1 Konferencja na Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata

(wygłoszona podczas Mszy Świętej w Domu Głównym, czytanie Ew. Łk 19, 41-44)

Poznań, 22. listopada 2001

 Przygotowując się do przeżywania Uroczystości Chrystusa Króla Wszechświata, pochylamy się nad Tajemnicami Bożej Opatrzności. Oto właśnie nam, „najmłodszemu” spośród zgromadzeń zakonnych męskich w Polsce, Ojciec Święty Pius XI przez kard. Założyciela powierzył to „najmłodsze święto w Kościele” jako nasze święto patronalne. Odczytujemy to jako znak czasu dla nas, chrystusowców, jak i dla sióstr Misjonarek Chrystusa Króla. Uroczystość ta bowiem nie jest przypadkiem, zrządzeniem losu. I chociaż trudno byłoby dopatrywać się jej istotnych powiązań z naszym bezpośrednim charyzmatem sprawowania opieki duszpasterskiej nad polskim wychodźctwem, to jednak widzimy ten znak w perspektywie charyzmatu całego Kościoła, którego jesteśmy umiłowaną cząstką. Dzięki tej uroczystości Ojciec święty wyprowadził nas niejako na niezmierzoną, uniwersalną przestrzeń misji całego Kościoła, która zawiera się w służbie Chrystusowi jako Królowi Wszechświata. Pius XI wyznaczył nam tę uroczystość raczej ze względu na bliskość czasową ustanowienia święta (1925) i powstania naszego zgromadzenia (1932), niż na jej związek z misją nowego zgromadzenia. Nowa uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata musiała być bardzo bliska sercu Ojca Świętego i tym, co było mu tak drogie, obdarował nas. Rok 1925 i encyklika „Quas primas” wytyczyła szczególny rys charyzmatu powstałemu 7 lat później Towarzystwu Chrystusowemu, zanurzając nas w ten sposób w powszechnej i uniwersalnej misji całego Kościoła.

Jesteśmy Chrystusowcami, nosimy imię Chrystusa Króla wyryte w naszym sercu, podobni do żołnierzy, którzy ryngrafy i medaliony z imieniem Chrystusa i Najświętszej Maryi Panny wieszali na piersi gotując się do boju. Imię, które nosimy będąc chrześcijanami i zakonnikami, to imię nas zobowiązuje. Doprawdy, „szlachectwo zobowiązuje”. Dlatego oddajemy się rozważaniom o królowaniu Boga i Chrystusa jako ci, którzy już w dniu pierwszych ślubów zakonnych poświęcili się „szczytnej służbie królestwa prawdy, pokoju i zbawienia”. Jak rycerze, gdy do walki zagrzewali swoje serca śpiewając eposy o bohaterskich wyczynach wodza, hetmana, króla, tak i my, straż przyboczna naszego Pana, rozważamy z radością i zadumą Królewską godność Jezusa Chrystusa. Dlatego wsłuchajmy się w Słowo Boże z dzisiejszej Ewangelii.

Już na początku doświadczamy konsternacji, zderzenia. Słyszymy bowiem w dzisiejszej Ewangelii słowa o płaczu Jezusa nad Jerozolimą. Pan daje nam odczuć PARADOKS Ewangelii. Nie tron, nie splendor, nie potęga, lecz łzy płynące z oczu Zbawiciela na myśl o zagładzie świątyni. Bóg często posługuje się paradoksem. Paradoks pozwala nam zrozumieć prawdę, że Bóg jest Bogiem, ale nie Bogiem naszych wyobrażeń, Królem, lecz nie takim Królem, jakiego sobie przedstawiamy, Duchem, ale nie takim Duchem, o którym myślimy. Jego rzeczywistość, a więc i Jego królowanie jest na tyle różne od naszych pojęć od królowaniu, że bardziej skłonni jesteśmy uznać, czym ono nie jest, niż określić jego naturę. Chcemy raczej wsłuchiwać się, niż próbować własnym rozumem je pojąć. Szczytem paradoksu, do którego Jezus będzie nas prowadzić Jezus, będą słowa Ewangelii proklamowanej w niedzielę, gdy ujrzymy Chrystusa królującego w poniżeniu i chwale krzyża.

