MIŁOŚĆ PŁODNA
Sam Bóg ustanowił małżeństwo. Jest ono specjalnym powołaniem, wezwaniem
człowieka przez Boga do współdziałania z Nim.
1. Na czym polega współdziałanie małżonków z Bogiem-Stwórcą? Rdz 1,27-28
Każda autentyczna miłość jest stwórcza: odradza ona bowiem, ubogaca
i uszczęśliwia zarówno osobę kochającą, jak i kochaną. Miłość wzajemna
małżonków do siebie także ich tworzy, przyczynia się do ich wzajemnego
ubogacenia i ciągłego rozwoju. Od małżonków Bóg wymaga jednak jeszcze
czegoś więcej: aby owocem ich wzajemnej miłości i zjednoczenia
duchowo-fizycznego był nowy człowiek. Poczęcie nowego życia nie powinno
być rezultatem zaspokajania swej pożądliwości ani wynikiem "przypadku",
lecz - owocem wzajemnej miłości, zjednoczenia nie tylko ciał, ale i serc.
Przekazując życie, małżonkowie współdziałają z Bogiem stwarzającym
nieśmiertelne dusze ich dzieci. Włączenie się w stwórczą działalność Boga
przez przekazywanie życia jest istotnym celem małżeństwa. Jeśliby zatem
decydujące się na ślub osoby wykluczyły potomstwo, ich małżeństwo byłoby
nieważne.
2. Dlaczego przerywanie cięży jest wielkim grzechem? Łk 9,48; Mt 25,40
Przerywanie ciąży jest zabójstwem bezbronnego człowieka, który swoje
istnienie otrzymał nie tylko od rodziców, ale przede wszystkim od Boga.
Przekazywanie życia przez ludzi splecione jest bardzo silnie z działalnością
Boga, który stwarza nieśmiertelne dusze, powołane do wiecznego istnienia.
Zabójstwo dziecka w łonie matki przerywa jego ziemskie istnienie, którym
mogło się ono cieszyć i ubogacać innych. Niszcząc poczęte życie, pozbawia
się dziecko możliwości wzrostu, rozwoju oraz wielu łask, które mogłoby
otrzymać w przyszłości w sakramentach, np. w sakramencie chrztu,
w Komunii św. itp. Ponieważ zabójstwo nienarodzonego dziecka jest wielkim
złem, dlatego też nie można go usprawiedliwić brakiem warunków, a nawet
komplikacjami zdrowia. Zabicie nienarodzonego dziecka wywołuje jeszcze
większe komplikacje psychiczne, niepokoje, wyrzuty sumienia. Nawet ryzyko
urodzenia dziecka nienormalnego i chorego nie upoważnia nikogo do odbierania
mu życia. Z punktu widzenia bowiem wiary nawet życie osób upośledzonych
i cierpiących ma wielką wartość. Kościół wierzy - uczy papież Jan Paweł II -
"że życie ludzkie, nawet gdy słabe i cierpiące, jest zawsze wspaniałym darem
Bożej dobroci" (Familiaris consortio, 30). Zło przerywania ciąży polega
na tym, że rodzi silny niepokój a często nawet załamania psychiczne u matek,
które dopuściły się tego grzechu, a nie podjęty się żadnej formy naprawiania
i wynagradzania zła, np. przez przyjęcie dalszego potomstwa, pomaganie
rodzinom wielodzietnym, wspieranie moralne matek w ciąży, popieranie ruchów
zajmujących się obroną poczętego życia, odradzanie kobietom popełniania
podobnego czynu itp. Nierzadko też wskutek przerywania ciąży pojawiają się
jeszcze inne powikłania, jak: bezpłodność, niemożliwość donoszenia
następnego poczętego dziecka, a nawet śmierć matki.
Nie można też przemilczeć odpowiedzialności za niszczenie bardzo wczesnego
istnienia ludzkiego, co ma miejsce przy stosowaniu wkładek domacicznych
i niektórych hormonalnych pigułek antykoncepcyjnych (np. typu "mini-pill").
Choć środki te nazywa się "antykoncepcyjnymi", w gruncie rzeczy są one
środkami poronnymi. Stosowanie ich jest równoznaczne z akceptacją pewnych
praktyk wczesnoporonnych. Stosujący je ponosi odpowiedzialność nie tyle
za zapobieganie poczęciu, ile za niszczenie już poczętego życia.
