|
1990
17 stycznia przybyli do Sydney
dwaj nowi, młodzi kapłani: ks. Jerzy Prucnal i ks. Waldemar Szczepaniak. Wraz
z ich przyjazdem wspólnota chrystusowców liczy 29 księży pracujących
w Australii, Nowej Zelandii i RPA.
Chociaż wieczorem 20 stycznia szalała nad Maitland gwałtowna ulewa, to
jednak w Domu Polskim było tęczowo. Stało się tak za sprawą kolędowego
wieczoru w wykonaniu sydneyskiego chóru “Tęcza”. Była to już trzecia w
historii zespołu wizyta u rodaków w tym mieście. Zapowiadał ją kilka dni
wcze?niej anons prasowy w lokalnym “The Maitland Merkury”. Gazeta ta zresztą
zawsze bardzo skrzętnie notuje wydarzenia związane z działalnością
tamtejszej polskiej wspólnoty. W Domu Polskim, wigilijnie ustrojonym, chór
powitał gospodarz domu p. F. Dangel oraz duszpasterz ośrodka ks.
Maksymilian Szura. Jak co roku i tym razem chór ustawił się na scenie na tle
słynnej krakowskiej szopki maitlandzkiej. Popłynęły kolędy na przemian ze
sceny i widowni. Kiedy zakończył się już przygotowany program, polskie
kolędowanie odbywało się dalej spontanicznie przy wspólnym stole aż do północy.
W niedzielę “Tęcza” śpiewała jeszcze dwukrotnie na polskich nabożeństwach
w Maitland i Hamilton.
Niedziela 28 stycznia była dniem oddania do użytku i uroczystego
poświęcenia
domu polskich kapelanów w Marayong. (fot nr 94) Mszy świętej i obrzędom błogosławienia
nowego domu przewodniczył ks. prowincjał St. Wrona. Rodzicami
chrzestnymi nowego probostwa zostali s. Teresa Chrurcicka i p. Bronisław
Pawlik.
Od kilku lat rozszerza się zakres działalności Księży Chrystusowców
na terenie Republiki Afryki Południowej. Jak do tej pory pracuje tam
trzech kapłanów, a potrzeby są coraz większe. Dnia 4 lutego 1990 r. ks.
Stanisław Lipski został mianowany proboszczem parafii Niepokalnego Poczęcia
NMP w stolicy Południowej Afryki – Pretorii. Wydarzenie to zasługuje na uwagę
z tego względu, że jest to już druga parafia lokalna obsługiwana przez
chrystusowca. Pierwszą jest Parow Valley – Cape Town, gdzie
proboszczuje ks. J. Westfal. Ks. St. Lipski obejmując posługę proboszcza
lokalnej parafii w dalszym ciągu pozostał duszpasterzem Polaków, do których
dojeżdżał. Teraz jednak, w oparciu o własny kościół Polonia z
Pretorii uzyskała znacznie lepsze warunki do swojego duchowego rozwoju.
11 lutego Polska Wspólnota w Auckland, a szczególnie byli wychowankowie
obozu dla dzieci w Pahiatua, obchodzili uroczyście 50 rocznicę masowej
deportacji ludności polskiej do nieludzkiej ziemi. Ocaleni, a pamiętający
dobrze tamte tragiczne wydarzenia, pragnęli złożyć Bogu dziękczynienie za
wyprowadzenie ich z domu niewoli. Pragnęli także pomodlić się za tych, których
grobami usiane są szlaki polskiego tułacza w Rosji. Uroczystą Mszę św.
celebrował ks. Antoni Szewczyk.
Dnia 19 lutego zainaugurowana została działalność polskiej grupy przy
Franciszkańskim Zakonie świeckich (III zakon) w Sydney. W porozumieniu i za
zgodą księdza prowincjała Stanisława Wrony państwo Elżbieta i jacek Łuszczykowie
zgromadzili grupę rodaków chcących żyć duchem św. Franciszka z Asyżu. Od
tego czasu grupa rozwija się systematycznie. Spotkania formacyjne odbywają się
raz w miesiącu w domu chrystusowców w Bankstown. Na początku opiekę kapłańską
nad wspólnotą sprawował ks. Antoni Dudek, po nim ks. Jacek Cichy, ks. Rafał
Ruciński, a od lipca roku 1999 o. Andrzej Granc – franciszkanin.
