1972
W
lutym 1972 roku przybył do Australii z wizytą ks. Wojciech Kania – przełożony
generalny Towarzystwa Chrystusowego.(fot nr 44) Celem jego podróży była
wizytacja polskich placówek duszpasterskich w Australii i Nowej Zelandii
prowadzonych przez księży chrystusowców.
9 lutego zginął w wypadku samochodowym ks. Marian Kołodziej.
Spieszył na powitanie Przełożonego Generalnego do Sydney. Nabożeństwa żałobne
odprawiono pod przewodnictwem Księdza Generała w Morwell i w Sydney. śp. ks.
Marian spoczął na cmentarzu Pine Grove koło Marayong. (fot nr 45)
Wspominając tragicznie zmarłego kapłana o. J. Janus TJ napisał w Przeglądzie
Katolickim: “Szczytowym osiągnięciem, które mu sprawiło najwięcej radości, była intronizacja obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej w nowym
kościele w Morwell. Zgromadził przy tym całą Polonię gippslandzką, księży
polskich i australijskich, zapewnił sobie udział miejscowego biskupa... Chętnie
w rozmowach i marzeniach do tych chwil powracał. Do tego obrazu wrócił i po
śmierci. Tu bowiem przywieziono jego ciało na ostatnią uroczystość w
Gippsland, tu zgromadziły się znów tłumy z biskupem Foxem i całym
duchowieństwem polskim i australijskim, by przy tym obrazie pożegnać go już
na zawsze... Z Morwell przewieziono ciało Zmarłego do Sydney na uroczystości
pogrzebowe w polskim kościele maryjnym w Marayong. Trumnę złożono do
grobu tuż obok śp. ks. Eysmontta, nestora polskich duszpasterzy. Obok
najstarszego – spoczął jeden z najmłodszych... Nikt się tego nie spodziewał.
Ks. Marian Kołodziej jechał na spotkanie Generała swego zakonu do
Sydney. Uległ wypadkowi samochodowemu w miejscowości Wodonga, koło Albury, na
granicy Wiktorii, ponosząc śmierć na miejscu. Było to 9 lutego o godz. 3.30
nad ranem. Spoczął na wieki 16 lutego 1972 na Pine Grove Lawn Cemetery w
32 roku życia i czwartym kapłaństwa”.
W sobotę 12 lutego w prokatedrze w Maitland ks. Wojciech Kania
przewodniczył koncelebrowanej Mszy św., w której wzięli udział: ks. prob. J.
Toohey, ks. Józef Kołodziej prowincjał księży chrystusowców, ks. A.
Duczkowski, ks. M. Gębicki i ks. J. Westfal. Dla rodaków z Singleton, Grety,
Cardiff, Beresfield oraz Maitland był to podniosły dzień. Po raz pierwszy
zebrało się tam aż sześciu polskich księży, po raz pierwszy koncelebrowano
po polsku Mszę św., po raz pierwszy tam właśnie oficjalnie podejmowano Przełożonego
Generalnego Towarzystwa Chrystusowego na piątym kontynencie.
Do Newcastle ks. Wojciech Kania przybył 20 lutego. Mszę św. odprawił w
kościele Serca Pana Jezusa w Hamilton.
Końcem marca, przed świętami Wielkanocnymi obowiązki duszpasterskie w
ośrodku Canberra- Queanbeyan objął ks. Mirosław Gębicki. Nowego duszpasterza
polskiej wspólnocie przedstawił osobiście Przełożony Generalny zgromadzenia
ks. Wojciech Kania podczas wizytacji polskich skupisk w Australii.
18 i 19 kwietnia w Domu Sodalicyjnym w Melbourne odbyła się konferencja
polskich duszpasterzy. Udział w niej wziął Przełożony Generalny Towarzystwa
Chrystusowego ks. Wojciech Kania. Podczas konferencji omówiono trzy ważne
zagadnienia: 1. Udział Polaków w 40 światowym Kongresie Eucharystycznym w
Melbourne w lutym 1973 r., 2. Budowę Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej
w Essendon oraz 3. Budowę Domu Emeryta im. Brata Alberta w Marayong.
