Edyta Stein - praca magisterska

Uwaga! Pracę magisterską publikuję bez wykazu skrótów, bibliografii i przypisów!


ROZDZIAŁ III

PRÓBA INTERPRETACJI ŻYCIA I ŚMIERCI EDYTY STEIN W ASPEKCIE EKSPIACJI

Edyta Stein była Żydówką urodzoną na terenie Niemiec. Obydwa te narody były jej bliskie. Za nie przede wszystkim oddała swe życie. Jej ofiara złożona w oświęcimskim obozie koncentracyjnym wciąż zachwyca wielu. Był to bowiem akt ofiarniczy połączony jednocześnie z ideą pojedniania dwóch narodów najbardziej poróżnionych nienawiścią w czasie II wojny światowej.

§ 1. Ofiara w życiu Edyty Stein

Mówiąc o pojęciu ofiary w życiu Edyty Stein, trzeba wyróżnić dwa bardzo różne pod tym względem okresy jej życia. Czas ateizmu, przed chrztem w Kościele katolickim, oraz okres po nawróceniu. W pierwszym okresie Stein sporadycznie tylko porusza problem ofiary. Dwa razy czyni to zdecydowanie. Po raz pierwszy pojawia się pojęcie ofiary w związku z jej dniem narodzin. W dniu 12. października 1891 roku, gdy urodziła się Edyta, Żydzi świętowali doroczne wielkie święto Jom Kippur. Tego dnia starotestamentalni Żydzi składali ofiarę pojednania za wszystkie grzechy swego narodu. Żydzi zawsze symbolicznie odczytywali znaczące wydarzenia w swym życiu indywidualnym i narodowym. Niewątpliwie dzień narodzin jest jednym z najistotniejszych momentów życia człowieka. Jego data może być zawsze odczytywana jako symbol rzutujący na całą przyszłość człowieka. W przypadku Stein tak właśnie było. Święto Pojednania i jego wymowa zawisły jak wróżba nad jej życiem a także nad jej śmiercią. Chcąc przeprowadzić porównanie pomiędzy obrzędami święta Jom Kippur z okresu Starego Przymierza, a życiem Edyty Stein trzeba zauważyć, iż wiele cech święta znalazło swe symboliczne odbicie w jej życiu i śmierci. Zostaną one zaakcentowane w niniejszym rozdziale. Ona sama już po chrzcie świętym zrozumiała jak bardzo ważnym znakiem opatrzności był jej dzień narodzin – Dzień Pojednania. Może to właśnie zrozumienie miało wpływ na takie, a nie inne jej działanie ofiarnicze. Stein podkreśla w swym dziele autobiograficznym, iż w latach dziecięcych lubiła uczestniczyć w obrzędach, które dla świadomych Żydów stanowiły formę ofiary. Do Święta Pojednania przygotowywano się postem, modlitwą i pokutowaniem za grzechy. Stein pisze, iż bardzo pociągała ją praktyka postu, który w jej domu był bardzo rygorystycznie przestrzegany. Poza tym akcentem pokuty i wyrzeczenia trudno dostrzec w młodzieńczym życiu Stein innych form ofiary. Raczej wręcz przeciwnie – widać kryzys życia religijnego i modlitewnego. W wieku piętnastu lat przestała się modlić i chodzić do synagogi.

Jej nagłe nawrócenie i chrzest w 1922 roku, stały się zwrotnym punktem w rozumieniu wyznawanych przez nią wartości. Tym bardziej, że pierwszym impulsem do spojrzenia w stronę katolicyzmu było dostrzeżenie Krzyża Chrystusa w życiu człowieka. Bardzo głęboko przeżyła śmierć przyjaciela z okresu studiów w Getyndze – Adolfa Reinacha, który kilka miesięcy przed śmiercią przyjął chrzest w Kościele protestanckim. Edyta Stein nie wierząc w życie pozagrobowe, bardzo bała się pierwszego kontaktu z wdową po Reinachu. Tymczasem została zaskoczona jej pełnym pokoju i pocieszenia stosunkiem do śmierci męża. Dla Stein taka postawa była bezsprzecznym dowodem na prawdziwość religii chrześcijańskiej. Ten moment był chwilą duchowego przełomu Stein. Sama pisze, iż dostrzegła w tym wydarzeniu tajemnicę Krzyża Chrystusa. Niestety brakowało jej jednak odwagi, aby podjąć decyzję przyjęcia chrztu. Dopiero pełne dotknięcie łaską wiary prowadzące do chrztu w Kościele katolickim dokonało się w niej podczas zupełnie przypadkowego sięgnięcia po lekturę autobiografii świętej Teresy od Jezusa. Po ukończeniu tej lektury Stein wypowiedziała znamienne słowa: „To jest prawda!”. Kilka miesięcy później, a dokładnie 1 stycznia 1921 roku przyjęła chrzest Święty w Kościele katolickim. Od tego momentu jej celem stał się Karmel, lecz nie wiedziała jaką drogą ma do niego trafić. W kilka lat później napisała, iż każde jej spotkanie modlitewne z Bogiem wzmagało w niej potrzebę własnego całopalenia. Już wtedy czuła się jak starotestamentowa królowa Estera. Samotna, oddzielona od własnego narodu, prześladowanego przez pogański świat, bez szans na powodzenie w Bożej sprawie.

