Edyta Stein

"Każdy kto szuka prawdy, szuka Boga"
O Edycie Stein rozmawia z ks. Markiem Ciesielskim SChr Alicja Karlic

Jan Paweł II ogłosił Edytę Stein, błogosławioną w czasie swej pielgrzymki do Niemiec w 1987 roku, a świętą – 11 października 1998 roku w Rzymie. "Edyta Stein, pochodząca z rodziny żydowskiej, porzuciła błyskotliwą karierę naukową, by zostać karmelitańską mniszką, przybierając imię Teresy Benedykty od Krzyża i zmarła w obozie zagłady w Oświęcimiu, jest symbolem dramatów Europy naszego stulecia" – oświadczył Papież 1 października 1999 roku, proklamując ją współpatronką Europy. W liście apostolskim motu proprio czytamy: "(...) Wszystko w niej jest wyrazem udręki poszukiwania i trudu egzystencjonalnego "pielgrzymowania". (...) Ogłosić dzisiaj św. Edytę Stein Współpatronką Europy znaczy wznieść nad starym kontynentem sztandar szacunku, tolerancji i otwartości,wzywający wszystkich ludzi, aby się wzajemnie rozumieli i akceptowali, niezależnie od różnic etnicznych, kulturowych i religijnych, oraz by starali się budować społeczeństwo prawdziwie braterskie. Niechaj zatem wzrasta Europa, niech się rozwija jako Europa ducha, idąc śladem swojej najlepszej tradycji, której najwznioślejszym wyrazem jest właśnie świętość".

Alicja Karlic: My patrzymy na świętych jako na swoich opiekunów. Księże Marku, jaki jest duchowy pożytek z kontemplacji osoby świętej Teresy Benedykty od Krzyża (wcześniej Edyty Stein)?

Marek Ciesielski SChr: Edyta Stein – św. Benedykta od Krzyża jest przede wszystkim kobietą, która w naszych czasach odpowiada na pewne zagadnienia, jakie pojawiają się w rozmowach religijno – społecznych, a szczególnie w rozmowach na temat feminizmu, bardzo lansowanego przez środowiska kobiece. Edyta Stein nie była prostą dziewczyną. Była niezwykłą postacią w świecie intelektualnym, w czasach kiedy kobiety nie były promowane tak wysoko, a absolutną rzadkością było doktoryzowanie się kobiety. Można powiedzieć, że jest ona patronką ludzi, którzy docierają do wiary przy pomocy rozumu, czy może inaczej, rozum jest elementem, który pozwala odkryć im Boga. W naszych czasach uważa się, że wiara jest tylko potrzebna prostym ludziom. Edyta zawsze podkreślała, że do wiary doszła przy pomocy rozumu. Rozum był nieodłącznym elementem, który prowadził ją do odkrycia wiary. Jako kobieta bardzo wykształcona, znana w środowisku uniwersyteckim, czołowa przedstawicielka nurtu filozoficznego fenomenologii, nadaje problemom kobiecym nowy kierunek. Była feministką, ale w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu, w odczuciu religijnym. Widziała rolę kobiety w Europie, uważała, ze kobieta może podejmować różnorakie zadania społeczne. Wyróżniłbym dwie szczególne cechy Edyty Stein: to, że jako intelektualistka przyjęła wiarę, a druga sprawa, to jej mądre spojrzenie w sprawie obecności kobiet w kościele i w świecie. Jest to szczególnie ważne, gdy rozpatrujemy problem, jak pogodzić wiarę i rozum. Jan Paweł II w swojej encyklice Fides et ratio pokazuje, że rozum i wiara są tymi dwoma skrzydłami, które unoszą człowieka ku kontemplacji Boga.

A.K.: Edyta Stein widziała rolę kobiety z punktu widzenia ludzkiego i religijnego. W jej tekstach widzimy pogłębioną refleksję o kobiecości.

