
W niedzielę budziki obudziły nas bezlitośnie wcześnie, tak, byśmy mogli punktualnie stawić sie w Bazylice Piusa
X na międzynarodowej mszy św., której muzyczną stronę nasz chór miał zaszczyt współtworzyć. Olbrzymia, dla ochrony przed letnim upałem pod ziemią umiejscowiona świątynia potrafi pomieścić 25000 pielgrzymów. Podczas mszy św., o której uroczysty nastrój zatroszczyli sie celebrujący ją imponująco liczni ksieża, zapełniona była do ostatniego miejsca.Na placu przed głównym przed Bazyliką Objawień odbyło sie po południu nabżeństwo połączone z błogosławieniem chorych. Pogoda sprzyjała śpiewającym, modlącym sie, pełnym nadziei ludziom, którzy wypełnili olbrzymią przestrzeń. Nasz muzyczny wkład w to nabożenstwo przyniósł radość nie tylko nam samym, ale
- jak usłyszeliśmy w licznych rozmowach - również i wielu przybyłym do Lourdes pielgrzymom. W rozbrzmiewającej wokół miedzynarodowej mieszaninie głosów łatwo zacierały sie różnice tego świata.Za punkt kulminacyjny dnia wielu z nas uznało wieczorną procesję światła, przed którą także zaśpiewał nasz chór. Niekończące się korowody płonących świec tworzyły niezapomniane tło dla wspólnych łacińskich śpiewów oraz wznoszonych w wielu językach modlitw.
W poniedziałkowy poranek, któremu deszcz odebrał nieco z uroczystej atmosfery poprzednich dni zakonczyliśmy nasz pobyt w sanktuarium Matki Bożej. Końcowym jego akcentem, swoisko bliskim w ogólnej międzynarodowej atmosferze, była msza św. dla polskich pielgrzymów, którym zaprezentowaliśmy nasze pieśni. Przed wyruszeniem w długą drogę do Tours złożyliśmy jeszcze pożegnalną wizytę w idyllicznie p
ołożonym wśród Pirenejów ośrodku Polskiej Misji Katolickiej.Z miasta św. Marcina, w którym podziwialiśmy wspaniałą romańską bazylikę, wyprawialiśmy się na wycieczki po dolinie Loary i zwiedzaliśmy niektóre z
jej interesujących i urokliwych zamków. Po dwóch noclegach w miłym hotelu ruszyliśmy do Paryża, nie omijąc jednak po drodze katedry Matki Bożej w Chartres. Jako że śpiewacy nie przepuszczają na ogół żadnej nadarzającej się okazji tak i tu, bez wcześniejszych oficjalnych ustaleń wykonaliśmy kilka naszych pięknych maryjnych pieśni, które w mgnieniu oka zgromadziły wielu zainteresowanych słuchaczy.Kolejnym miejscem naszego postoju był dom Polskiej Misji
Katolickiej, położony w pewnej odległości od Paryża. Po samej stolicy Francji jej zabytkach oprowadzał nas przewodnik. Pouczające i pełne przeżyć spotkanie z pełnym życia miastem zakonczyła wieczorna wycieczka statkiem po oświetlonej Sekwanie. Sobotę, ostatni dzień naszej wspólnej wyprawy, spędziliśmy na zwiedzaniu słynnego zamku w Wersalu. Po południu ruszyliśmy w droge do domu.Była to podróż, której pełnię wrażeń docenimy zapewne dopiero wtedy, gdy zdołamy je wszystkie jeszcze raz w spokoju przemyśleć i przeżyać.