|
Duszpasterstwo na Ukrainie - Donieck
Ukraina, kraj wielu kultur, języków i narodowości. Bliski, a zarazem
oddalony. Kraj, który jest jeszcze jedną ofiarą systemu komunistycznego. Choć dziś już
teoretycznie wolna, Ukraina jest jednak naznaczona piętnem byłego systemu i niezdolna wydźwignąć się o
własnych siłach z minionego okresu. Potrzebuje zatem duszpasterzy, którzy zaniosą jej
wsparcie duchowe i moralne. Potrzebuje ich zwłaszcza młodzież, z której ok. 50%
zetknęło się już z narkotykami, potrzebują ich matki, na co dzień żyjące w
osłabionej wrażliwości na wartość życia dziecka, także tylko formalnie
przynależący do cerkwi, jak również bezrobotni, którzy nie znali i nie mają
możliwości poznania wartości pracy ludzkiej. W tym kraju, gdzie zapomniano o Bogu, w ciągłej walce o przetrwanie, ludzie zatracili
hierarchię wartości, kryteria dobra i zła, poczucie grzechu. Im dalej na wschód, tym
ubóstwo duchowe jest większe. Ludzie tam mieszkający to
m.in. byli zesłańcy, więźniowie
niegdyś skazani na ciężką pracę w kopalniach.
Pośród utrwalonych śladów dawnego systemu, między pomnikami Lenina i socjalistycznymi
hasłami, ludzie jednak poszukują czegoś nowego, co nada ich życiu sens. Często są to
poszukiwania po omacku. Stąd czyhają na nich różne niebezpieczeństwa: okultyzm,
magia, sekty doprowadzające do uzależnień hipnotycznych.
Wśród wyznań chrześcijańskich dużą popularnością cieszą się baptyści
sponsorowani przez kraje zachodnie, bez trudu budują swoje kościoły, przy których
często są ochronki dla dzieci. Przyciągają wyznawców także licznymi i bogatymi w
formę wydawnictwami.
Przedstawiona sytuacja odsłania nie tylko stan zniszczenia narodu i jego duchowej
kultury. W nie mniejszym stopniu odsłania realne i autentyczne zapotrzebowanie na
wartości duchowe, na odsłonięty sens, na nie zawsze właściwie rozpoznanego Boga.
Jeśli nawet trzeba mówić o sta nie pustki, to jest ona bardzo widocznym terenem do
zagospodarowania ewangelizacyjnego.
Księża katoliccy przybywający tutaj z Polski stają jednak w obliczu trudnych
wyzwań. Duszpasterstwo jest tutaj pracą od podstaw. Kapłani odbudowują zniszczone
kościoły lub przez długie lata wznoszą nowe.
Fundamenty
kościoła w Doniecku
Na zbudowanie świątyni potrzebne są ogromne pieniądze - nie tylko na materiał i
robociznę, ale często także na łapówki, bez których nie można niczego załatwić.
Życie tutejszych ludzi graniczy ze skrajną nędzą. Wielu z nich jest bezrobotnych, a
pracujący otrzymują wynagrodzenie po kilku miesiącach. Ofiary przeznaczane na kościół wystarczają jedynie na najbardziej podstawowe opłaty
komunalne (wodę, gaz, prąd), choć czasem i tych kosztów nie są w stanie pokryć.
Pragnieniom ofiarnego serca tutejszych ludzi towarzyszy często realna nędza...
Na cały okręg doniecki, w którym istnieje na razie sześć ośrodków
duszpasterskich jest tylko dwóch księży. Chcielibyśmy docierać do ludzi przez
radio, telewizję i słowo drukowane, ale brakuje na to dostatecznych środków. Nie
wystarcza często nawet na benzynę, choć musimy przemierzać duże odległości (od 50
do 150 km) między ośrodkami duszpasterskimi. Do najbardziej odległych docieramy raz na
dwa tygodnie.
W całości tej panoramy spraw wszelkie wsparcie materialne staje się nie tylko
pomocą ekonomiczną. Jest rozbudzaniem nadziei, przywracaniem wiary w lepsze jutro,
dawaniem zapomnianej radości życia...
W imię tej nadziei jutra wielu ludzi zwracam się z serdeczną prośbą o dar serca do
Was, Drodzy Dobrodzieje i Przyjaciele Fundacji. Jednocześnie dziękuję w imieniu
własnym i tych, którzy powierzeni są naszej trosce, tworząc Kościół na Ukrainie, za
wszelkie znaki dobroci serca, hojności i wielkoduszności. Dziękujemy za Wasze ofiary i
modlitwy. Niech dobry Bóg, którego imię wyznajemy pod niebem, ponad granicami państw,
Wam wszystkim błogosławi.
Ś W I A D E C T O W I A R Y
Od dziewięciu lat mieszkam w Żwańcu, w województwie Kamieniec Podolski.
W naszej wiosce jest kościół pod wezwaniem św. Kajetana.
Parafia jest niewielka. Msza św. odprawia się tylko w pierwszą sobotę miesiąca
i przewodniczy jej ks. Roman Twaróg.
Kościół w czasach komunistycznych został zrujnowany,
dusza ludzka zagubiona, a Polacy wysłani do Kazachstanu.
Mienie kościelne zostało zabrane i kościół opustoszał.
Lecz Bóg jest dobry i dał nam troskliwego księdza Romana Twaroga,
który potrafił podnieść i postawić nas na nogi.
Na razie Msza św. odprawia się w zakrystii, bo kościół jest w remoncie.
Ludzie są zadowoleni i często nawet płaczą z radości,
że mają księdza i mogą uczestniczyć we Mszy św.
Już dwa lata w szkole czyta się dzieciom Słowo Boże.
Spotkania prowadzi siostra Anna i Ks. Roman.
Dzieci z wielką radością chodzą na katechezę i coraz więcej dowiadują się o Bogu.
W tym roku dziewięcioro z nich przystąpiło do Pierwszej Komunii św.
Zarówno dzieci jak i ich rodzice płakali na tej uroczystości ze wzruszenia.
Bardzo dobrze, że odczuliśmy w naszych sercach szczęście,
dobroć, miłość, troskę, pokój i wielką wiarę w Boga!
Jestem matką trojga dzieci
i bardzo chcę aby wszystkie dzieci i dorośli żyli w zgodzie z Bogiem!
Anna z Żwańca
(materiał z archiwum TChr) |