W niedzielę po Wielkanocy w Marayong zebrały się tłumy rodaków z całego
prawie Sydney. Był to dzień pożegnania się ks. Kazimierza Bojdy z tą placówką
duszpasterską. W koncelebrowanej Mszy św. ks. Kazimierzowi towarzyszyli ks.
prowincjał St. Wrona, który wygłosił kazanie i ks. Jerzy Prucnal. Na zakończenie
nabożeństwa rozpoczęły się podziękowania. Najpierw p. Kuźmiński z wnuczką
w imieniu Komitetu Duszpasterskiego, a następnie Ksiądz Prowincjał, a
na samym końcu ks. Kazimierz. Dziękował wiernym za lata zrozumienia i współpracy.
Uroczystości dopełniło spotkanie w sali, którego serdecznej atmosfery nie
sposób opisać. Ks. Kazimierzowi Bojdzie powierzona została opieka
duszpasterska nad Polakami na Tasmanii.
Dnia 29 kwietnia odbyło się w Hobart pożegnanie ks. Władysława
Lisika, który przeszło siedem lat spełniał swoją duszpasterską posługę
na Tasmanii. Ks. Władysław odwiedzał chorych, chrzcił, błogosławił małżeństwa,
a także towarzyszył rodakom w ich ostatniej ziemskiej drodze na
cmentarz. Każdej niedzieli i w dni powszednie celebrował Msze święte. Czasami
raz, a gdy trzeba było więcej razy w miesiącu dojeżdżał do Launceston, aby
tamtejszej polskiej wspólnocie służyć kapłańską posługą. Angażował
się w pracach Polskiej Szkoły Sobotniej. Szczególną uwagę poświęcał
osobom starym i samotnym. Powszechnie znane było jego głębokie zaangażowanie
na rzecz pomocy osobom dotkniętym chorobą alkoholizmu. Wielu pomógł się
wyleczyć. Zawsze skromny i chętny do pomocy cieszył się ks. Władysław
wielką popularnością wśród tasmańskiej Polonii. Najlepszym tego znakiem
była jego pożegnalna Msza święta w wypełnionym po brzegi kościele w Moonah.
Na tę uroczystość przybyli także ks. St. Wrona i następca ks. Władysława,
ks. Kazimierz Bojda.
Wspólnota duszpasterska Cabramatta-Fairfield-Liverpool maj roku 1990 przeżywała
jako czas modlitwy do Matki Bożej oraz czas dziękczynienia za swoich
duszpasterzy. Tak się składa, że prawie wszyscy chrystusowcy
duszpasterzujący w Australii obchodzą jubileusze i rocznice swych święceń
kapłańskich w tym maryjnym miesiącu. Pamiętano więc o ks. Józefie A. Kołodzieju,
który obchodził 31 rocznicę święceń, o ks. Dominiku Sobali i ks.
Stanisławie Wronie, którym wypadła rocznica 20 święceń, a także o swoim
kapelanie ks. Mieczysławie Kołodzieju obchodzącym 10 rocznicę kapłaństwa.
W modlitwach i ofiarach pamiętali rodacy także o Seminarium Zagranicznym
w Poznaniu, bo przecież z jego murów wychodzą co roku nowi duszpasterze
emigracyjni.
Ulewne deszcze nocą i pochmurny niedzielny poranek nie zachęcały
specjalnie do opuszczania domów. Siła przywiązania do wiary i tradycji jednak
zwyciężyła w polskich sercach. Na uroczystość Bożego Ciała rodacy przybyli
do Yallourn North z najbardziej odległych zakątków Gippslandii. Od wielu lat
ważne to święto gromadzi liczną polską wspólnotę. Yallourn North jest małą
miejscowością, dlatego też procesja Eucharystyczna przechodzi trasą
tylko do jednego ołtarza. Nie przeszkadza to jednak, ani nie umniejsza
temperatury religijnych przeżyć, kiedy chce się z całego serca oddać cześć
Chrystusowi w sakramentalnych Postaciach. Idąc w barwnej procesji z
Przenajświętszym Sakramentem, rozśpiewani, wśród szpaleru zieleni, nie sposób
nie poddać się wzruszeniu. Nie sposób wtedy nie modlić się serdecznie
dziękując Bożemu Sercu za wszystkie łaski i wyznawać swoją wiarę. Treść
tej wiary, że Bóg jest miłością, wypowiedzieli Polacy z Gippsland
modlitwami, pieśniami i umieszczonym na ołtarzu napisem: “Moja Miłość trwa
wiecznie”. Uroczystościom Bożego Ciała przewodniczył ks. Tadeusz Ziółkowski.
Pierwsza procesja Bożego Ciała w zachodnich dzielnicach Melbourne
(Ardeer i St. Albans) zorganizowana została z inicjatywy ks. Wojciecha Świątkowskiego.
Trzeba było wszystko przygotować od samego początku, a więc: baldachim,
feretrony, poduszki itp. Ołtarze ustawiono przy domach Polaków w drodze
z kościoła Mother of God w Ardeer do Domu Polskiego im. Jana Pawła II, gdzie
stanął ołtarz ostatni, przy którym zakończono procesję. Kościół wypełniony
był po brzegi. Dla uświetnienia uroczystości zaproszono chór z Dandenong, który
śpiewał na przemian z wiernymi.
Chyba po raz pierwszy, a zdaje się, że jak dotychczas ostatni w historii
Marayong, z inicjatywy ks. Dominika Sobali modlili się w sanktuarium Maryjnym
piłkarze, działacze i zwolennicy Klubu Sportowego “Polonia”. W sobotę 7
lipca w kościele w ławkach było około 100 wiernych – przeważnie wszyscy
związani z “Polonia Soccer Club”. Obecni niemal wszyscy zawodnicy, nawet
nie Polacy, członkowie zarządu, kibice... Wprawdzie nie było trenera
Mikulskiego, który chory leżał w szpitalu, ale obecni modlili się o
jego powrót do zdrowia. Mszę św. odprawiali ks. Dominik Sobala i ks. Bernard
Bednarz, niegdyś bramkarz w piłkarskiej drużynie seminaryjnej. Homilię o
znaczeniu sportu dla ducha wygłosił ks. Dominik. Warto zaznaczyć, że
czytania w liturgii Słowa czytał brat Stanisław – kapucyn, wielki czciciel
Matki Bożej w Marayong, a także sympatyk polskiej drużyny piłkarskiej.
Dnia 17 sierpnia 1990 r. zmarł w Adelaide p. Stanisław Gromek, od 40 lat
organista na polskich nabożeństwach. Pogrzeb odbył się 22 sierpnia przy
udziale licznych rzesz rodaków, którzy przybyli pożegnać wiernego
przyjaciela. Nabożeństwu różańcowemu przewodniczył ks. M. Cieśla, a Mszy
św. pogrzebowej ks. K. Chwałek. Koncelebrowali ks. M. Cieśla, ks. M. Kołodziej,
ks. J. Słowiński i ks. W. Sobolewski. śp. Stanisław Gromek urodził się 5
grudnia 1920 r. we wsi Straszydło na rzeszowszczyźnie. Podczas drugiej wojny
światowej zabrano go na roboty do Niemiec, gdzie prze pięć lat pracował na
kolei. W 1945 r. poznał swoją przyszłą żonę Zofię, z którą w rok
później zawarł związek małżeński. Razem przybyli do Australii w 1949 r. i
po krótkim pobycie w Melbourne przenieśli się na zaproszenie ks. Kuczmańskiego
do Adelaide. Tuż po swoim osiedleniu się w Adelaide podjął pan Stanisław
obowiązki organisty. Od tego też momentu coraz głębiej wrastał w życie
polskiej społeczności. Polskiemu duszpasterstwu oddał się całym
sercem. Dbał o należyty wystrój kościoła. Miał licznych przyjaciół ceniących
jego radosne i zawsze pogodne usposobienie. Dom państwa Gromków słynął z gościnności i
serdeczności. Zmarły żywił szczególną cześć i nabożeństwo
do Najświętszej Maryi Panny. Ostatni raz grał na organach w kościele w
uroczystość Wniebowzięcia NMP. Na zakończenie nabożeństwa zaśpiewał wtedy
i zagrał pieśń “Panience na dobranoc”. Nie wiedział o tym, że żegna się
z całą parafią.