Odtąd, gdy mówi o swej ofierze, zawsze czyni to w ujęciu chrystocentrycznym. Widzi więc konieczność włączenia swojej ofiary w kosmiczną ofiarę Chrystusa. To ujęcie i rozumienie swej ofiary rozbudowało się jeszcze bardziej po wstąpieniu Stein do Karmelu w Kolonii. Już na niespełna trzy miesiące przed tym faktem pisała do swej przyjaciółki, iż widzi w tych czasach ogromną potrzebę zbawczej mocy płynącej z chętnego niesienia krzyża. Całopalenie jest bowiem najpewniejszą drogą do zjednoczenia z Panem. Jej wstąpienie do Karmelu w Kolonii nie oznaczało więc ucieczki od rzeczywistości, lecz jedynie pełniejsze, zdecydowane włączenie się w naśladowanie Krzyża, w ofiarę Chrystusa. Krzyż głęboko wpisał się w jej późniejsze życie. Wyraziła to na początku swego życia zakonnego, prosząc o imię Teresa Benedykta od Krzyża. Stein odczuwała bowiem szczególne osobiste powołanie do życia w duchu tej tajemnicy. Zresztą dla mentalności prawdziwego Żyda, a Stein czuła się wciąż Żydówką, imię posiada niezwykłą wagę, gdyż praktycznie decyduje o tożsamości osoby. Nosząc imię „od Krzyża” wciąż uświadamiała sobie konieczność niesienia swego własnego krzyża codzienności i łączenia go z ofiarą krzyżową Chrystusa.

Na początku swej zakonnej drogi Stein jeszcze niezbyt rozumiała na czym polegać ma jej ofiara. W 1935 roku w jednym z listów napisała, iż spodziewa się czasu, gdy boleśnie odczuje swoje powołanie do Krzyża. Twierdziła, iż krzyż ten można unieść tylko dzięki ogromnie silnej wierze, która potrafi łączyć krzyż człowieka i jego ofiarę z przebłagalnym czynem Chrystusa. Stało się to centralnym punktem życia Edyty Stein. Bowiem zupełnie świadomie jakby wtopiła swoją ofiarę w ofiarę Jezusa Chrystusa.

Wiele miejsca w tym okresie poświęca ofierze Eucharystycznej. Rozumiała bowiem, iż tylko ofiara Eucharystyczna, jako realne uobecnienie ofiary krzyżowej Chrystusa, posiada najskuteczniejszą moc. Zarazem ofiara ta wypełnia i uobecnia wszystkie wcześniejsze ofiary. Tę właśnie ofiarę składa grzeszna ludzkość przez samego Chrystusa – Najwyższego Kapłana, aby uprosić przebaczenie grzechów i dopuszczenie przed oblicze Boga. Stein rozumiała swoją ofiarę włączaną w codzienną Eucharystię, jako cząstkę ofiary samego Chrystusa. Jej wewnętrzny i zarazem zewnętrzny akt oddania się Sercu Bożemu w celu uproszenia prawdziwego pokoju oraz oddalenia wojny był włączeniem się w zadośćuczynienie Chrystusa. Chęć złożenia zadośćuczynnej ofiary znalazła również swoje odzwierciedlenie w testamencie Edyty Stein spisanym przez nią w 1939 roku – na kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej. Oddała w nim swoje życie i śmierć Bogu w ofierze za wszystkie sprawy Najświętszego Serca Jezusa i Maryi, za Kościół Święty, prosząc jednocześnie o zachowanie, uświęcenie i doskonałość Zakonu Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. W testamencie znalazła się też wyszczególniona prośba o błogosławieństwo Boże dla bliskich jej sercu klasztorom w Kolonii i Echt. W duchu zadośćuczynienia oddała w testamencie swe życie za niewiarę ludu żydowskiego, aby przyjął Pana oraz aby nadeszło Jego Królestwo w chwale. Wymienia jeszcze chęć uproszenia swą ofiarą ratunku dla Niemiec oraz pokoju dla świata. Ogarnąć chce swą prośbą także wszystkie intencje jej bliskich, żywych i umarłych oraz wszystkich, których Bóg jej dał, aby nikt z nich nie zginął.