M.C.: Tak, nie negując macierzyństwa, roli kobiety jako matki, jako żony, widziała rolę kobiety, jaką może ona spełnić w Kościele. Sama była bardzo zaangażowana w Kościele. Jej dzieła filozoficzne, szczególnie te, które powstały gdy była siostrą zakonną, czy jej tłumaczenie św. Tomasza wskazują na nową rolę kobiety w życiu Kościoła. Wpływ jej myśli był widoczny w wypowiedziach Soboru Watykańskiego II. Kobieta, jej godność i posłannictwo, zajmują szczególne miejsce w nauczaniu Jana Pawła II. Papież nie bez powodu często mówi o Edycie Stein, jako o świętej na nasze czasy.

A.K.: Na wymogi rzeczywistości obiektywnej Edyta Stein potrafiła dostrzec odpowiedź w zawiłościach filozofii. W swojej pracy doktorskiej "O zagadnieniu wczucia" dowodzi, że wczucie – słowo szczególnie drogie Edycie – pozwala w pewnym stopniu przyswoić sobie doświadczenia drugiej osoby. Według E. Stein, "wczucie" stanowi szczególny rodzaj doświadczenia, które jest niesprowadzalne do zewnętrznego spostrzegania, a które pozwala uchwycić cudze przeżycia.

M.C.: W książce tej analizowała ona wiele elementów "wczuwania" się w życiu. Każdy z nas wczuwa się w różne role społeczne, role które gra w rodzinie, w społeczeństwie. Ona także wczuwała się w te role. Każdy z nas jest pewnego rodzaju aktorem na scenie życia. E. Stein także poszukiwała swojej roli , poszukiwała roli idealnej. A odkryła ją dopiero w Kościele i to dość późno, miała bowiem już 30 lat.

A.K.: Czy mogę powiedzieć, że było to dążenie do poszukiwania prawdy nieskończonej?

M.C.: Myślę, że tak można to ująć. Ona by tak powiedziała, ale dopiero już po chrzcie. Do swojego chrztu nie była świadoma, że była prowadzona głosem, który przekraczał ją. Świadomie zresztą odrzuciła ten głos. Już jako młoda, kilkunastoletnia dziewczyna – ku zaskoczeniu i przerażeniu wszystkich - powiedziała, że jest ateistką. Urodziła się w domu, w którym pieczołowicie pielęgnowano tradycje żydowskie. Ona jednak miała wielką odwagę powiedzieć w takim domu, że dla niej nie ma Boga, że Bóg nie istnieje. Mówiła w sposób świadomy, że nie wierzy w Boga. Mówiła, że Bóg nie jest jej potrzebny do szczęścia. Swoją postawę usiłowała uzasadnić oczywiście intelektualnie, na tym etapie, na jakim wówczas jej intelekt się znajdował. Można powiedzieć, że Bóg cały czas ją prowadził. Jej poszukiwania intelektualne bezsprzecznie doprowadziły ją do Boga. Poprzez rozum mogła poznać i odkryć prawdę, a przecież ciągle poszukiwała intelektualnie. Była intelektualistką od początku. W szkole zawsze się wyróżniała. Dyrektor gimnazium, które ukończyła, powiedział podsumowując jej pobyt w szkole: Uderz w kamień a wytrysną iskry. "Stein" w języku niemieckim znaczy kamień. Edyta zaczęła studiować na Uniwersytecie Wrocławskim germanistykę i historię, była bardzo zdolną studentką ale studia te nie satysfakcjonowały jej. Mówiła, że musi znaleźć coś więcej. Wtedy odkryła filozofię Husserla. Warto dodać, że fenomenologia Husserla doprowadziła wielu ludzi do chrztu, nie tylko Edytę Stein. Sam Hussler też był Żydem, który odkrywał chrześcijaństwo. Czytałem nawet, że na jego biurku w gabinecie domowym stał krucyfiks. Edyta Stein jednak nigdy nie przypuszczała, że ciąge poszukiwania intelektualne doprowadzą ją do znalezienia Boga i to w Kościele Katolickim.

A.K.: Przeczytałam,że dla Edyty wstrząsem była śmierć Adolfa Reinacha, który był uczniem Husserla. Jako wykładowca fascynował ją swoją wiedzą, jak i dobrocią serca. Była zaprzyjaźniona z rodziną Reinacha. Pani Rienach zaprosiła ją do Getyngi, ale Edyta obawiała się tego spotkania, obawiała się rozpaczy pani Reinach, po śmierci męża. Patrząc na wdowę, Edyta wchodziła w świat wiary. Jej ateistyczna postawa została zachwiana.Pani Reinach zachowała spokój i była pełna nadziei. Pewnie to był ten moment, w którym ateizm Edyty załamał się, a Chrystus obiawił: "Chrystus w tajemnicy krzyża - wyznała to pewnemu księdzu krótko przed swoją śmiercią - dlatego też przy obłuczynach mogłam wyrazić tylko jedno życzenie: by w zakonie nazywać się siostrą "od Krzyża"".

M.C.: Dalsze losy nie zaprowadziły jej jednak do Kościoła ewangelickiego, do którego należała pani Reinach. Można powiedzieć, że poszukiwania intelektualne zaprowadziły E. Stein do domu przyjaciół - filozofów, Conrad Martius. Tam odkryła książkę, która zmieniła jej życie. Nosiła ona tytuł: "Żywot św.Teresy z Avila przez nią samą spisany".Była to książka, którą wyjęła z półki na chybił trafił. Sięgnęła po książkę o mistyczce hiszpańskiej, przeczytała ją i powiedziała: "To jest prawda". Tymczasem prawda, to jeden z fenomenów, którym zajmuje się fenomenologia i nie był ten problem obcy Edycie Stein. Ona jako filozof, fenomenolog szukała intelektualnie nade wszystko właśnie prawdy. I tutaj znalazła odpowiedź, jakiej szukała. A przecież jej poszukiwania nigdy dotąd nie były pszukiwaniami Boga, ani wiary. Na marginesie należy jeszcze podkreślić, że tą katolicką książkę znalazła w domu protestanckim.

Gdy przyjrzymy się życiu Edyty Stein, to niemal wszystko jest niezwyke. Urodziła się 12 października, a było to święto Jom Kippur. To właśnie święto stało się dla niej niejako stygmatem pieczętującym całe jej dalsze życie. Jom Kippur to święto w starożydowskiej liturgii, w którym kładzie się największy nacisk na pokutę, na zadośćuczynienie za grzechy narodu. Liturgicznie święto to było tak sprawowane, że na rynku zbierał się cały ród , publicznie wypowiadali swoje grzechy a arcykapłan specjalnym gestem zbierał te grzechy symbolicznie i kładł na kozła. Kozioł był wypędzany za miasto, wszystkie bramy były zamykane i kozioł zdychał na pustyni. Symbolem Kozła ofiarnego jest Jezus Chrystus. Tak samo Jezus został wypędzony za miasto i ukrzyżowany na Golgocie, grzechy zostały zrzucone na Jezusa Chrystusa. E. Stein przeszła podobną drogę. Została zamordowana za to, że była Żydówką, a Żydzi – jej bracia wyparli się jej. Edyta, gdy była już świadomą chrześcijanką przyjęła, że Bóg dawał jej od początku znak, że jest ona ofiarą za grzechy. W swoim testamencie napisanym w 1932 roku, ofiarowała swoje życie za nawrócenie narodu żydowskiego. Czuła już wtedy, że jest wybrana przez Boga, przez urodzenie w takim szczególnym momencie, w Jom Kippur, że musi stać się ofiarą przebłagalną. Nie była na tyle odważna, żeby mówić o Bogu, ale cały czas poszukiwała ideału prawdy. Odkryła go dopiero w Kościele katolickim, w Jezusie Chrystusie. W kontekście Soboru Watykańskiego II i dzisiejszego Ekumenizmu, Edyta Stein może być kolejnym znakiem dla Europy. Nie tylko w Kościele katolickim szukamy prawdy, ale wielu te poszukiwania powinny lączyć.Ekumenizm to poszukiwanie kontaktu z ludźmi, którzy nie umieją poszukiwać Boga tak jak my. Ekumenizm to otwarcie na ludzi niewierzących, na ludzi innych wyznań. Oni też mają otwartą drogę do odkrycia Boga. Św. Edyta Stein jest najlepszym tego przykladem. Słowa Edyty Stein, które napisałem na swoim obrazku prymicyjnym to niezwykle ważne zdanie, bez którego nie można pojąć przesłania tej świętej. To słowa jak motto, które wypowiedziała i sama zrealizowala swym życiem i męczeństwem, a brzmią one: każdy kto szuka prawdy, ten szuka Boga choćby o tym nie wiedział.

