Rok 1960
Ten rok dla Polonii sydneyskiej rozpoczął się pod
znakiem jubileuszów ks. Franciszka Arciszewskiego. Zasłużony ten kapłan
obchodził bowiem srebrny jubileusz kapłaństwa i zarazem 10-lecie pracy
duszpasterskiej w Sydney. Gdy w październiku 1959 r. ks. Arciszewski
wyjechał na miesięczny urlop, zawiązał się w Sydney Komitet Jubileuszowy,
na którego czele stanęli: o. W. Maćkowiak, ks. E. Gagajek i A. Poniński,
prezes rady PMS. Obchody jubileuszu wyznaczono na 31 stycznia, bezpośrednio po nabożeństwie o godz. 6.00 po poł. w sali parafialnej w
Ashfield. Uroczystą śpiewaną Mszę św. Jubilat odprawił w
asyście
czterech księży, dwóch Polaków, jednego Chińczyka i Australijczyka.
Podniosłe kazanie o kapłaństwie wygłosił o. Maćkowiak, który podobnie jak
Jubilat spędził 15 lat na misji w Chinach. W czasie Mszy św.
spowiedzi słuchali: ks. K.B. Warzecha SVD, ks. E. K. Trzeciak CM oraz ks.
E. Gagajek T.Chr.
W Newcastle (fot nr 6) tymczasem ks. Gula rozszerzał
zakres swojej działalnosci duszpasterskiej. Msze św. w lutym 1960 r.
odprawiane były w następujących miejscowościach: South Cardiff, Cardiff,
Greta, Hamilton, Tarro, Maitland.
Kwiecień 1960 roku przyniósł
dość ważną zmianę w życiu
i posłudze ks. E. Gagajka, a mianowicie przeprowadzkę z klasztoru sióstr w
Sans Souci do prywatnego domu w Padstow, 21 Gibson Ave. Był już wtedy też
właścicielem, za pożyczone pieniądze, własnego samochodu. Pamiętniki ks.
Gagajka tak informują o tych wydarzeniach: “Dyrektor Federalnego
Komitetu Imigracyjnego przyrzekł mi przyjść z pomocą w postaci pożyczki na
kupno samochodu, jeżeli zbiorę przynajmniej 200 funtów australijskich.
(...) Państwo Redlerowie, właściciele sklepu elektronicznego w
Padstow przekazali mi dar 200 funtów. ... Resztę 800 funtów dał mi w
formie bezprocentowej pożyczki Australijski Komitet Kościelny za zgodą
kardynała Gilroy’a. Pożyczkę tę spłacam w ratach miesięcznych 10
funtów”. Zmiana mieszkania nastąpiła w okolicznościach następujących:
“Jeśli samochód zbliżył mnie do Polaków, nowe miejsce mojego mieszkania
pozwoliło Polakom zbliżyć się do mnie. Od kwietnia 1960 r. byłem już
w Padstow. Zmiana ta zasługuje na bliższe wyjaśnienie. Wprawdzie istotnym
powodem była konieczność stworzenia lepszych warunków dla pracy
duszpasterskiej. Przyjechałem nie dla sióstr, ale dla Polaków. Gdy
rozpoczynałem pracę w ośrodkach odległych od Sans Souci od 20 do 30 km,
było widoczne, że większa skuteczność w duszpasterstwie wymaga zmiany
miejsca. Pewna okoliczność wpłynęła na przyspieszenie decyzji. W
okresie Bożego Narodzenia siostry, a raczej mother superior przyszła do
mnie, nie tyle z prośbą, ale z góry powziętą decyzją, abym swój pokój
oddał do dyspozycji jej gościa, księdza australijskiego, na czas jego
pobytu w klasztorze. Mnie zaproponowała mieszkanie na plebani w Rockdale.