Trzeba powiedzieć, iż od rozpoczęcia II wojny światowej, mimo zamknięcia w klasztorze, Stein odczuwała ciężar cierpienia. Krzyż coraz silniej i pełniej przepajał całe jej życie zakonne. W ten sposób nadawał zasadniczy rys jej powołaniu do życia w Karmelu. Ofiara fizyczna Stein nastąpiła w 1942 roku, lecz znacznie wcześniej była antycypowana i świadomie przeżywana w codziennych trudach życia klasztornego. Była to ofiara włączana duchowo każdego dnia w przeżywaną Eucharystię. W ten sposób Stein jakby dojrzewała do tej ofiary. Jej kolejne etapy dojrzewania są symbolicznie naznaczone właśnie przez te dwa pozostawione po sobie dokumenty – oddania się Sercu Jezusa oraz przez testament. Dokumenty te zawierają w sobie świadomą, dojrzewającą akceptację późniejszej ofiary, a nawet więcej – one wyrażają pragnienie tej ofiary, w połączeniu i włączeniu w ofiarę samego Chrystusa. Dokumenty te były pisane przez Edytę Stein z pełną odpowiedzialnością i prawdą jej wewnętrznych odczuć. Husserl twierdził, że u Stein zawsze wszystko było na wskroś prawdziwe. Natomiast radykalizm i upodobanie do męczeństwa znajdują się w naturze żydowskiej – są w nią wpisane. Stein przeniosła więc to co konieczne, co naturalnie ofiarne ze swej natury żydowskiej do głęboko przeżywanego przez siebie chrześcijaństwa. Po chrzcie świętym z każdym dniem coraz bardziej rozumiała, że całe jej życie było w niezwykły spsób przeniknięte łaską i prześwietlone miłością Chrystusa. Nie może więc dziwić w tym kontekście jej słynne zdanie, w którym twierdzi, że każdy, kto szuka prawdy, ten szuka Boga, choćby o tym nie wiedział. Po zrozumieniu i pełnym odczytaniu swych życiowych dróg do Chrystusa i Kościoła, odkryła w tym zdaniu swe życiowe motto. Odnaleziona więc łaska i miłość domagały się od niej w następnym etapie coraz głębszego, świadomego wkraczania w przestrzeń ofiary ekspiacyjnej Chrystusa. Wiedziała, że według myśli starożytnej i chrześcijańskiej, tylko ofiara ludzi czystych posiadała moc zbawczą i ekspiacyjną. Tym bardziej, gdy wina była wokół zbyt wielka, potrzebni byli świadkowie Ewangelii, którzy swym życiem, czynami i wiarą chcieliby przeciwstawić się złu. Właśnie dlatego w czystości Stein pragnęła spędzić całe swe życie za klasztornym murem, aby w ten sposób przygotować się i być w pełni godną ofiary jakiej zażąda od niej Bóg. Ten sam Bóg, który pokazał przykład najczystszej ofiary w Jezusie Chrystusie swoim Synu.

W jednym ze swych dzieł Stein napisała, iż każdy człowiek musi cierpieć i umierać, lecz gdy jest żywym członkiem Mistycznego Ciała Chrystusa, jego cierpienie i śmierć nabierają mocy odkupieńczej dzięki boskości Tego, który jest Jego Głową. Właśnie dlatego każdy święty pragnął cierpienia. Edyta Stein pragnąc świętości wiedziała, że droga do niej wiedzie przez cierpienie, ofiarę i śmierć. Pragnąc wstąpić do Karmelu w Kolonii usłyszała od przeoryszy, że może bardziej będzie przydatna w świecie, jako znana działaczka społeczna oraz bardzo wykształcona kobieta. Na taki argument Stein odpowiedziała, iż cierpienie Chrystusa jest w stanie więcej zdziałać dla świata niż jakakolwiek działalność ludzka. Jednocześnie oznajmiła, że udział w tym cierpieniu Chrystusa jest jej głębokim pragnieniem. Stein pisała, iż wszyscy ludzie są uzdolnieni do działania w i dla dobra swych braci. Nie tylko Chrystus wspiera świat miłością. Człowiek ma go w tym naśladować. Tym bardziej, gdy został powołany do głębszego naśladowania swego Mistrza. Wszyscy uczniowie Chrystusa mogą poprzez modlitwę i ofiarę obejmować miłością swych bliskich i cały świat. Stein dostrzegała w swym życiu konieczność wzięcia na siebie win innych, którym grozi Boża kara, a tak często nie są wcale tego świadomi. Wierzyła, że Pan daje chętnym do złożenia ofiary możliwość ekspiacji.

Pragnienie tej ofiary ekspiacyjnej w pełni zostało zrealizowane 9 sierpnia 1942 roku w komorze gazowej w Oświęcimiu, gdzie Edyta Stein wraz ze swą rodzoną siostrą Różą poniosły śmierć męczeńską. W ten sposób dopełniła się „wiedza Krzyża”, o której pisała Stein, iż nie jest ona teorią naukową, lecz prawdą żywą, rzeczywistą i kuteczną. Tę prawdę Edyta Stein ukazała w pełni w swym życiu i śmierci.


Jesteś na stronie 7.
Przejdź do strony: