Uroczystość
Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata
List Episkopatu Polski na Uroczystość Chrystusa Króla
Triduum
czwartek - 20.11.'97
Nabożeństwo Słowa Bożego z homilią
Jezus Chrystus wczoraj - Słowo zbawiające
1. Intronizacja Księgi Pisma św.
Pieśń na wejście -
2. Powitanie:
Łaska naszego Pana Jezusa Chrystusa, Tego, który wczoraj i dziś, Ten sam na wieki, niech będzie z wami wszystkimi.
- I z duchem twoim
3. Wprowadzenie - diakon
4. Hymn brewiarzowy do Chrystusa Króla - s. 448
5. Czytanie I:
Pwt 8, 2-3. 14b-16a - t. VII s. 443
6. Psalm
Ps 145 - t. VII s. 443-444
7. Czytanie II:
Dz 10, 34a. 37 - 43 - t. VII s. 448
Alleluja - t. VII s. 453
8. Ewangelia
Łk 24, 13-35 - t. VII s. 453
9. Homilia I
Przemówienie Mojżesza, które inauguruje dzisiejszą wędrówkę śladami słowa zbawienia, odsłania bolesne i dramatyczne doświadczenia narodowe. W kilku zaledwie zdaniach przywódca duchowy narodu wybranego odsłania ból, utrapienie, głód, niedostatek, niepewność kutra... - to wszystko, co stanowi cenę wyzwolenia.
Dzieje Izraela są dziejami wyzwolenia - Izrael wszak staje się z ludu narodem wówczas, gdy doświadcza Paschy - przejścia z niewoli do wolności. Naród zyskuje swoją tożsamość, identyfikację wówczas, gdy staje się wolnym. Ale to nie wolność jest tutaj decydująca. Wyzwolenie i wolność są tylko etapami w drodze do przymierza z Bogiem. To właśnie perspektywa przymierza - prawdy o przeznaczeniu człowieka i narodu - to perspektywa przymierza, wraz z wszystkimi jego konsekwencjami, stanowi horyzont dziejów.
W ten sposób sprawą jasną staje się, że sedno sprawy narodowej, a zarazem sedno sprawy człowieka nie leży w sferze politycznej. Polityka nie może, choćby była skuteczna i dobra, wyczerpać tajemnicy człowieka. Sednem sprawy człowieka jest bowiem zbawienie - to znaczy otwarcie całej ludzkiej pojemności na miłość, która jest w Bogu i która jest z Boga.
Całe dzieje narodu Pierwszego Przymierza są oczekiwaniem przyjścia tej miłości. Całe "wczoraj" ludzkości jest oczekiwaniem na Słowo przybliżające Miłość. W tej perspektywie trzeba nam odczytywać Świętą Księgę Żywego Słowa jako zapis ludzkiej nadziei i Bożej obietnicy. Zapis dopełniony ostatecznie i definitywnie w Słowie, które stało się Ciałem - w Jezusie Chrystusie.
Przepowiadanie Kościoła od czasów prapierwotnych do dziś odsłania to jedno właśnie - spełnianie się prawdy Słowa i stawanie się Słowa Prawdą. Tak wyznaje to Kościół ustami Piotra - zarówno w Dziejach Apostolskich, na przykład w domu centuriona, tak wyznaje to Kościół ustami Piotra naszych dni. Na początku tego niezwykłego pontyfikatu Jan Paweł II wyznał wiarę swoją i wiarę Kościoła "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego...".
Prawda Słowa i Słowo Prawdy. Owo stawanie się, czy też zrastanie Słowa obietnicy z Prawdą spełnienia dokonuje się w Jezusie Chrystusie. Królewska autoprezentacja Jezusa Chrystusa, jak doskonale pamiętamy, brzmi: "Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie." W tę misje królewską jesteśmy włączeni my wszyscy - chrystusowcy. Włączeni poprzez nasze codzienne zakresy dawania świadectwa prawdzie. Owo dawanie jest codziennym, ustawicznie powtarzanym znakiem wierności, to znaczy - ostatecznym kryterium naszej służby. Chrystus Pan wyraźnie zaznacza, że sługa dobrym i wiernym jest człowiek zasłuchany w słowo Pana, przyjmujący je wiernie, czyniący własnym zadaniem. Człowiek - słuchacz słowa zasługuje jako sługa na akceptację - nie zaś - sługa użyteczny. Wszak Chrystusa zachęca nas, byśmy mówili o sobie: "słudzy nieużyteczni jesteśmy". Inaczej mówiąc - autentyczna "użyteczność" - na miarę wejścia w świat drugiego człowieka, zaradzenie jego trosce, rodzi się ze relacji słowa, nie zaś z samego technicznego działania. Słowo - wysłuchane, odczytane i przyjęte - rodzi powinność czynu. Wówczas staje się świadectwem, uzdalniającym do przekroczenia barier własnych spekulacji, do wejścia z nadzieją i odwagą w zamkniętą przestrzeń wieczernika, by głosić, że Chrystus zmartwychwstał, że żyje!
W naszych codziennych modlitwach powtarzamy myśląc o naszych siostrach i braciach na emigracji: "... daj im odczuć głód słowa Bożego". To piękne i bardzo ważne słowa - one uczą zaufania Bogu, pokory naszego działania. Ale także mobilizują - gdyż ten, kto odczuwa głód ma prawo jego zaspokojenia. A Chrystus mówi wyraźnie: "wy dajcie im jeść".
Dać Chrystusa ludziom głodnym słowa, to znaczy dać im nadzieję i znak przymierza. Wówczas ludzka droga staje się o wiele prostsza. Choć może towarzyszy jej wciąż cień spekulacji: "a myśmy się spodziewali..." - to jednak dzięki Chrystusowi - "nadzieja zawieść nie może".
Człowiek, do którego idziemy, z którym obcujemy, człowiek w nas samych jest dzisiaj tak często przytłoczony nieszczęsnym darem wolności. Nieporadność rodzi ból i często - nowy typ zniewolenia. Stąd tak bardzo ważna jest posługa przymierza, posługa słowa żywego i skutecznego, wypowiadanego świadectwem życia. To właśnie taka posługa jest budowaniem królestwa Chrystusowego na ziemi.ks. Paweł Bortkiewicz TChe
10. Modlitwa wiernych - Diakon
11. Ojcze nasz
12. Modlitwa końcowa
Panie Jezu Chryste, Królu wszechświata, który przyszedłeś, aby
dać świadectwo prawdzie, uświęć nas w Twej prawdzie. Bądź uwielbiony w
tym, co jest zgodnością naszych słów i czynów,
myśli i przedsięwzięć, Twojej i naszej woli. Niech wzrasta Twoje królestwo, niech
się dzieje wola Twojego Ojca. Który żyjesz i królujesz w jedności Ducha Świętego.
Amen.
13. Błogosławieństwo Księgą
piątek - 21.11.'97
19.00 - Liturgia Godzin (Godzina czytań) z homilią
Jezus Chrystus dziś - Zbawienie - łaska świętości
II
Psalmodia dzisiejsza jest wołaniem człowieka o pomoc. To wołanie uderza niezwykłym autentyzmem. Jest konkretne jak szarpiący człowieka ból, a zarazem tak bardzo pojemne, że każdy z nas może odnaleźć się w nim ze swoją udręką.
W strofach tego Psalmu jest zarazem zawarty ból i ludzka bezsiła - dramatyczny zapis niewystarczalności człowieka. Znikomy okazuje się ludzki wysiłek i inwencja uczynienia czegokolwiek.
Można z tą niewystarczalnością pozostać w samotności. Takie pozostanie samemu z własnym bólem - zdaje się być godne człowieka. Zaakceptować własne cierpienie i bytowanie-ku-śmierci, zaakceptować, czyli przyjąć godnie, bez sprzeciwu - bezsens i tragizm tego świata. Taki program głosiły różne nurty humanizmów egzystencjalistycznych. Niekiedy w tych propozycjach pojawiała się i pojawia nuta wyższości - taki stosunek do cierpienia i niewystarczalności miałby być znamieniem wielkości. Ale to jest wielkość tragiczna i bezsensowna - wręcz urągająca człowiekowi, jego pragnieniu i zdolności racjonalizacji świata.
Autor Psalmu staje natomiast ze swoją udręką przed Bogiem. I pyta Go o Jego interwencję, docieka jej, przynagla. I tak oto w niewystarczalność człowieczą wkracza wszechmoc. W nieporadność myśli - wdziera się zbawienie.