Dzień 2 września 1990 r. , w którym poświęcono wybudowany z inicjatywy
sióstr Nazaretanek, Dom Opieki Pielęgniarskiej – Nursing Home – w
Marayong, był dniem “który dał nam Pan”. Poświęcenia dokonał J. E. ks.
bp G. Robinson – przewodniczący Komitetu ds. Mieszkaniowych dla Ludzi
Starszych. Poświęcił także krzyże do wszystkich pokoi, które następnie
zostały zawieszone przez członków Komitetu Budowy Nursing Home w asyście młodzieży
w strojach ludowych z grup tanecznych “Kujawy” i “Syrenka”. Chór
“Tęcza” pod dyrekcją p. Maji Kędziory wykonał hymny państwowe: polski i
australijski, “Gaude Mater Polonia” oraz inne pieśni. Oficjalnego
otwarcia dokonał p. Russel Gorman, członek Parlamentu na teren Greenway. Pan
Gorman przywitał obecnych polskim “dzień dobry” i z dumą pochwalił
się, że jego żona jest Polką, a córka uczęszcza do szkoły średniej Sióstr
Nazaretanek w Marayong. W uroczystości poświęcenia i oficjalnego otwarcia
wzięły udział Siostry Nazaretanki z Canberra, Sydney i Marayong, Rektor
Polskiej Misji Katolickiej w Australii ks. Stanisław Wrona, chrystusowcy z
Sydney oraz inni polscy kapłani. Pan R. Treister, delegat Rządu RP na wychodźstwie przekazał list gratulacyjny od prezydenta RP R. Kaczorowskiego.
W niedzielę 2 września odbyła się w kościołach w Fairfield, Cabramatta
i Liverpool uroczystość powitania ks. Jerzego Prucnala, który wraz z ks. M. Kołodziejem
sprawować będzie duszpasterską pieczę nad rodakami gromadzącymi się w tych
kościołach.
Po sześciu i pół latach duszpasterzowania we wschodnich dzielnicach
Melbourne nastał czas pożegnania dla ks. Józefa Migacza. Niedziela 9 września
była dniem, w którym Polacy z Dandenong, Ringwood i okolic mieli okazję
powiedzieć “Bóg zapłać” swojemu kapelanowi. Niełatwe były początki
tego duszpasterstwa. Brak było samochodu i mieszkanie kątem w Salesian
College. Braki te utrudniały kontakt z rodakami, których coraz więcej osiedlało
się we wschodnich dzielnicach. Znalazł się więc z konieczności nie tylko
samochód, ale i dom, przy którym wybudowano kaplicę. Powstało własne,
chociaż ciasne, centrum duszpasterskie. Oficjalne pożegnanie ks. Józefa
Migacza nastąpiło podczas niedzielnych Mszy św. Obecny na tym wydarzeniu ks.
rektor St. Wrona podziękował ks. Józefowi za pracę i przekazał jego obowiązki
w ręce ks. Antoniego Szewczyka i jego pomocnika ks. Waldemara Szczepaniaka. Ks.
Józef Migacz został kapelanem Polaków w Marayong. Swoje obowiązki na nowej
placówce podjął w dniu 16 września.
