Dodaj do ulubionych!  


Oto Serce, które umiłowało ludzi...

W czerwcu, zgodnie z piękną tradycją chrześcijańskiej pobożności ludowej przeżywamy w szczególny sposób tajemnicę Serca Jezusa.

Właśnie w tym miesiącu pragnę z Wami tę tajemnicę rozważyć. Nasze natchnienia będziemy czerpać z kolekty odmawianej w Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, w której Kościół zwraca się ku Bogu, świadom tego, że jesteśmy słabi i bez Niego nic nie możemy uczynić. Kościół zwraca się do Boga umocniony obietnicą samego Chrystusa, który jest gwarantem wartości i skuteczności modlitwy zanoszonej w Jego imieniu.

Wszechmogący Boże, oddajemy cześć Sercu umiłowanego Syna Twojego i wysławiamy wielkie dary Jego miłości, spraw, abyśmy z tego źródła Bożej dobroci otrzymali obfite łaski...

Co ministrnt powinien wiedzieć

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa

Uroczystość ta obchodzona jest w piątek po drugiej niedzieli, licząc od Zielonych Świąt, czyli po dawnej oktawie Bożego Ciała. Treścią nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa jest Bosko-ludzka miłość Zbawiciela. Miłość ta jest zarówno pobudką do tego nabożeństwa, jak również jego celem. W tradycji Kościoła za początek kultu Serca Bożego uważa się moment przebicia Bożego Serca na krzyżu. Pierwszymi, którzy uczcili to Serce byli apostołowie oraz setnik przebijający bok Chrystusa. Ojcowie Kościoła i wierni w późniejszych wiekach, przede wszystkim kontemplowali miłość Chrystusa, miłość, która zaprowadziła Go na krzyż. Wiek XVII wniósł nowe ożywienie kultu Serca Bożego kiedy to Pan Jezus objawił św. Małgorzacie Marii Alacoque, że ,,gorące pragnienie miłości ze strony ludzi skłoniło Go do objawienia nam swego Serca ze wszystkimi jego bogactwami miłości, miłosierdzia, łaski, świętości i zbawienia, aby tych wszystkich, którzy według swej możności oddawać Mu będą hołd i szerzyć Jego cześć, miłość i chwałę, obficie i hojnie obdarzy tymi skarbami". Ta ideowa uroczystość nie cieszyła się początkowo przychylnością Stolicy Apostolskiej, która po długiej zwłoce wprowadziła ją do liturgii w 1856 r. dla Kościoła powszechnego. Papież Pius XII w setną rocznicę wprowadzenia kultu liturgicznego Najświętszego Serca Jezusowego, w 1956 r. napisał: "Jest naszym gorącym życzeniem, aby kult Najświętszego Serca Jezusowego stał się sztandarem jedności, zbawienia i pokoju dla wszystkich chrześcijan. Zadaniem tego kultu jest przypomnieć nam akt najwyższej miłości, w której Zbawiciel wydał wszystkie bogactwa swego Serca, by zostać z nami aż do końca wieków".

Ojciec Święty Jan Paweł II tak przypomina o wielkości Bożego Serca: Człowiek potrzebuje Serca Chrystusa, aby poznawać Boga i samego siebie; potrzebuje go, aby budować cywilizację miłości.

Bł. Józef Sebastian Pelczar, niegdyś rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, zakładając Zgromadzenie Sióstr Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego podkreślał z naciskiem: "Służyć Najświętszemu Sercu Boga - oto zadanie naszego życia, zadanie najważniejsze, wobec którego wszystko inne jest niczym".

Św. Augustyn pisał, że żołnierz "otworzył Jego bok, abyśmy pojęli, że w ten sposób otwierał nam bramę życia, skąd wypłynęły sakramenty, bez których nie ma dostępu do prawdziwego życia".

Co ministrant powinien przeżyć

Nabożeństwa czerwcowe

Miesiąc czerwiec, w którym obchodzimy główną uroczystość Serca Bożego przepełniony jest modlitwą Kościoła; śpiewamy Litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa i rozważamy, jak wielkie skarby kryją się w Bożym Sercu dlatego na tych nabożeństwach nie może zabraknąć ministrantów.

Pierwsze piątki miesiąca

Św. Maria Małgorzata otrzymała od Boga wiele obietnic dla czcicieli Bożego Serca, m.in. związane z pierwszymi piątkami miesiąca i przyjęciem w ten dzień Komunii św. Tym wszystkim, którzy w ciągu dziewięciu pierwszych piątków miesiąca przyjmą Komunię św. jako wynagrodzenie za swoje grzechy i grzechy innych ludzi Jezus obiecał, m.in.:

-dam Ci umiejętność nawracania najbardziej zatwardziałych serc,

-połączę rozdzielone rodziny, aby tworzyły jedno serce,

-tych, którzy będą czcić moje Serce obdarzę swoim błogosławieństwem,

-obdarzę skarbami mego Serca i łaskami tych, którzy poświęcili się memu Sercu,

-dla tych, którzy będą mi oddani będę ucieczką za życia, a zwłaszcza w godzinie śmierci.