3. Dlaczego w przekazywaniu życia nie wyczerpuje się cały sens
stosunków małżeńskich? 1 Kor 7,3-5
Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo: jest on obrazem
Boga-Miłości, powołanym do miłości. "Człowiek jako duch ucieleśniony,
czyli dusza, która się wyraża poprzez ciało, i ciało formowane przez
nieśmiertelnego ducha, powołany jest do miłości w tej właśnie swojej
zjednoczonej całości. Miłość obejmuje również ciało ludzkie, a ciało
uczestniczy w miłości duchowej" (Familiaris consortio, 11). Stosunek
małżeński zawsze powinien być wyrazem miłości do drugiej osoby i
równocześnie tę miłość ustawicznie pogłębiać. Jeśli współżycie ma być
wyrazem miłości, nie może współmałżonka narażać na wewnętrzne niepokoje
sumienia, wymaga natomiast poszanowania uczuć drugiej osoby i jej godności.
Wyrażające i pogłębiające miłość małżeńską współżycie seksualne zespala
małżonków, pogłębia ich jedność, a tym samym wytwarza odpowiedni klimat
sprzyjający rozwojowi dzieci, które już się urodziły albo też dopiero
się urodzą. W tym znaczeniu każdy akt seksualny, wypływający z autentycznej
miłości, skierowany jest na nowe życie, bądź na to, które się z niego
pocznie, bądź też na życie już zrodzonych dzieci, wymagających do
prawidłowego rozwoju klimatu miłości i jedności duchowej. Nie każdy
stosunek musi kończyć się poczęciem nowego życia, powinien jednak być
na nie otwartym. Stosunki nie "przestają być moralnie poprawne, nawet
gdyby przewidywano, że z przyczyn zupełnie niezależnych od woli małżonków
będą niepłodne, ponieważ nie tracą swojego przeznaczenia do wyrażania
i umacniania zespolenia małżonków... Jednakże... konieczną jest rzeczą,
aby każdy akt małżeński zachował swoje wewnętrzne przeznaczenie do
przekazywania życia ludzkiego" (Humanae vitae, 11). Kościół katolicki
uważa jednak za niemoralne każde działanie zmierzające do ubezpłodnienia
stosunku w sposób sztuczny, czyli przez stosowanie wszelkich środków
antykoncepcyjnych.
4. Jakie możliwości czynienia dobra mają małżeństwa bezdzietne?
Według nauczania Kościoła życie małżeńskie stanowi wartość nawet wtedy,
gdy zrodzenie potomstwa jest niemożliwe. "Niepłodność fizyczna - uczy
Jan Paweł II - może bowiem dostarczyć małżonkom sposobności do innej,
ważnej służby na rzecz życia osoby ludzkiej, jak na przykład adopcja,
różne formy pracy wychowawczej, niesienie pomocy innym rodzinom czy
dzieciom ubogim lub upośledzonym" (Familiaris consortio, 14). "Rodziny
chrześcijańskie winna ożywiać większa gotowość do adopcji i przysposobienia
dzieci pozbawionych rodziców czy też opuszczonych: podczas gdy te dzieci,
odnajdujące na nowo ciepło uczuć rodzinnych zaznają pełnego miłości
opatrznościowego ojcostwa Boga, świadczonego przez rodziców
chrześcijańskich, wzrastając w atmosferze pogody i ufności, cała rodzina
zostanie ubogacona wartościami duchowymi poszerzonego braterstwa...
Bardziej jeszcze aniżeli opuszczenie dzieci, niepokoi dzisiaj
marginalizacja społeczna i kulturowa, boleśnie uderzająca starych, chorych,
upośledzonych, narkomanów, byłych więźniów itd. W ten sposób poszerza
się niepomiernie horyzont ojcostwa i macierzyństwa rodzin chrześcijańskich:
ich miłość płodna duchowo podejmuje wyzwanie tych i innych naglących
potrzeb naszych czasów. Chrystus Pan, wraz z rodzinami i przez nie,
nadal ma "współczucie" dla rzesz" (Familiaris consortio, 41).
