Jasnogórska noc Czuwania
w intencji Polonii i jej duszpasterzy
Jasna Góra  12/13 listopada 1999

Swiadectwa


From: an.sow
To: aklein@wsdsc.poznan.pl
Sent: 12 października 1999 00:18
Subject: Czuwanie '99 - świadectwo (może długie?)

OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA.

"Laisserons-nous a nos églises un peu d'espace a l'étranger?

Trouvera-t-il quand il viendra des mains tendues pour l'inviter?

Czy uczynimy miejsce dla cudzoziemca w naszych kościołach?

Czy znajdzie, kiedy przybędzie, wyciągnięte na jego powitanie dłonie?

Obecności Polaków w historii Francji znaczona jest wielu znanymi nazwiskami w dziedzinie kultury, sztuki, nauki, polityki, wojskowości czy osobistych związków. Postaci te są niewątpliwie symbolami tradycyjnej fascynacji Polski kulturą francuską i licznych powiązań i dobrych doświadczeń między dwoma narodami, to prawda, wyrastającymi ze spólnego korzenia łacińskiej i chrześcijańskiej cywilizacji, ale o odmiennej historii i tradycjach, tworzących bogactwo jednoczącej się Europy.

 

Obok tych wielkich nazwisk istnieje cała anonimowa rzesza Polaków, którzy podążając emigracyjnym szlakiem wędrówki we Francji odnaleźli swą "ziemię obiecaną" oddając jej siły, zdrowie a niejednokrotnie życie.

Przytoczone powyżej słowa jednej ze współczesnych kościelnych pieśni (piosenek?) francuskich stanowią doskonałą ilustrację sytuacji, w jakiej znajduje się wspólnota polska Zagłębia Węglowego Montceau Les Mines - Blanzy w Burgundii. Od ponad roku, bowiem, tworzący ją Polacy i ich rodziny, osiadłe tutaj przed ponad 70 laty, przeżywają swoisty eksperyment duszpasterski - nową jakościowo sytuację, u której podstaw legło wiele przyczyn, dla uważnego obserwatora będących niewątpliwie "znakami czasu" epoki przełomu stuleci i milenium. Wymieńmy kilka z nich:

- nowy duszpasterz, pracujący od września '98 w tej misji (piszący te słowa chrystusowiec, ks. Andrzej Sowowski), który zastąpił dotychczasowego polskiego kaplana w Montceau Les Mines (pracującego tu przez ponad 30 lat ks. prałata Tadeusza Derendala);

- zmiany w strukturze parafii francuskiej (powstawanie tzw. paroisse nouvelle czyli nowej parafii, grupującej kilka odrębnych dotychczas wspólnot) , na której terenie znajduje się polska misja obejmująca osiedla La Saule i Le Bois du Verne, zamieszkałe przez stosunkowo liczną grupę Polaków i osób polskiego pochodzenia;

- socjologiczny profil tutejszej Polonii (wysoka średnia wieku, bardzo ograniczony rynek pracy powodujący swoistą emigrację drugiego i trzeciego pokolenia w rejony Francji oferujące lepszą możliwość zatrudnienia).

To tylko kilka przykładów "nowego wyzwania", z jakim nie bez trudu zmaga się od jakiegoś czasu tutejsza Polonia.

Praktyczny wymiar tego "wyzwania" najbardziej odczuwany przez stronę polską i budzący zdziwienie, żal czy wręcz rozgoryczenie, to zaniechanie (decyzją strony francuskiej) Mszy św. w ojczystym języku. I tak pojawia się szczególnie delikatna kwestia wejścia w duszpasterstwo dwójęzyczne (z przewagą języka francuskiego). Jest to prawdopodobnie jedyny w ponad 160-letniej historii Polskiej Misji Katolickiej we Francji przypadek, kiedy po kilkudziesięciu latach "równoległego duszpasterstwa" ("spotykającego się" sporadycznie i "przy okazji") dosłownie z tygodnia na tydzień wprowadzono wspólną niedzielną Mszę św. dla obu narodowości (niech nie dziwi ta bezosobowa forma - wszak "Pan Bóg wysoko, a Paryż daleko.").

Uwzględniając kolejno:

- praktyczne różnice w teologii pastoralnej polskiej i francuskiej,

- odmienny sposób przeżywania i wyrażania wiary przez obie nacje,

- wreszcie ciągle istniejący w polskiej świadomości syndrom "nie-bycia-u-siebie"

wszystko to nie mogło nie spowodować wielu pytań wątpliwości czy napięć z obydwu stron. Zauważmy przy tym, że nie tylko Polacy, ale i Francuzi z trudem przeżywali i chyba przeżywają nadal tę, w niespodziewany i nagły sposób, zaistniałą sytuację. Niestety formalne ustalenia "na górze" (kuria francuska - P.M.K. - prowincja chrystusowców we Francji) zawarte w konwencji regulującej status polskiego kapłana nie zawsze znajdowały (i nadal nie znajdują do końca) potwierdzenia w praktyce codziennej a raczej coniedzielnej.

Związane to jest częściowo z odmiennym rozumieniem pewnych pojęć np. niedzielna celebracja dwujęzyczna (francusko-polska) dla strony francuskiej dotyczy tylko obecności języka polskiego, a dla Polaków oznacza Mszę sprawowaną przez polskiego kapłana.

Oczywiście do utopii należy próba odgórnej i "przez decyzję na piśmie" zmiany utrwalonych przez dziesiątki lat przyzwyczajeń i zachowań ludzi obu narodowości w tak delikatnej i osobistej kwestii, jaką jest duchowy wymiar ludzkiego życia (czyż nie przypomina to operacji na żywym organizmie, z zaniechaniem podstawowych wymogów anestezjologicznych?)

Co więc pozostaje?

Mozolny wysiłek tworzenia "nowego", przezwyciężanie wzajemnych uprzedzeń i historycznych (sądząc z osobistych wspomnień Polaków, nieraz gorzkich) doświadczeń.

W ramach "nowego" Polacy stopniowo włączają się w struktury francuskie - ich udział w zebraniach rożnych grup, wspólne przygotowywanie liturgii Mszy dwujęzycznej, w oparciu o wypracowany schemat, przygotowywany przez piszącego te słowa dwujęzyczny śpiewnik zawierający polskie teksty współczesnych francuskich śpiewów kościelnych, powstały niedawno w ramach przygotowań do Wielkiego Jubileuszu, projekt "Mszy Narodów" tworzących historię i współczesność tego zakątka Francji (a są wśród nich obok Polaków i Francuzów - Portugalczycy, Włosi, Hiszpanie i niewielka grupa katolików Dalekiego Wschodu), ukazujący charakterystyczne cechy i formy przeżywania wiary poszczególnych społeczności, wreszcie spotkania towarzyskie na płaszczyźnie kościelnej (obiady parafialne, jubileusze i rocznice) - to tylko niektóre przykłady pozwalające z ostrożnym i realistycznym optymizmem spoglądać w przyszłość dwujęzycznego duszpasterstwa w Montceau-Les-Mines.

Nie zaniedbujemy także tradycycjnych polskich form świętowania kościelnych czy narodowych rocznic i świąt. Wspomnieć tu należy przede wszyskim o 3 maja Montceau-Les-Mines i czerwcowej procesji Bożego Ciała w Paray le Monial. W ramach konkretnych wspólnot organizowane są tradycjnie "Opłatek" i "Jajko Wielkanocne".

P.S.

1. Prorocze nie po raz pierwszy okazały się słowa Założyciel Chrystusowców, Sługi Bożego kard. Augusta Hlonda, kiedy pisał w "Ustawach" naszego zgromadzenia o misji Jego duchowych synów, rozumianej jako "bezgraniczne ukochanie sprawy Bożej wśród Polonii zagranicznej - żyjącej nawet w małych grupach" (Ustawy Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, rozd. III, pkt. 6,b).

2. Niniejszy tekst nie rości sobie żadnego prawa do metodycznej analizy sytuacji Polonii na prowincji francuskiej. To tylko kilka refleksji duszpasterskich, jakie nasuwają mi się po rocznej pracy w tej placówce Polskiej Misji Katolickiej we Francji.

Ks. Andrzej Sowowski SChr, Francja, październik '99¨.


Tu mozna wyslac intencje: mail-aa2.gif (14893 bytes)


Towarzystwo Chrystusowe