ŚWIĘTOŚĆ MAŁŻEŃSTWA
Utarło się przekonanie, że świętymi mogą być tylko zakonnicy, zakonnice
i kapłani. Tymczasem Sobór Watykański II przypomina nam, że wszystkich
- czyli małżonków także - Bóg powołuje do świętości. Nie zależy bowiem
ona od tego, gdzie i w jakim stanie żyje człowiek, ani od tego, czy
mieszka w celi klasztornej, czy też w mieszkaniu z rodziną. Świętość
zależy natomiast od tego, "jak" ktoś żyje.
1. Na czym polega dążenie do świętości w małżeństwie? Rz 12,1-3.9-13
Istotą każdej formy świętości - czy to zakonnej, czy kapłańskiej, czy osób
świeckich - jest miłość do Boga i do ludzi. Od stopnia miłości zależy
doskonałość i świętość człowieka. "Toteż dla wszystkich jasne jest, że
wszyscy chrześcijanie jakiegokolwiek stanu i zawodu powołani są do pełni
życia chrześcijańskiego i do doskonałości miłości" (KK 40). Bóg jest
miłością i świętością, a człowiek uczestniczy w Jego miłości i świętości.
Każdy ochrzczony został wszczepiony w życie Trójcy Świętej, został z Nią
zjednoczony. Sakrament małżeństwa w szczególny sposób włącza mężczyznę
i kobietę w nurt Bożej miłości. W sakramencie tym bowiem Chrystus umacnia
nowożeńców swoją miłością, jaką ukochał Kościół. Jezus wychodzi naprzeciw
małżonkom i "pozostaje z nimi nadal po to, aby tak, jak On umiłował Kościół
i wydał zań siebie samego, również małżonkowie przez obopólne oddanie się
sobie wzajemnie miłowali się w trwałej wierności. Prawdziwa miłość małżeńska
włącza się w miłość Bożą i kierowana jest oraz doznaje ubogacenia przez
odkupieńczą moc Chrystusa i zbawczą działalność Kościoła, aby skutecznie
prowadzić małżonków do Boga oraz wspierać ich i otuchy im dodawać we
wzniosłym zadaniu ojca i matki" (KDK 48). Wszystko, co w małżeństwie wyraża
miłość do Boga, współmałżonka, dzieci lub innych osób, przyczynia się do
wzrostu świętości. Wszelkie przejawy tej nieraz bardzo trudnej miłości
stanowią miłą Bogu ofiarę duchową, przyczyniającą się do zbawienia świata
i oddawania czci Ojcu niebieskiemu.
2. Co znaczy, że miłość w małżeństwie nie musi wcale zanikać,
lecz przeciwnie - może się ciągle doskonalić? Rz 12,14-18; 1 P 3,1-9
W tym, co nazywa się powszechnie "zakochaniem się" mężczyzny i kobiety,
można wyróżnić różne elementy, takie jak: zafascynowanie drugą osobą,
oczarowanie nią, chęć uszczęśliwienia jej, a także pragnienie jej duchowej
i fizycznej bliskości, połączone z pewnym pożądaniem seksualnym. Te
elementy, zależnie od osób, mogą przybierać różne nasilenie, przy czym
jeden z nich wysuwa się na pierwszy plan. Miłość musi ciągle dojrzewać.
To dojrzewanie zaś polega na tym, aby zaborczo-pożą-dawcze nastawienie do
drugiej osoby, którą jesteśmy oczarowani, dawało bezwzględne pierwszeństwo
pragnieniu uszczęśliwiania jej, ubogacania, nawet za cenę ofiar osobistych.
Ideał takiej miłości przedstawił nam Jezus Chrystus, mówiąc: "Nikt nie ma
większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich"
(J 15,13). Dwa pierwsze składniki miłości - pożądanie i uczuciowe
oczarowanie - mogą w pewnej mierze osłabnąć lub nawet zaniknąć
w przyszłości, gdyż są niezależne od naszej woli. Natomiast pragnienie
uszczęśliwiania drugiego, ubogacania go, zależy wyłączenie od nas i może
się ciągle rozwijać, nawet gdy zaniknie pociąg fizyczny do drugiego
i uczuciowe zafascynowanie nim. W miejsce uczucia narzeczeńskiej miłości
może pojawić się w przyszłości inne, głębsze i trwalsze. Przysięga małżeńska
nie jest przyrzeczeniem, że przetrwa do końca życia uczuciowe oczarowanie
partnerem ani też, że nigdy nie zaniknie fizyczne pożądanie go. Przysięgając
sobie miłość, małżonkowie podejmują decyzję, że do końca życia będą starać
się uszczęśliwiać drugiego, ubogacać go, rozwijać, trwać przy nim w smutkach
i radościach. Taką miłość każdy może ślubować, gdyż zależy ona tylko od jego
decyzji, tym bardziej, że Chrystus swoją łaską umacnia małżonków, aby przez
całe życie mogli zdobywać się na działanie uszczęśliwiające i ubogacające
drugiego. Miłość polegająca na rozwijaniu drugiego, na służeniu mu, może
się rozwijać przez całe życie małżeńskie, nawet jeśli zaniknie "zakochanie
się", czyli uczuciowe zafascynowanie drugim człowiekiem. Co więcej, miłość
pełna życzliwości do drugiego, usiłująca ubogacić i uszczęśliwiać,
mocniejsza jest niż śmierć i trwa nawet w przyszłym, wiecznym życiu.
Przez sakrament małżeństwa Chrystus umacnia miłość mężczyzny i kobiety,
aby nie zanikła, lecz ciągle się rozwijała. To umocnienie jest szczególną
łaską sakramentalną. Zbawiciel jednak szanuje wolność człowieka i nie chce
być natrętny ze swoimi darami. Gotów jest udzielać swej łaski małżonkom
przez całe życie, o ile tylko jej pragną i z nią współpracują. Łaski
sakramentu małżeństwa otrzymuje się jakby w zarodku, a przez szczery
wysiłek, aby kierować się w życiu miłością, można je rozwijać. Nieocenioną
pomocą w stałym pogłębianiu jedności małżeńskiej jest Komunia św.
i sakrament pojednania, a także ciągła rozmowa z Chrystusem, który zawsze
jest gotów przyjść małżonkom z pomocą.
3. W jakim sensie miłość Chrystusa do Kościoła oraz miłość Kościoła
do Chrystusa stanowi dla małżonków wzór do naśladowania? Ef 5,21-33
Przez sakrament małżeństwa mężczyzna i kobieta uczestniczą w tajemniczej
jedności, jaka zachodzi między Chrystusem-Oblubieńcem a Kościołem, Jego
Oblubienicą. Ta jedność jest tak ścisła, że Kościół stanowi Mistyczne Ciało
Chrystusowe, w którym On jest Głową, a my - Jego członkami. Małżonkowie
także stanowią jedno ciało, co stwierdza Księga Rodzaju mówiąc: "Dlatego
to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak
ściśle, że stają się jednym ciałem" (Rdz 2,24). W tej pogłębionej przez
sakrament wspólnocie, mąż ma świadomie naśladować miłość Chrystusa do
Kościoła, swej Oblubienicy. Św. Paweł zachęca mężów do miłości ofiarnej,
podobnej do miłości Jezusa, który dla dobra Kościoła wydał samego siebie,
aby go uświęcić, żywi go i pielęgnuje. Żony powinny także miłować swych
mężów tak, jak Chrystus nas kocha, dlatego że przez sakrament małżeństwa
Jego miłością zostały ubogacone. Dlatego też św. Paweł przypomni: "A żona
niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża" (Ef 5,33).
Nie tylko miłość Jezusa do Kościoła stanowi wzór dla miłości małżeńskiej.
Tym przykładem jest także pełne miłości oddanie się Kościoła Chrystusowi.
Św. Paweł przypomina przede wszystkim żonom o tym, żeby poddały się swym
mężom tak, jak poddają się kochającemu Chrystusowi, Panu. Mówi więc:
"Żony niechaj będą poddane swym mężom jak Panu, bo mąż jest głową żony,
jak i Chrystus - Głową Kościoła: O - Zbawiciel Ciała. Lecz jak Kościół
poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim" (Ef 5,22-24).
Miłość wymaga oddania się drugiej osobie, dlatego też obowiązek pewnego
poddania się żonie spoczywa także na mężu. I dla niego bowiem wzorem życia
jest Kościół poddany Chrystusowi. Dlatego też św. Paweł poucza: "Bądźcie
sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej!" (Ef 5,21). Ucząc
o konieczności naśladowania miłującego Chrystusa i pełnego oddania się
Jezusowi Kościoła, św. Paweł nie sprzeciwia się przyjmowanej dzisiaj
koncepcji małżeństwa partnerskiego.
Powrót