5. Na czym polega odpowiedzialne rodzicielstwo? Mt 6,25-34
Ponieważ Bóg jest miłością, dlatego chce się dzielić swoim istnieniem
z innymi istotami. Choć bez wątpienia chce On uszczęśliwić istnieniem
jak najwięcej istot, nie stwarza np. na ziemi nieskończenie wielu ludzi,
gdyż nasz glob może zapewnić przetrwanie tylko jakiejś określonej liczbie
osób. Podobnie ma być z miłością rodzicielską. Autentyczna miłość rodziców
powinna pragnąć powołać do życia jak najwięcej dzieci. To pragnienie musi
być jednak hamowane realnymi możliwościami, czyli odpowiedzialnością
za przekazane życie. Rodzice bowiem mają nie tylko przekazać życie, ale
też zatroszczyć się o prawidłowy rozwój zrodzonych dzieci. Muszą zatem
rozważać, jaka ilość dzieci ten prawidłowy rozwój zapewni. Rozumna miłość
ma być fundamentem planowania rodziny. Zastanawiając się nad liczbą dzieci,
rodzice powinni rozważać nie tylko same czynniki ekonomiczne. Do pełnego
rozwoju i szczęścia dziecko potrzebuje nie tylko ładnego ubranka, licznych
zabawek, ale przede wszystkim miłości rodzicielskiej, ich obecności oraz
towarzystwa kochającego je rodzeństwa. Darowanie przez rodziców dziecku
rodzeństwa przewyższa luksus ekonomiczny, zmniejsza poczucie osamotnienia,
zwłaszcza w późniejszym wieku, kiedy rodzice odejdą z tego świata.
Tak więc odpowiedzialne rodzicielstwo jest rozumną troską o rozwój i los
powołanych do istnienia dzieci. "Jeśli zaś z kolei uwzględnimy warunki
fizyczne, ekonomiczne, psychologiczne i społeczne, należy uznać, że ci
małżonkowie realizują odpowiedzialne rodzicielstwo, którzy kierując się
roztropnym namysłem i wielkodusznością, decydują się na przyjęcie
liczniejszego potomstwa, albo też dla ważnych przyczyn i przy poszanowaniu
nakazów moralnych postanawiają okresowo lub nawet na czas nieograniczony
unikać zrodzenia dalszego dziecka" (Humanae vitae, 10).
Niemoralne, sprzeczne z miłością, jest takie planowanie rodziny, które
wypływa z egoizmu, troski wyłącznie o siebie, ze snobizmu, np. rodzice
nie chcą mieć dziecka, bo nie byłoby ich stać na utrzymanie poziomu życia,
jaki przyjęty jest w ich środowisku, bo nie mogliby wyjeżdżać za granicę.
Brak jest odpowiedzialnego rodzicielstwa u małżonków, którymi włada strach
przed ciążą, pogoń za dobrami materialnymi, za nadmiernym luksusem itp.,
gdyż w tym wszystkim zatraca się prawdziwa miłość. Planując rodzinę,
małżonkowie powinni kierować się uczciwym sumieniem, swoje decyzje
podejmować przed Bogiem, którego są współpracownikami. Jemu też powinni
umieć zawierzyć, zwłaszcza wtedy, gdy przychodzą na świat dzieci "nie
zaplanowane" przez nich, a powołane do istnienia przez Boga, który także
ma swój plan i wie, co dla nas jest najlepsze. Rodzice ufający Bogu,
Jego opatrzności, nie wpadną w panikę, gdy pojawi się "nie planowana"
ciąża, i nie zniszczą poczętego życia. Przyjęcie każdego dziecka jest
nie tylko wyrazem miłości do niego, ale również i wyrazem zaufania Bogu,
Jego dobroci i opiece. Przerwanie ciąży wyraża zarówno brak miłości do
poczętego dziecka, jak i nieumiejętność zdania się na Boga, brak ufności,
niewiarę w Jego opiekę.
Odpowiedzialne rodzicielstwo wymaga od rodziców znajomości dozwolonych
przez Kościół naturalnych metod planowania poczęć, opartych na rozpoznaniu
cykliczności dni płodnych i niepłodnych kobiety. Papież Jan Paweł II
przypomina konieczność odpowiedniego pouczenia małżonków oraz młodych osób,
myślących o założeniu w przyszłości własnej rodziny, o rytmach płodności.
To uświadomienie ma łączyć się z równoczesnym wychowaniem do czystości.
"Trzeba zatem uczynić wszystko, aby udostępnić tę wiedzę ogółowi małżonków,
a wcześniej jeszcze osobom młodym, poprzez informację i wychowanie jasne,
stosowne i poważne, przy współudziale par małżeńskich, lekarzy i ekspertów.