Drodzy ministranci i lektorzy trzeba aby każdy z was z tych łask płynących z uczestniczenia w Eucharystii w pierwsze piątki miesiąca skorzystał, bo czasami tak blisko jesteśmy ołtarza, a nie przyjmujemy łask którymi chce nas obdarowywać Pan

Serce Jezusa obrazem do naśladowania

Serce Jezusa to przepiękny obraz czystości, dobroci, wolności i pokoju który trzeba każdemu z nas naśladować. Przypomina mi się taki obraz z doświadczenia siostry Briege McKenny, która kiedyś modliła się i Pan Bóg ukazał jej obraz dużego domu, w którym było mnóstwo pokoi. I ona Go oprowadzała, jako gospodyni gościa - Jezusa, oprowadzała Go po tym dużym mieszkaniu, domu. I w pewnym momencie stanął jej przed oczyma taki obraz zamkniętych drzwi, gdzie było napisane "Wstęp wzbroniony". I Pan Jezus chciał się dostać w tej wizji do tych drzwi. Ona stanęła przed Nim i mówi: "Nie, to jest teren prywatny; ja Cię tutaj nie wpuszczę". A o to właśnie chodziło. Ta wizja zmierzała do tego i to właśnie uświadomił jej Jezus wtedy, kiedy ona przyznawała się, że jednak On jest jej Panem, że nie wszystko zostało Jemu podporządkowane. Dopiero jak zgodziła się te drzwi otworzyć i wpuścić, zrozumiała, co to znaczy być osobą wolną i pełną pokoju. Myślę, że ta myśl doskonale tu pasuje. Można to świetnie przełożyć na swoje prywatne doświadczenia i na to, co ja rzeczywiście gdzieś tam jeszcze w swoim sercu trzymam.

SPOTKANIE W SEATTLE

Seattle to piękne portowe miasto na zachodnim wybrzeżu USA. Polacy zamieszkujący te tereny to emigracja solidarnościowa. Z tą polonią zetknąłem się podczas mojego pobytu w czasie wielkopostnych rekolekcji na tym kontynęcie.

To co mocno zapadło mi w pamięć to bardzo sympatyczna grupa ministrantów z parafii św. Małgorzaty. Często można zadawać sobie pytanie: "dlaczego Ci ludzie będący często w szkole średniej czy też na syudiach stoją przy ołtarzu?" Trudno jest wytłumaczyć tę sytuację, że człowiek młody na obczyźnie chętnie służy do Mszy Świętej i pomaga w przeróżnych pracach w kościele. Trudno jest to tłumaczyć oczywiście tym, którzy nigdy tego nie robili. Ci młodzi chłopcy przecież tak naprawdę niczym się nie różnią od swoich amerykańskich rówieśników. Jedyna różnica, która mi przychodzi do głowy to odwaga manifestowania i to nie tylko przy ołtarzu swojego przywiązania do Jezusa Chrystusa. Z tej racji widać że ich rozwój duchowy przebiega inaczej. Zauważa się, że ta bliskość ołtarza ćwiczy ich i duchowo umacnia. Zatem różnica widoczna jest w sferze ducha, co uwidacznia się w ich codziennym życiu. I nie jest to powód do wstydu a raczej do dumy. Choć ci młodzi ludzie tak samo jak inni postrzegają rzeczywistość i widzą różnego rodzaju uciechy, atych w ameryce jest naprawdę dużo to przez bardzo częsty udział w liturgii Mszy Świętej oraz formacji duchowej są otwarci na działanie Ducha Świętego, który umacnia ich potrzebnymi łaskami. Zdają sobie sprawę z tego, że ich postawa wygląd i zachowanie pokazuje to, co odczuwają. I choć pewnie tak jak i w Polsce zjawi się, że jakiś krytyk powie o nich to i owo, to jednak widać że są pewni iż droga do miłości i do Boga w tej formacji jest pewniejsza, niż siedzenie bezczynne gdzieś w ławce.

W czasie jednego ze spacerów podczas zwiedzania miasta z ministrantami, widząc jak Piotrek męczy się z nieustannie wpadającymi mu w oczy włosami zgadnąlem: "nie łatwiej byłoby je obciąć" w odpowiedzi usłyszałem: "tak ale brakuje jescze kilka cali, abym mógł je oddać dla dzieci chorych na białaczkę" Z podziwem patrzyłem jak w czasie rekolekcji oraz wielkiego tygodnia i wilekanocy razem z rodzicami przemierzali często odleglości 40, 50 km by spotkać się Jezusem przy stopniach ołtarza. Aktu do grona ministrantów należy 30 chłopców.

Ich właściwej formacji służy cotygodniowa katecheza. Strojem ministranta jest komża, sutanka, pelerynka oraz krzyż.

Kiedy rozmawiałem z ich opiekunem ksiedzem Józefem Calikem to dało się odczuć że jego największym marzeniem jest to aby któryś z grona tych chłopców usłyszał kiedyś głos Boga powołujący do kapłaństwa. Ks. Marek

Do góry