Kończąc swoją wizytę w Australii i Nowej Zelandii ks. Wojciech Kania,
Przełożony Generalny Towarzystwa Chrystusowego skierował do Polaków “Słowo
pożegnalne” opublikowane w Przeglądzie Katolickim. Czytamy tam między
innymi: “Cieszymy się przede wszystkim, że z każdym rokiem coraz bardziej włączamy
się w pracę duszpasterską wśród rodaków za granicą. (...) Serdeczne wyrazy
wdzięczności polskim organizacjom religijnym i społecznym i ich zarządom,
na czele z Prezesem Rady Naczelnej Panem Pułkownikiem A. Racięskim, za życzliwość
z jaką wszędzie spotykałem się na terenach odwiedzanych przeze mnie ośrodków
polskich”.
Pożegnanie Księdza Generała z rodakami odbyło się w Civic Hall w
Cabramatta. Na uroczystość przybyło ponad tysiąc rodaków. Relacjonujący to
wydarzenie p. Tadeusz Bochat napisał: “Przyjazd Księdza Generała
Wojciecha Kani do Australii zbiegł się z tragedią nie tylko dla księży, ale
śmiem twierdzić, że przeżyliśmy ją podobnie i my, wierni. Śmierć ks.
Mariana Kołodzieja była dla nas czymś w rodzaju rekolekcji. (...) Ta ofiara życia
młodego kapłana może otworzy nam oczy na posługi naszych duszpasterzy. W
takich okolicznościach ani nie spostrzegliśmy się jak Ksiądz Generał Wojciech
Kania włączył się w pracę duszpasterską: Msze święte, kazania,
spowiedzi, spotkania z przedstawicielami organizacji kościelnych i społecznych.
A ja ciągle czekałem – kiedy rozpocznie się wizytacja... I dopiero po jakimś czasie zauważyłem, że to najskuteczniejsza wizytacja nie tylko księży
swego Zgromadzenia, ale również i nas wiernych”.
Polska wspólnota z ośrodka Canberra – Queanbeyan na nowo, po
wielu latach przerwy, świętowała uroczyście Boże Ciało Mszą św. i procesją
eucharystyczną do czterech ołtarzy. Wznowienie tych tradycyjnych uroczystości
nastąpiło z inicjatywy ks. M. Gębickiego. Obchód Bożego Ciała odbył
się przy ko?ciele ?w. Grzegorza w Queanbeyan w niedzielę 4 czerwca. Ołtarze
przygotowane zostały przez Klub Orła Białego, Koło Polek, Koło Młodzieży
z Canberra, Klub Polski i Koło Polek z Queanbeyan, harcerzy, harcerki i
Koło SPK Nr 5. Przy każdym ołtarzu, po modlitwach, śpiewał chór
odpowiedniej organizacji.
16 sierpnia na sydneyskim lotnisku wylądował ks. Stanisław Marut.(fot
nr 46) Przyjazd ten, spodziewany w maju odwlekał się ze względu na
trzymiesięczne, najróżniejsze formalności. Zrealizował się wreszcie tuż po
uroczystości Wniebowzięcia NMP. W niedzielę 20 sierpnia odbyło się
wprowadzenie ks. Stanisława Maruta do pracy duszpasterskiej w ośrodku
Cabramatta-Fairfield. W kościele parafialnym Serca Pana Jezusa powitał nowego
kapelana ks. proboszcz O’Keeffe. Po południu Sala Domu Orła Białego wypełniła
się po brzegi, gdzie przygotowano program przywitania. Nad całością czuwało
oko ks. prowincjała Józefa A. Kołodzieja i Komitetu Kościelnego. Ks. Marut
przywożąc pozdrowienia znad Wisły i Odry zaznaczył, że widzi swoją
rolę w pracy kapłańskiej i polonijnej jaki sługi Ludu Bożego. Podczas
powitania w Domu Polskim obecni byli: ks. Andrzej Duczkowski z Marayong, Siostry
Nazaretanki, miejscowe organizacje świeckie i kościelne oraz kilkuset rodaków,
zwłaszcza z terenów Fairfield i Cabramatta. Komitet Kościelny i Kółko Różańcowe
wręczyły ks. Marutowi czeki na zagospodarowanie się w nowych polonijnych
warunkach.
24 grudnia Polacy mieszkający w północnych dzielnicach Sydney mieli
okazję uczestniczyć po raz pierwszy we Mszy św. odprawianej dla nich po
polsku w kaplicy św. Pawła Apostoła w East Roseville. Pan Jerzy Prociuk obecny
przy narodzinach tej wspólnoty duszpasterskiej tak wspomina tamte czasy: “Do
Forestville przeprowadziliśmy się w 1971 roku. Rodzinie z czwórką malutkich
dzieci trudno było uczestniczyć w pracach i życiu ośrodka Ashfield tak daleko
od nas położonego. Brak polskiej parafii w naszym sąsiedztwie odczuwaliśmy
bardzo mocno, będąc zawsze związani z życiem Kościoła. Dzięki
spotkaniom w Kole Akademików oraz naszym nowym sąsiadom, rodzinie państwa
Franckich, poznaliśmy wiele polskich rodzin mieszkających na obszarze północno-wschodniego
Sydney. Halinka Prociuk postanowiła podjąć starania o założenie polskiej
parafii. Rodzina państwa Franckich powitała tę myśl z wielkim entuzjazmem.
Rozmowa z ks. Józefem A. Kołodziejem – prowincjałem, ukazała nam jak
poważne to i trudne jest przedsięwzięcie. Duża odległość od domu księży
w Bankstown i od najbliższej polskiej parafii. Dojazdy zabiorą księdzu cały
niedzielny ranek. Aktyw parafii będzie musiał się starać, aby wszystko było
gotowe na przyjazd księdza: kościół otwarty, przygotowany, a po Mszy św.
posprzątany, zamknięty, klucze i zbiórka z tacy oddana w parafii
australijskiej, bo ksiądz polski będzie się spieszył na Mszę św. w Ashfield
na 12.00. Przede wszystkim musimy być pewni, że parafia się utrzyma;
inicjatorzy muszą mieć świadomość, że angażują się ze swymi
rodzinami na wiele lat. Konieczne jest spełnienie dwóch najważniejszych
warunków: 1) skontaktowanie odpowiedniej liczby Polaków, mieszkańców tych
dzielnic, którzy chcieli by gromadzić się regularnie na modlitwy w
polskiej wspólnocie (ludzie ci są związani z parafiami w swoich dzielnicach);
2) znalezienie odpowiedniego kościoła i zgoda miejscowego proboszcza. Zaczęła
się paromiesięczna praca, szukanie odpowiedniej świątyni, szukanie polskich
rodzin. Rozmowy, telefony, zbieranie adresów, podpisów, przejazdy. Bardzo ważne
było zbieranie podpisów, sporządzenie list, aby wykazać, że inicjatywa jest
poważna i jest dosyć chętnych w tych dzielnicach. Panie Myki Francka i Halina
Prociuk cały swój wolny czas poświęcały tej pracy. Często w rozjazdach,
obie młode matki, każda z czwórką dzieci. Gdy są w terenie pani
komandorowa Irena Francka opiekuje się całą tą gromadką. Zaangażowani są
i mężowie w kontaktach ze środowiskiem polonijnym, z akademikami, z księżmi.
Wkrótce do pań Myki i Halinki dołącza p. Władzia Nyesone, pełna energii,
przedsiębiorczości, oddana sprawie. Utrzymujemy częsty kontakt z księdzem
prowincjałem Józefem Kołodziejem, który podtrzymuje na duchu, radzi. Ks.
Zbigniew Pajdak odwiedza nas w domu, gdy przyjeżdża z Brisbane do
Bankstown. Życzliwe rady księży, wsparcie, ich duże doświadczenie pomagają
przełamać przeszkody. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia 1972 roku.
Jest już lista – prawie 150 nazwisk. Jest świątynia – kaplica w East
Roseville. Proboszcz parafii Chatswood zna nas i nam sprzyja. Omawiamy wstępne
formalności i dalej sprawę przekazujemy księdzu prowincjałowi. Ksiądz
Józef Kołodziej załatwia z proboszczem w Chatswood wszelkie potrzebne umowy.
Data pierwszej Mszy św. w East Roseville ustalona – 24 grudzień 1972 rok.
Celebruje ją ks. Józef Kołodziej. Do mszy służą: Wojtuś Francki,
Paweł i Jędruś Prociuk. Tacę zbiera Józef Opolski, czytania: p. Francki, p.
Opolski, Danusia Prociuk. Dary ofiarne w procesji niosą: Hania Prociuk,
Janeczka i Joasia Franckie. Obecni: cała rodzina państwa Franckich, rodzina Władzi
Neysone, rodzina Navay, Opolskich, Prociuków, państwo Karowscy, Pelcowie,
Solakowie, rodzina Radajewskich, państwo Powieża, Żak, Zielińscy, pan
Świątek z trójką córeczek. Jest parę dziesiątek osób, znajomi wiele
nieznajomych. Udało się, radość, mamy własną polską parafię w East
Rosevlle”.
|