Znajomość taka winna następnie wejść w wychowanie do samokontroli: stąd
płynie absolutna konieczność cnoty czystości i stałego wychowania do niej"
(Familiaris consortio, 33). Poruszając powyższy problem, Wanda Półtawska
pisze: "W strukturze płodności kobiety kryje się rozwiązanie problemu
kierowania płodnością: opierając się na jej rytmie można wybrać chwilę
poczęcia nowego życia. Pozostaje tylko problem "diagnozy", ścisłego
określenia, kiedy jaka jest faza cyklu. Okres dojrzewania dziewczynki jest
odpowiednim momentem, żeby pouczyć ją o wszystkich subiektywnych i
obiektywnych sprawdzalnych objawach jajeczkowania. Zdolność obserwacji tych
objawów jest warunkiem spokojnego małżeństwa. Każde bowiem małżeństwo ma
dziś problem nie tylko kierowania płodnością, ale także jej ograniczania".
6. Dlaczego wykluczanie lub ograniczanie liczby dzieci bez
uzasadnionego powodu jest niemoralne? Mk 9,36-37
Kościół przypomina, że odpowiedzialne rodzicielstwo polega nie tylko na
wydaniu na świat dziecka, lecz również - na zabezpieczeniu jego rozwoju,
na zapewnieniu mu odpowiedniego wychowania. Rodzice w poczuciu
odpowiedzialności przed Bogiem, kierując się prawym sumieniem, powinni
zdecydować, ilu dzieciom mogą przekazać życie. Rozumna miłość ma dyktować
liczbę dzieci. Aby podjąć odpowiedzialną decyzję, muszą rozważyć wszystkie
okoliczności, warunki, zdrowie, dobro dzieci już narodzonych itp. Rodzice
powinni też mieć świadomość, że Bóg powołał ich do współdziałania ze sobą,
dlatego też z Nim, na modlitwie, mają omawiać problem liczebności swojej
rodziny. Trzeba zaznaczyć z naciskiem, że odpowiedzialna miłość, a nie
egoizm, ma być źródłem podejmowania decyzji dotyczących liczby dzieci.
Z teologicznego punktu widzenia grzechem jest każde świadome i dobrowolne
nastawienie i działanie zaprzeczające miłości. Niechęć do przekazywania
życia, ujawniająca się w lęku przed ciążą, podejmowaniu się działań
antykoncepcyjnych, a przede wszystkim przerywanie ciąży, wyrażają różne
stopnie nienawiści do człowieka - dziecka. Każdy zaś świadomy i dobrowolnie
zaakceptowany odcień nienawiści niszczy miłość, a tym samym jest grzechem.
Jeśli rodzice bez uzasadnionych powodów nie chcą przekazywać życia, grzeszą,
nawet jeśli w ograniczeniu poczęć posługują się metodami naturalnymi,
dozwolonymi przez Kościół. Ich wewnętrzne nastawienie jest bowiem sprzeczne
z miłością twórczą, chcącą się dzielić z innymi.
7. Jakie mogę być powody nieuzasadnionego ograniczania
liczby dzieci w rodzinie?
Małżonkowie, przed Bogiem i zgodnie z prawym sumieniem, mają zadecydować
o liczbie dzieci. Często, odmawiając dzieciom prawa do istnienia lub
ograniczając się do wydania na świat jednego tylko dziecka, tłumaczą się
oni brakiem odpowiednich warunków. Posługiwanie się tym argumentem
w ogromnej ilości wypadków budzi poważne zastrzeżenia, szafują bowiem
nim ludzie faktycznie biedni i milionerzy, osoby o wątłym zdrowiu
i zupełnie zdrowe. Można zatem przypuszczać, że - pomimo tłumaczenia
się brakiem warunków - prawdziwe źródło wykluczania lub ograniczania
potomstwa zazwyczaj jest zupełnie inne. Zasadniczy powód postawy
wykluczającej dziecko - to niedostrzeganie jego wartości: jawi się
ono nieraz rodzicom raczej jako "intruz", "zło", "zagrożenie wolności
i spokoju" niż jako posiadający swoją wielkość i godność człowiek,
jako skarb, mogący ich ubogacić. Wiele jest powodów niedostrzegania
wartości dziecka i niechęci do wydania go na świat.
Jedną z przyczyn niedostrzegania wartości dziecka i niechęci do zajścia
w ciążę może być oddziaływanie środowiska. Często bowiem wyśmiewa się
rodziny wielodzietne, matki w ciąży, kpi się z nich, nazywa "głupimi".
Nierzadko też zniechęca się ludzi do posiadania liczniejszego potomstwa
stwierdzeniami typu: "Tylko ludzie z marginesu społecznego rozmnażają
się jak króliki". Wszystkie tego typu argumenty wyrabiają emocjonalną
postawę nie sprzyjającą wielodzietności.
Inną przyczyną niechęci do przekazywania życia jest ogólna postawa
niezdolności do ponoszenia ofiar. Ona to właśnie tłumaczy, dlaczego
milionerzy posiadający wille, samochody oraz luksusowe urządzenia
usprawiedliwiają się, że nie mają warunków na przyjęcie dziecka.
Konsumpcyjny styl życia powoduje, że dziecko nie jest pojmowane jako
wartość, ale jako "zagrożenie".
W niektórych wypadkach niechęć do poczęcia dziecka może być pozostałością
po przedmałżeńskich stosunkach seksualnych, które taką postawę w małżonkach
utrwaliły. Wszystkie pierwsze przeżycia - jak uczy psychologia - są
najmocniejsze i najtrwalsze, stają się na przyszłość wzorcami zachowań.
Najtrwalsze są też przeżycia związane z pierwszymi stosunkami seksualnymi.
Jeżeli zaś były to stosunki przedmałżeńskie, mogły utrwalić obawę przed
zajściem w ciążę, gdyż była ona wtedy czymś wyjątkowo niepożądanym,
wywołującym strach. Ten lęk przed zajściem w ciążę może przetrwać także
w małżeństwie jako pozostałość po współżyciu seksualnym w okresie
narzeczeńskim.
Jeszcze innym powodem niedostrzegania wartości dziecka może być brak
autentycznej i głębokiej wiary, ukazującej prawdziwą godność człowieka.
Chrystus wyraźnie pouczył nas: "I kto by przyjął jedno takie dziecko w
imię moje. Mnie przyjmuje" (Mt 18,5). W tych słowach Zbawiciel podkreśla,
że dziecko jest dla rodziców i rodzeństwa wielkim bogactwem, czymś cennym,
gdyż przez nie On sam zbliża się do rodziny, wnosząc w nią swoje dary
i błogosławieństwo.
Państwo jest odpowiedzialne za tworzenie takich warunków społecznych,
aby rodzice mogli swobodnie decydować o ilości dzieci, aby nie musieli
- wbrew wewnętrznemu przekonaniu - ograniczać ich liczby, np. dlatego,
że nie posiadają odpowiedniego mieszkania lub zarobków. Kościół "potępia,
jako ciężką obrazę godności ludzkiej i sprawiedliwości, wszystkie te
poczynania rządów, czy innych organów władzy, które zmierzają do
ograniczenia w jakikolwiek sposób wolności małżonków do podejmowania
decyzji co do potomstwa. Stąd też wszelki nacisk wywierany przez te
władze na rzecz stosowania środków antykoncepcyjnych, a nawet sterylizacji
i spędzania płodu, winien być bezwzględnie potępiony i zdecydowanie
odrzucony. Podobnie należy napiętnować jako wielce niesprawiedliwy ten fakt,
że w stosunkach międzynarodowych pomoc gospodarcza udzielana na rzecz
rozwoju ludów jest uzależniona od programów antykoncepcji, sterylizacji
czy spędzania płodu" (Familiaris consortio, 30).
8. Co jest grzechem we współżyciu małżeńskim? J 15,12-16
Miłość jest powołaniem małżonków. "Człowiek nie może żyć bez miłości.
Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest
pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się
z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją,
jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa" (Redemptor hominis, 10).
Grzechem w małżeństwie jest wszystko, co nie wyraża miłości, czyli troski
o drugą osobę, o jej szczęście, rozwój i ubogacenie. Ludzka miłość, jak
i sam człowiek, posiada podwójny wymiar: duchowy i cielesny. Wewnętrzna
zatem, duchowa życzliwość, pragnienie uszczęśliwiania i ubogacania drugiego
musi przyjąć jakieś zewnętrzne, cielesne, odczuwalne przez innych formy,
np. słów, gestów, pieszczot itp. Między innymi i stosunek fizyczny należy
do jednej z form wyrażania miłości małżeńskiej. Ma on również tę miłość
i jedność małżeńską ciągle umacniać. Przez sakrament małżeństwa ludzka,
duchowo-fizyczna miłość mężczyzny i kobiety została ubogacona miłością
Chrystusową przez Ducha Świętego. Ten właśnie Duch, "udzielany podczas
uroczystości sakramentalnej, użycza małżonkom chrześcijańskim daru nowej
komunii, komunii miłości, która jest żywym i rzeczywistym obrazem tej
najszczególniejszej jedności, która czyni z Kościoła niepodzielne
Ciało Mistyczne Chrystusa Pana" (Familiaris consortio, 19). Objawy
wzajemnej czułości małżonków "są przeniknięte tą miłością, jaką czerpią
oni z Serca Bożego" (Paweł VI). Grzeszne byłoby takie współżycie, które
nie wyraża miłości do współmałżonka, które go wykorzystuje, nie liczy
się z jego uczuciami, uzasadnionymi życzeniami, sumieniem, wrażliwością,
godnością itp.
Miłość, będąca powołaniem małżonków, ma objąć swoim zasięgiem także
i dzieci, zarówno narodzone, jak i poczęte, a także i te, które mogą
być poczęte. Czymś grzesznym byłaby niechęć do dziecka, przejawiająca
się w panicznym lęku przed ciążą oraz w świadomych praktykach zmierzających
do ubezpłodnienia współżycia przez stosowanie środków antykoncepcyjnych,
przerywanie stosunków oraz niszczenie nowego życia przez przerywanie ciąży.
Jak już to zostało wspomniane, niektóre ze środków uznawanych za
antykoncepcyjne, są środkami powodującymi ciągłe niszczenie poczętego życia,
np. wkładka domaciczna, niektóre pigułki hormonalne, np. "mini-pill".
Bronienie się przed przekazywaniem życia dziecku, bez jakiegokolwiek
słusznego powodu, również jest czymś niemoralnym. Praktyki antykoncepcyjne
są działaniami zaprzeczającymi miłości otwartej na nowe istnienie
i sprawiają, że stosunek małżeński nie wyraża w pełni miłości do
współmałżonka, np. przerywanie stosunków przez męża, zmuszanie żony,
aby przed współżyciem zatruwała sobie organizm jakimiś pastami i kremami
plemnikobójczymi, stale zażywała tabletki hormonalne itp.
9. Dlaczego niemoralne jest stosowanie wszelkich środków
antykoncepcyjnych, natomiast dozwolone są tzw. metody naturalne?
Kościół zaleca odpowiedzialne rodzicielstwo, przy czym zezwala tylko
na stosowanie naturalnych metod planowania poczęć, wykluczając stosowanie
wszelkich sztucznych środków zapobiegania ciąży. Nie tylko ewentualna
szkodliwość dla zdrowia tych ostatnich jest motywem zakazu, choć i tego
czynnika nie można bagatelizować. Zakaz działań antykoncepcyjnych ma
głębsze źródło. Otóż nie tyle stosunek nie kończący się poczęciem nowego
życia jest grzeszny - bo nie musi być grzesznym współżycie w okresie
niepłodności kobiety, jeśli tylko wyraża wzajemną miłość - ile samo ś
wiadome działanie ubezpładniające, np. zażywanie środków antykoncepcyjnych,
zgadzanie się na taką praktykę, przerywanie stosunków itp. Działanie to
bowiem w aktywny sposób ujawnia postawę antykoncepcyjną, czyli postawę
niechęci do nowego życia, które mogłoby się począć. Ta zaś niechęć jest
sprzeczna z miłością do człowieka - dziecka mogącego się począć. Brak
miłości zaś jest grzechem. Postawa antykoncepcyjna jest pewną formą
nienawiści do dziecka, mogącą się ujawnić w pełni, gdy zostanie ono
faktycznie poczęte. Wówczas postawa niechętna poczęciu może doprowadzić
do zabicia dziecka lub przyjęcia go bez miłości.
Przy stosowaniu naturalnych metod w planowaniu poczęć nie ma tego działania
ubezpładniającego. Jeśli małżonkowie decydują się na współżycie tyko
w okresach niepłodnych, gdyż z rozsądnych powodów nie mogą przyjąć dziecka,
nie grzeszą, jeśli tylko ich stosunki małżeńskie wyrażają wzajemną miłość.
Jednak nawet przy stosowaniu naturalnych metod regulacji poczęć może się
ujawnić antykoncepcyjne i tym samym grzeszne nastawienie małżonków, podobne
do tego, jakie przejawia się w wypadku sztucznego ubezpładniania stosunków.
Ma to miejsce wtedy, gdy odznaczają się oni niechęcią do powstania nowego
życia, panicznym lękiem przed ciążą, przed poczęciem dziecka.
To antykoncepcyjne nastawienie i w tym wypadku zaprzecza miłości, a tym
samym jest grzeszne, gdyż traktuje dziecko nie jako wartość, lecz jako
"intruza", "zagrożenie", "niebezpieczeństwo". Takie pełne niechęci
nastawienie do nowego życia stanowi formę nienawiści. Tymczasem Bóg powołał
nas do miłości, która nie godzi się z wrogością i niechęcią nie tylko do
ludzi narodzonych, ale i do mogących przyjść na świat. Kościół, który stoi
na straży wiary i miłości, stara się uświadomić małżonkom, jaka forma
współżycia seksualnego najpełniej wyraża miłość wzajemną do siebie i do
ewentualnego nowego istnienia ludzkiego, a także do Boga-Stwórcy, z którym
mają oni współdziałać.
Stosowanie metod naturalnych wyraża liczenie się z rytmem płodności,
ustanowionym przez Stwórcę. Stosując natomiast różne praktyki
antykoncepcyjne, "małżonkowie przez stosunki małżeńskie podejmują czynność,
która z istoty swej wzywa stwórczej ingerencji Boga i na nią jest otwarta,
a z drugiej strony własnowolnym działaniem uniemożliwiają poczęcie życia.
Mamy tu do czynienia z wyraźnym odrzuceniem powołania do współpracy
z Bogiem".
Jeszcze inny powód przemawia za odrzuceniem przez Kościół wszelkich
sposobów sztucznego regulowania poczęć. Powodem tym jest ryzyko traktowania
kobiety przez mężczyznę jako przedmiot. To ona bowiem najczęściej
zobowiązana jest zrobić wszystko, by nie zajść w ciążę, ona ma zatruwać
swój organizm różnymi środkami antykoncepcyjnymi. Stosowanie metod
naturalnych w planowaniu poczęć skłania mężczyznę do liczenia się z kobietą,
do zainteresowania się nią, wychowuje do wczuwania się w jej sytuację, co
posiada wielką wagę w życiu rodzinnym. "Wybór rytmu naturalnego bowiem -
stwierdza papież Jan Paweł II - pociąga za sobą akceptację cyklu osoby, to
jest kobiety, a co za tym idzie, akceptację dialogu, wzajemnego
poszanowania, wspólnej odpowiedzialności, panowania nad sobą... W tym
kontekście para małżeńska doświadcza, że ich wspólnota małżeńska ubogaca
się takimi wartościami, jak czułość i serdeczność, które są czynnikami
głęboko ożywiającymi płciowość ludzką, również w wymiarze fizycznym"
(Familiaris consortio, 32).
Stosowanie metod naturalnych wymaga okresowej wstrzemięźliwości, a tym
samym jest czymś trudnym. Aby sprostać niełatwym zadaniom wypływającym
z autentycznej miłości do Boga oraz do współmałżonka i dzieci, małżonkowie
powinni szukać wsparcia w łasce Chrystusowej. Powinni zatem mieć dziecięce
zaufanie do Boga i Jego pomocy, uciekać się do modlitwy i sakramentów
Eucharystii i pojednania. "Tak umocnieni małżonkowie chrześcijańscy
potrafią zachować żywą świadomość szczególnego wpływu, który wywiera łaska
sakramentu małżeństwa na wszystkie aspekty życia małżeńskiego, a zatem i na
dziedzinę płciową: dar Ducha, przyjęty i odwzajemniony przez małżonków,
pomoże im przeżywać płciowość ludzką wedle zamysłu Bożego i jako znak
jednoczącej i płodnej miłości Chrystusa do Jego Kościoła" (Familiaris
consortio, 33).
Literatura na temat szkodliwości antykoncepcji:
- Specjalistyczne aspekty problemu antykoncepcji. Praca zbiorowa, Rzym 1980.
Powrót