Z proboszczem w Rockdale porozumiała się uprzednio. Było to
tajemnicą dla mnie, dlaczego nie znalazło się miejsce dla gościa w
klasztorze. Zamiast do Rockdale pojechałem – na zaproszenie – do rodziny
Tuskiewiczów, których syn był moim ministrantem. Po powrocie rozpocząłem
starania o wyprowadzenie się z Sans Souci. Udałem się z przygotowaną
petycją do ks. Tierney, który z ramienia Komitetu Imigracyjnego opiekował
się kapelanami etnicznymi. Wspomniałem o sytuacji jaka powstała w Sans
Souci i wyraziłem obawę, że postępowanie matki przełożonej może stworzyć
precedens na przyszłość. Odpowiedź była przychylna. Ku zdziwieniu o.
Maćkowiaka kard. Gilroy zgodził się na mieszkanie prywatne. Z pośród około
trzydziestu kapelanów tylko jeden dotąd mieszkał prywatnie. Był to kapelan
niemiecki. Ja będę drugi. (...) Mieszkanie to położone między Revesby i Bankstown, choć bliżej Polaków, nie było idealne. Traktowałem je
jako przejściowe w moim planie zamieszkania w samym Bankstown, gdzie
rozwijać zaczęło się pole szerszej działalności”.
Od czerwca
1960 roku, po uzyskanej zgodzie od ks. O’Donella’a, proboszcza parafii w
Bankstown, polskie nabożeństwa w kościele św. Feliksa można było odprawiać
w każdą niedzielę o godz. 12.00. Pod koniec pierwszego roku
działalności spotykamy księdza Gagajka w Marayong. W czasie odpustu ku
czci Matki Boskiej Częstochowskiej (niedziela 28 sierpnia 1960) poproszono
go o wygłoszenie kazania na głównej Mszy św.
Tygodnik Katolicki z
dnia 17 września 1960 roku zamieścił apel o składanie ofiar na dokończenie
budowy Domu Dziecka Polskiego w Marayong. Na zakończenie apelu czytamy:
“Ofiary na Dom Dziecka można przekazywać osobiście lub pocztą na adres:
Rev. Fr. Maćkowiak OP, Holy Name Priory, 35 Billyyard Ave. Wahroonga NSW,
albo: Rev. Fr. Gagajek S.Chr., 21 Gibson Ave., Padstow NSW.
Minął
rok od pobytu ks. E. Gagajka w Sydney. Sumując ten okres czasu tak napisał
w swoich wspomnieniach: “Kościół, wspólne nabożeństwa, są ważnym
czynnikiem umocnienia więzi społecznej. Znam przykłady z okręgu Revesby i
Bankstown, że na pierwszych nabożeństwach spotkali i poznali się po raz
pierwszy Polacy, którzy przez dziesięć lat byli bliskimi sąsiadami w tej
samej dzielnicy i jeden nie wiedział nic o drugim. (...) Frekwencja na
Mszach w Bankstown waha się między 250 i 400 osób. W Wielkanoc mogło być
700. Jest to stanowczo mała frekwencja. Jeszcze mniejsza przystępujących
do Stołu Pańskiego. Daję okazję do spowiedzi w Bankstown w każdą 1 i
3 niedzielę miesiąca, godzinę przed Mszą (gdy nie spowiadam w Revesby). W
pozostałe niedziele słucham spowiedzi w sobotę wieczorem od godz.
18.30-19.30. W ciągu minionego roku zawarło związek małżeński w kościele w
Bankstown i Revesby 19 polskich par, w tym było 5 par, które żyły bez
ślubu kościelnego. (...) Chrztów dzieci polskich – zarejestrowanych
w australijskich księgach parafialnych – było 10 w obu dzielnicach
razem. Jeden tylko wypadek śmierci, przynajmniej o którym mi wiadomo.
Przewaga ślubów i chrztów nad śmiertelnością świadczy o młodości Polonii w
naszym okręgu. (...) Najpomyślniej rozwija się Koło Ministrantów, którzy
chętnie garną się do służenia do Mszy. Jest już stałych ministrantów 18. W
czasie nabożeństwa i procesji w ubiegłą niedzielę w Marayong z okazji
święta Matki Boskiej Częstochowskiej, 12 naszych ministrantów brało udział
w uroczystości. Gorzej przedstawia się sprawa z chórem kościelnym.
Mieliśmy już okazję stwierdzić jak przyjemne były nabożeństwa, na których
chór śpiewał. Jest to ważne ze względu na różnorodność melodii śpiewanych
kiedyś w różnych częściach Polski. Posiadanie chóru jest pomocnym
czynnikiem koordynującym. Niestety frekwencja – mam nadzieję na
razie – nie wystarczająca i nieregularne uczęszczanie na ćwiczenia
sprawiają, że nie zawsze możemy być pewni usłyszenia chóru. Jedną z
trudności jest brak odpowiedniego lokalu, gdzie można by odbywać stałe
ćwiczenia”. Chór przy duszpasterstwie polskim w Bankstown w tym czasie
prowadziła p. Krystyna Zyfert, absolwentka Akademii Muzycznej w Warszawie. Chór złożony początkowo z kilkunastu osób, po roku działalności
liczył 25 członków i śpiewał na cztery głosy.
19 listopada 1960
roku br. Michael kierownik szkoły męskiej przy parafii św.
Feliksa odmówił wpuszczenia na zajęcia dzieci z Polskiej Szkoły Sobotniej.
Interwencje ks. E. Gagajka i przewodniczącego komitetu rodzicielskiego p.
T. Honderka nie przyniosły rezultatu. Mimo apelacji w Biurze Imigracyjnym
przy Episkopacie sprawa przewlekała się. W rezultacie kolejny rok szkolny
rozpoczęto w Bankstown z opóźnieniem, ale już we własnym lokalu, jako, że
w międzyczasie zakupiono parcelę z domem na ulicy South Terrace,
gdzie dziś stoi okazały Klub Polski. Całe zdarzenie nazywane “sprawą
Bankstown” wywołało wiele emocji i podziałów. Wiadomości Polskie,
tygodnik wydawany w Sydney pod red. J. Dunin-Karwickiego wykorzystał
całe zdarzenie po swojemu. Z kolei ks. Gagajek oskarżył Polską Macierz
Szkolną o opieszałość i brak działania, co spowodowało kolejny
konflikt między nim, a tą organizacją. “Sprawa” jednak ostatecznie
znalazła pomyślne rozwiązanie. Informuje o tym w notatce Tygodnik
Katolicki z 20 maja 1961 r.: “Po przeprowadzeniu w Domu Polskim w
Bankstown rozmów z przedstawicielami działających w tym terenie
organizacji polskich, doszliśmy do wniosku, że artykuł w Wiadomościach
Polskich z dnia 15.1.61 ‘Zamknięto drzwi dla dzieci polskich’ zawierał
pewne nieścisłości, mogące spowodować u czytelnika wrażenie
nieprzychylnego do nas nastawienia miejscowych australijskich duchownych.
Stwierdzamy, że stosunek do Polaków proboszcza parafii św. Feliksa w
Bankstown, wiel. Ks. O’Donnell’a jest życzliwy, a tak przykra w
konsekwencji decyzja powzięta została pod jego nieobecność. W związku z
powyższym, wyrażamy ks. O’Donnell podziękowanie za okazaną
gotowość
ponownego udzielenia lokalu szkolnego dla naszej dziatwy, co stało się
nieaktualne wobec nabycia i uruchomienia w międzyczasie Domu Polskiego w
Bankstown, przy wydatnej pomocy Wiel. Księdza Kapelana E. Gagajka.
Szkoła Sobotnia Polskiej Macierzy Szkolnej działa odtąd pod dachem polskim
w dogodnych pod każdym względem warunkach. Zarząd Główny Związku Polskiego
w N.P.W. specjalną uchwałą z 16 kwietnia 1961 r. wyraził pełne uznanie dla
owocnej działalności społecznej czcigodnego duszpasterza polskiego w
Bankstown, K. Kapelana E. Gagajka”.
|