|
| SPOTKANIE W POZNANIU
29.01. - 2.02.2001 r.
Szczęść Boże!!!
Witam księdza,
księże Marku.
Bardzo się cieszę,
że mam możliwość
do księdza pisać.
Niestety możliwość
ta jest bardzo ograniczona,
ponieważ modem,
dzięki któremu mogę
to robić jest pożyczony
a i oszczędności w budżecie domowym poczynić warto.
No, ale do rzeczy.
Czas jaki spędziłem w seminarium jest czasem, który w moim sercu będzie zapisany
na zawsze. Kiedy czyta się relacje ludzi, którzy przeżyli śmierć kliniczną,
to spośród wielu wspólnych dla tych relacji elementów jest mocne uczucie chęci pozostania tam po drugiej stronie, chęci pozostania z Jezusem na zawsze.
Teraz rozumiem tych ludzi.
Kiedy jechałem do Poznania jeden ksiądz powiedział do mnie
...ciesz się z tego, że będziesz mógł spędzić czas pod jednym dachem z Panem Bogiem. I rzeczywiście, będąc
w seminarium mogłem obcować
z Bogiem
w szczególny sposób
w jaki nigdy
w życiu
nie miałem okazji.
Różnicę poczułem dopiero wtedy kiedy wróciłem do domu, do świata, w którym największe znaczenie mają dobra doczesne takie jak pieniądze, samochody, alkohol,
fajki, dobra knajpa i niezła panienka przy boku.
 Jest to świat, w którym ludzie nie mają czasu na "jakiegoś tam Boga",
kościół, a na Msze Świętą chodzą "...bo rodzice kazali..." czy "...bo sąsiedzi...".
 Liczy się dobra rozrywka czy zadyma.
Takie pojęcia jak miłość do bliźniego, bracia i siostry, pomoc czy współpraca nie istnieją.
 No chyba, że jest się dobrym np. z matematyki czy rachunkowości,
albo ma się "niezłą gablotę" (czyt. auto) i dużo kasy.
Nawet dziewczyna się z tobą nie umówi
jak nie masz co najmniej nowego seicento i kasy.
Ja nie chcę takiego świata!!!
Ja chcę kochać wszystkich ludzi
i być kochanym
(choć Pan Jezus powiedział,
że i celnicy kochają tych, co ich kochają),
Ja chcę wrócićz powrotem
do Boga, do Boga - Ojca Wszechmogącego,
który umiłował mnie
w mojej niedoskonałości,
który stoi zawsze
za mną
i "Jest ze mną
po wszystkie dni
aż do skończenia Świata"!!!!!!!!!!!!!!
Zapytałem się kiedyś jednego księdza jak to jest, że inni chodzą raz w tygodniu do kościoła albo i rzadziej, nie modlą się, źle postępują a inni chodzą bardzo często do kościoła, są dobrymi ludźmi, modlą się codziennie.
 | Czy kiedyś będzie im dane odebrać większą nagrodę w niebie?
Ksiądz mi odpowiedział,
że to Bóg od nas chce abyśmy chodzili częściej do kościoła i się modlili,
abyśmy byli dobrzy już teraz,
że to jest jego wola właśnie w stosunku
do nas.
Ucieszyło mnie to ponieważ zrozumiałem wtedy, że to jest w pewnym sensie nasza nagroda w naszym ziemskim życiu,
że możemy już teraz żyć z Bogiem
tu na ziemi,
że Bóg chce właśnie nas teraz i tutaj mieć po swojej stronie.
|
To jest WIELKI DAR od Boga, Naszego Ojca.
Teraz już wiem, że my ludzie wierzący, (chodź jest nas dużo, to wśród ludu całego świata razem z ludźmi TYLKO religijnymi jest nas mało) jesteśmy takim szczególnym świadectwem na istnienie Boga, Dobrego Miłosiernego Ojca, który NAPRAWDĘ ISTNIEJE i JEST MIŁOŚCIĄ.
Mogę być z tego dumny, że tak jest.
Mogę być dumny i szczęśliwy,
że mogę się modlić każdego dnia,
że poprzez modlitwę mogę
w szczególny i niepowtarzalny sposób rozmawiać z Panem Bogiem.
Zatem wołam: BOŻE BĄDŹ ZE MNĄ AŻ DO SKOŃCZENIA ŚWIATA,
A PÓŹNIEJ POZWÓL MI BYĆ
ZE SOBĄ NA ZAWSZE!!!
|  |
 | Nie mogę się już doczekać, aż znowu księdza zobaczę, nie mogę się już doczekać kiedy znowu wszyscy razem staniemy przy ołtarzu, tak jak ostatniego dnia wyjazdu, kiedy znowu razem zbierzemy się aby obcować z Bogiem. Kiedy On zwróci na nas Swoje Oblicze i się do nas uśmiechnie i powie "Cieszę się, że znów jesteśmy razem". Wierzę, że kiedyś się jeszcze spotkamy. Od mojego powrotu do domu nic nie jest już takie samo, nawet msze wyglądają inaczej, zmienili się nawet ludzie, czyżby nie było mnie aż tak długo? Wszystko stało się takie zwykłe. Nawet serce moje jest inne, a może po prostu zostało w Poznaniu, z Bogiem???
|
Do... "przeczytania" i do zobaczenia
Pozdrawiam super mocno i serdecznie
Bogumił
Tychy 23.02.2001
|