Królestwo Chrystusa jest królestwem zbawienia, to znaczy radykalnego i ostatecznego uwolnienia człowieka od zła i zarazem przypieczętowania tego, co w człowieku jest dobre, co jest dobrem. Nie ma lepszego obrazu dla tego wydarzenia, jak paschalne narodziny na nowo - "nowe stworzenie", "nowy człowiek". Ten program zachowuje swoją nieprzemijającą aktualność, "nowość" nie ulega przeterminowaniu.
Także dziś, a może raczej - zwłaszcza dziś - gdy człowiek godzi się jedynie na kosmetyczną renowację w imię lepszego image. Dziś, gdy człowiek lęka się dogłębnej przemiany, na miarę obumarcia i powstania z martwych do nowego życia. Trzeba tutaj zauważyć ekspansję tak bardzo naiwnych, wręcz groteskowych propozycji sekt, które deprawują wartość myślenia, degradują człowieczeństwo.
Chrystus Król wszechświata przypomina nam w tych dniach swój projekt zbawczy - projekt nowego życia, sięgającego w eschaton. Tylko On nie czyni złudzeń, nie wprowadza w błąd... Tylko On jest autorytatywny i wiarygodny, gdy człowiek każdej epoki przychodzi doń z pytaniem: "Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?" Tylko On może na to pytanie odpowiedzieć: "Ja jestem drogą, prawdą i życiem". Ja jestem drogą prawdziwą do życia. "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem".
Cóż pozostaje wobec tych słów?
Na tajemnicę zbawienia człowiek odpowiada tajemnicą własnego ofiarowania - oddania troski o przyszłość własnego życia - Bogu samemu. Tak jak Maryja.
Na styku tych dwóch tajemnic - wyrasta tajemnica świętości , cichej i konkretnej, tej, do której wszyscy jesteśmy wezwani. "Nie lękajcie się świętości" - zachęcił nas Ojciec św. w Gorzowie. Sługa Boży kard. A. Hlond powiedział do nas, chrystusowców: "Świętość wasza niech będzie jasna, pogodna, radosna". To nie tyle jest wołanie o świętość, to jest uznanie świętości życia za wymóg konieczny i oczywisty. To jest wołanie o jakość, kształt tej świętości.
Królestwo Chrystusowe jest królestwem zbawienia i świętości. Jako takie jest ono darem Boga, Jego dziełem, ale jest usytuowane w nas, naszych biografiach, w codzienności życia. Pisał Norwid: "w tej powszedniości naszej, o jakże tu wiele mistycznych rzeczy i nad-przyrodzonych". W tej powszedniości, w tym "dziś" jest Jezus Chrystus Król - zwycięski ponad niewystarczalnością. Jego zwycięstwo wzywa do odpowiedzi godnej - na miarę świętości życia.ks. Paweł Bortkiewicz TChr
sobota - 22.11.'97
18.00 - I Nieszpory z Uroczystości Chrystusa Króla Wszechświata z homilią
Jezus Chrystus,
Ten sam na wieki - Królować teraz i na wieki
III.
Trzy krótkie Psalmy, którymi modliliśmy się w tych pierwszych Nieszporach Uroczystości Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata niosą w sobie niezwykłą wręcz syntezę teologiczną i historiozbawczą. W tym, który zainaugurował dzisiejszą Psalmodię, a który jest uwielbieniem, wychwalaniem imienia Boga (samej istoty Jego tajemnicy), zadziwia pytanie: Kto jest jak nasz Pan Bóg, który mieszka w górze i w dół spogląda na niebo i na ziemię? Kto jest jak nasz Pan Bóg? To pytanie odsłania niezwykłość Tajemnicy Najwyższego - Boga nad Bogami, Boga wszechmocy, wszechpotęgi, Boga Stwórcy absolutnie wszystkiego, z nicości.
Ale zdumiewa nie tylko i nie tyle owa potęga - jeszcze bardziej zdumiewa to, że "ma granice Nieskończony". To, że Wszechmocny staje się zaangażowany tak dogłębnie w ludzką bezsiłę.
Sprawiedliwy - staje się uczestnikiem ludzkiego zmagania o sprawiedliwość.