Dzień 19 września 1990 r. na trwale zapisze się w kronikach zakonnego
zgromadzenia Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla. Tego bowiem dnia siostra Marta
Cichoń i siostra Urszula Wojdak przybyły do Sydney, poszerzając tym samym
geograficzny zasięg apostolskich prac ich zgromadzenia. Siostry zamieszkały w
oddanym do ich dyspozycji domu Towarzystwa Chrystusowego przy Marion St. w
Bankstown.
W niecodziennej oprawie odbyła się w kościele św. Wincentego w Ashfield
tegoroczna uroczystość I Komunii świętej. Stało się tak dlatego, ponieważ
zbiegła się z datą 11 listopada – świętem Niepodległości. Tak więc
z jednej strony ołtarza zgromadziło się trzynaścioro najmłodszych w naszej
wspólnocie, a z drugiej miejsce zajęły poczty sztandarowe reprezentujące
organizacje niepodległosciowe i tych ludzi, którzy pod hasłem “Bóg,
Honor i Ojczyzna doczekali się zwycięstwa swej niezłomnej postawy.
Okolicznosci te zaakcentował w swoim wstępnym słowie ks. Zenon Broniarczyk,
kapelan polskiej wspólnoty w Ashfield. Powiedział między innymi: “Myślę, że nasi przodkowie dumni są
dziś z Polski i z tego, że pod
australijskim niebem dzieci modlą się po polsku i w języku swych rodziców
potrafią zaśpiewać “Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy”.
Trzynastka polskich dzieci, które po raz pierwszy uczestniczyły w całej pełni
Ofiary Mszy św. w sposób wyjątkowo bogaty reprezentowała nasze tułacze
szlaki. Ich rodzice i nawet one same pochodzą z Polski, Argentyny, USA, Anglii
i oczywiście Australii. Podkreślić trzeba wyjątkowo bogatą oprawę liturgiczną
uroczystości. Złożyły się na nią w pierwszym rzędzie czytania, recytacje i
spiewy w wykonaniu dzieci, które do swych ról przygotowane zostały
przez p. Teresę Poźniak i Zbigniewa Sumińskiego. Również świetny występ chóru
“Tęcza” dodał uroczystości odpowiedniego nastroju i powagi.
W odległosci około 40 km od Hobart znajduje się spory skrawek ziemi
zwany “Podhalem”. Stanowi on własność Związku Polaków. Leśne wzgórze w
pobliżu morza i piaszczystych wydm od wielu lat służy Polakom za
miejsce wypoczynku i rozrywki. Corocznie odbywają się tam letnie kolonie dla
dzieci. “Podhale” gromadzi także każdego roku Polaków na obchód
uroczystości Chrystusa Króla. 25 listopada 1990 r. od wczesnego ranka
panował na “Podhalu” pracowity gwar. Cztery polskie organizacje z Hobart
stawiały ołtarze, przy których miała zatrzymywać się procesja. Kiedy
wszystko było już gotowe rozpoczęła się Msza św. celebrowana przy ołtarzu
polowym w leśnej kaplicy. Nabożeństwu przewodniczył ks. Kazimierz Bojda.
Dawno nie było na “Podhalu” tak licznego zgromadzenia. Pierwszy raz też
przybyła na tę uroczystość pielgrzymka rodaków z Launceston. Szare, ołowiane
niebo przebłyskiwało od czasu do czasu na niebiesko, kiedy ukazywało się słońce.
Popłynęły pieśni i modlitwy przed Tron Najwyższego. Po Mszy św. rozpoczęła
się procesja do czterech ołtarzy. Sprawnie ustawiły się sztandary, obraz Miłosierdzia
Bożego, żywy różaniec i dzieci sypiące kwiaty przez Najświętszym
Sakramentem.