A.K.: Edyta po przeczytaniu "Żywotu św. Teresy z Avila" doświadczyła spotkania z Bogiem. Nazajutrz kupiła katechizm katolicki i mszał.

M.C.: Chciałbym jeszcze dodać, że w momencie gdy nawróciła się, niemal natychmiast podjęła decyzję o chrzcie świętym. Do przyjęcia chrztu – po wielu latach poszukiwań prawdy- przygotowała się sama. Znała świetnie języki, znała łacinę, znała język hebrajski. Przygotowała się do przyjęcia chrztu na swój sposób, typowy dla niezależnej kobiety. Studiowała tak długo katechizm i mszał, aż opanowała ich treść. Wtedy poszła do proboszcza kościoła parafialnego w Bad Bergzabern i poprosiła o chrzest. Proboszcz zapytał ją o znajomość nauki katechizmu katolickiego. Odpowiedziała: "Proszę niech mnie ksiądz egzaminuje". Po rozmowie z Edytą proboszcz nie mógł jej odmówić chrztu. Co było jeszcze niezwykłego? Otóż matką chrzestną była protestantka, jej przyjaciółka Conrad – Martius, w domu której doznała łaski nawrócenia. Jest to kolejny sygnał Ekumenizmu, nie dość, że judaistyczno –chrześcijańskiego i do tego jeszcze katolicko – protestanckiego. Po przyjęciu chrztu nagłębszym pragnieniem dla Edyty było wstąpienie do klasztoru. Jej opiekun duchowy nie chciał o tym słyszeć. Uważano, że więcej może zrobić pozostając wśród świeckich.We Fryburgu nie czuła sie już dobrze. Zamieszkała w Spirze, gdzie była nauczycielką w gimnazium dominikanek. Gimnazium to mieści się tuż przy katedrze. Uczyła głównie języka niemieckiego jak i łaciny. Miałem możność rozmawiać z byłymi uczennicami Edyty Stein, właśnie tam w Spirze. Opowiadały one o niej, iż była niezwykłą kobietą. Zawsze skromna i naturalna, wymagająca ale życzliwa dla wszystkich, w swych ocenach bardzo sprawiedliwa. Zachowywała dyscyplinę dominikańską, mimo że była osobą świecką. Codziennie msza św., brewiarz i modlitwy. Była bardzo pracowita, światło w jej pokoju gasło najpóźniej. Była osobą małomówną ale kontemplacyjną – wspominały jej byłe uczennice. Zawsze im imponowała, czuły do niej wielki respekt i szacunek. Z jednej strony czuło się w niej duszę naukowca a z drugiej strony bardzo pobożną kobietę. Dzisiaj w katedrze w Spirze jest kaplica Edyty Stein, chętnie tam powracam. Życie zakonne było wielką tęsknotą Edyty. Była gorliwą apostołką. Już w Spirze i we Fryburgu, wielu Żydów przeszło z judaizmu na katolicyzm za sprawą działalności apostolskiej Edyty. Po śmierci jej matki, która nigdy nie mogła pogodzić się z nawróceniem swej córki Edyty, siostra Róża także znalazla się w klasztorze Sióstr Karmelitanek Bosych i zostala tzw. Siostrą kołową. 15 kwietnia 1934 roku Edyta Stein przywdziała szatę zakonu Matki Bożej z Góry Karmelu i otrzymała imię: Teresa Benedykta od Krzyża. Było to wielkie święto dla Karmelu w Kolonii.

A.K.: Dziękuję za rozmowę. Naszą rozmowę zakończmy słowami św. Teresy Benedykty od Krzyża: "Co nie leżało w moich planach, leżało w planach Bożych. Coraz żywsze staje się we mnie przekonanie, płynące z wiary, że gdy się patrzy na rzeczy po bożemu – nie ma przypadków, że całe moje życie aż po najdrobniejsze szczegóły jest z góry nakreślone w planach Bożej Opatrzności i że układa się przed wszystkowidzącym okiem Boga w doskonałą i sensowną całość. Wówczas zaczynam się cieszyć na światło chwały, w którym ma się odsłonić ta całość pełna sensu".