Bogaty w miłosierdzie - pochyla się nad losem każdego bez wyjątku, zranionego w jego godności, znoszącego niedolę.
Obecność Boga w historii - obecność zaangażowana, żywa, przenikająca biografie pojedynczych ludzi i całe dzieje społeczne. To jest absolutne novum teologii biblijnej, teologii judeochrześcijańskiej... Jego kulminacją staje się realne, fizyczne, ucieleśnione wejście Boga w historię człowieka. "Słowo stało się Ciałem i rozbiło swój namiot między naszymi...".
Ten pierwszy Psalm z dzisiejszej liturgii Nieszporów to jednak nie tylko dogłębna teologia. Właśnie dlatego, że to taka teologia - ten Psalm staje się zarazem wielkim manifestem społecznym. Bo myślenie i mówienie o Bogu chrześcijan, o naszym Bogu, z prostej konsekwencji faktu, iż Bóg stał się człowiekiem, staje się myśleniem o człowieku, zwłaszcza tym który doznaje wielopostaciowego ubóstwa. To z tym człowiekiem identyfikuje się Bóg.
"Byłem głodny, a daliście Mi jeść...
Byłem obcym, a przyjęliście Mnie do siebie...
Byłem emigrantem, a..."
Bóg obecny w historii i w życiu społecznym jest uczestnikiem naszego ludzkiego wędrowania. Ale jest też nieprzerwanie Królem całej ponadczasowej struktury, całego universum, wszechświata.
Krótki wychwalający Psalm "Laudate Dominum" jest jakby pieczęcią tego królowania na zawsze, na wieki. To nie jest legitymizacja władzy Boga przez człowieka, to nie tak, że godzimy się wraz z Autorem Psalmu, na jej uznanie. To Bóg sam legitymizuje swoje królowanie - "na wieki'..., " wierność Jego przez pokolenia..."
Wierność Boga... Ten niezwykły, potwierdzony Przymierzem i zbawieniem znak Jego miłości. Tej miłości, która nie może objąć tylko życia - tylko tego, co wczoraj i dziś. Ta miłość jest "uwikłana" w całego człowieka, w jego pytanie o sens istnienia, w jego - w naszą śmiertelność, przemijalność, grzeszność, w nasze zaprzeczanie prawdy o sobie samym. Przed przyjściem Chrystusa można było jedynie powiedzieć: "bo jak śmierć potężna jest miłość...". Ale to oznaczało przecież jakiś kres miłości, jakąś jej reglamentację. Chrystus sprawia, że miłość nigdy nie ustaje, że miłość zwycięża to, co wydawać by się mogła ostateczną aporią ludzkiego myślenia o własnym istnieniu - śmierć samą.
Kantyk z Apokalipsy jest wyznaniem wiary w to ostateczne zwycięstwo, w dzieło zbawcze Chrystusa, która ma charakter dosłownie definitywny. W ten sposób wiąże się to, co jest zaangażowaniem się Boga w nasze tu i teraz ("Bo Ty stworzyłeś, bo zostałeś zabity i nabyłeś krwią swoją ludzi...") z tym co na wieki, na zawsze.
Tajemnica Boga, którą rozważamy modląc się Psalmami, nakazuje nam zatem zaangażowanie w drugiego człowieka, zaangażowanie społeczne. Ma mieć ono charakter nie tylko doraźny, ale winno sięgać w czas apokaliptyczny - w niezniszczalność, w wiecznotrwałość.
Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata ma charakter, jak doskonale wiemy, swoistej rekapitulacji stworzenia i zbawienia, a zatem działania Boga i współdziałania człowieka. Inicjatorem i Sprawcą tego misterium jest Bóg w Jezusie Chrystusie. Ale to misterium wyznacza także człowiekowi konkretny plan i obszar działania.
Także dlatego, w tej uroczystości odkrywamy, czy raczej na nowo potwierdzamy nasz charyzmat zakonny, naszą tożsamość i misję.
Im bardziej wpatrujemy się w królowanie Chrystusa tym bardziej jesteśmy zdolni do służby.
Im bardziej autentycznie służymy braciom - tym bardziej współkrólujemy z Chrystusem.
A wszystko to sprawia, że ziemia jak niebo się staje i królestwo Boże prawdziwie już w nas jest.
ks. Paweł Bortkiewicz TChr