Ponad 2 tysiące rodaków przybyło z okolic wschodnich dzielnic Melbourne
na tradycyjną i oryginalną “drive in” pasterkę w Rowville. Tradycyjna,
zapoczątkowana przez ks. Józefa Migacza, odprawiana o północy przy ołtarzu
urządzonym na historycznej barce, która stanowiła podium z którego przemawiał
papież Jan Paweł II do polskiej społeczności w Australii podczas wizyty w
Melbourne w listopadzie 1986 roku. Barka i dekoracje z olbrzymią “tęczą”
jako pamiątki z tamtego spotkania zostały przekazane Stowarzyszeniu Polaków
Wschodnich Dzielnic Melbourne przez Komitet Przyjęcia Papieża, Przypominają
nam one o tamtej wizycie przy każdej okazji kiedy odprawiane są Msze św. w
Rowville. Pasterka oryginalna, bo dostępna dla wiernych, którzy ze względów
zdrowotnych w normalnych warunkach nie mogliby w niej uczestniczyć. Tu
mogą oni w samochodach zaparkowanych frontem do ołtarza uczestniczyć w
pasterce i w polskim otoczeniu modlić się i przeżywać duchowe emocje związane
z ceremonią obchodu narodzin Zbawiciela. Dobrze funkcjonujący mikrofon
przenosi w przestrzeń słowa Mszy św. , czytań biblijnych i kolęd głosno i
wyraśnie. Oświetlone dekoracje ołtarza na tle “tęczy” i wielki napis
na drzwiach budynku “Boże Błogosław Polonii” widoczne są z każdego zakątka
parkingu. Dekoracje te uzupełnia granatowe niebo, na którego zenicie
migocą najjaśniejsze gwiazdy naszej “Mlecznej Drogi”. Poza nimi na
zachodniej części nieba zbliżający się do horyzontu półksiężyc, a na południu
wznosząc się od horyzontu majestatyczny Krzyż Południa. Wszystko to z
dala od miejskich świateł zwraca naszą uwagę na nieograniczony w przestrzeni
i czasie bezmiar wszechświata; świata jaki był kiedy Mojżesz wędrował po
pustyni szukając wolności i ojczyzny dla żydowskiego narodu, świata, jaki był
gdy narodził się Zbawiciel, kiedy rzucano chrzescijan lwom na pożarcie, kiedy
na ziemi przeżywano okrucieństwa wojen, świata, jaki dziś widzimy i jaki
pozostanie gdy nas już nie będzie... Z tych rozważań budzi nas głos kolędy,
którą chór “Arka” rozpoczyna pasterkę. Msza św. koncelebrowana:
przewodniczy ks. W. Szczepaniak i asystuje ks. A. Szewczyk, opiekun
duchowy Polaków zamieszkujących wschodnie dzielnice Melbourne. W skupieniu i
powadze odbieramy liturgię słowa. Lektorami byli: Stenia i Konrad Chmiel.
Setki płonących świec i tysiące miłością promieniujących serc
skierowane są w stronę ołtarza i “żłobka”, aby oddać hołd Dzieciątku
Jezus. “Żywa szopka” przygotowana została pod kierownictwem państwa
Chmiel. Po odczytaniu Ewangelii następuje kazanie, które wygłosił ks. Antoni
Szewczyk. Kaznodzieja przypomina nam, że uczestnictwo we Mszy św. zbliża nas
do Boga, prowadzi do umocnienia wiary i nadziei, że Boże Narodzenie jest
świętem pokoju i miłości, która jest największym przykazaniem Boskim.
Przypomina nam, że rok 1990 był dla nas łaskawy, albowiem niezłomna
Emigracja doczekała się momentu, kiedy Rząd Londyński przekazał
insygnia władzy prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, pierwszemu od czasów
wojny wybranemu w wolnych, demokratycznych wyborach prezydentowi RP. Radują się
serca i radują się dusze. Jesteśmy dumni, że stanowimy cząstkę tej siły,
jaka z pomocą Bożą przyczyniła się do tych zmian. Czujemy się szczęśliwi,
że tu na antypodach, pod przewodnictwem polskich kapłanów możemy w naszym
ojczystym języku oddać hołd narodzonemu Zbawicielowi.
|