Często spotykamy na kartach Biblii słowa o królowaniu Boga i Chrystusa. Są to dwa pojęcia, które tworzą jedną rzeczywistość (hendiadys). Nie ma podwójnego królowania. Owszem, wyrażenie „Królestwo Chrystusa i Boga” uwypukla ekspresję wewnętrznego RUCHU, dynamizmu Boga. „Ja wam przekazuję królestwo – mówi Jezus do swoich uczniów – jak Mnie przekazał je mój Ojciec.” (Łk 22, 29) Przy końcu czasów Chrystus „zwróci” królowanie Bogu i Ojcu, jak mówi Pismo: „Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc. Trzeba bowiem, ażeby królował.” (1 Kor 15, 24)

Królowanie Boga zatacza różne kręgi. Są to kręgi niejako koncentryczne, ześrodkowujące się w końcu na człowieku. Najobszerniejszy krąg obejmuje cały kosmos. Chrystus jest Alfą i Omegą, Początkiem i Końcem. Następny krąg dotyczy historii ludzkiej, koncentruje się na wspólnocie ludzkiej. Pan jest Królem historii. W tym kręgu dostrzegamy Chrystusa jako Króla i Głowę mistycznego Ciała, to jest Kościoła, oraz mniejszych wspólnot, należących do Kościoła, żyjących w ramach historii i na swój sposób tworzących historię. W tej perspektywie Chrystus jawi się jako Król naszej społeczności zakonnej. W końcu Jego królowanie ogniskuje się na CZŁOWIEKU. Bóg, Ojciec i Syn i Duch Święty, Przedwieczny JAHWE jest Królem uniwersum kosmicznego, Panem historii, zarówno tej wielkiej, jak i naszych małych historii, Królem Człowieka – moim Królem. W dzisiejszym rozważaniu zatrzymam się na pierwszym, kosmicznym kręgu, aby jutro dopełnić je refleksją nad królowaniem Chrystusa w naszej wspólnocie zakonnej i w nas samych.

Myśl o tym, że Bóg jest Królem, dojrzewała stopniowo w przekazie Objawienia. Powiązana była ściśle z ustanowieniem monarchii Dawida. (Chodzi o połączenie bardziej istotowe, niż czasowe, gdyż wiemy, że już za panowania króla Saula, a nawet w czasach sędziów żywa była myśl o tym, że tylko Jahwe jest królem Izraela. por. 1 Sm 8, 7) Stary Testament łączy ukonstytuowanie Królestwa Dawida z tzw. Przymierzem Dawidowym. Kiedy stary Dawid chce zbudować świątynię, Jahwe zwraca się do niego przez Natana: „Czy ty zbudujesz mi dom na mieszkanie? … Oto ja wzbudzę po tobie potomka twojego i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu Memu, a ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu Ojcem, a on będzie Mi synem.” (2 Sm 7, 12-14) Nadzieje pokładane pierwotnie w ziemskich monarchach szybko stały się płonne. I wtedy Lud Boży zrozumiał dzięki prorokom, że prawdziwym Królem i Panem historii jest Bóg Jahwe, oraz Ten, który ma przyjść.

Królewski rytuał dworski, słowa używane wobec monarchów ziemskich, pieśni śpiewane podczas uroczystości królewskich, wkrótce obrały zgoła inne znaczenie. Wieszcze, pieśniarze, psalmiści śpiewali o intronizacji króla, jego zaślubinach, zwycięskich powrotach z bitew. Niejednokrotnie sami królowie układali hymny, spisywali swoje modlitwy, wielbiąc jedynego Króla. To Jahwe jest tym prawdziwym Królem, który wstępuje na tron i rządzi sprawiedliwie.

„Królestwo Twoje jest królestwem wszystkich wieków,

Twoje panowanie trwa przez wszystkie pokolenia.”  (Ps 145, 13)

„Pan króluje na wieki,

Bóg twój, Syjonie, przez wszystkie pokolenia”  (Ps 146, 10)

Jakież dziwne jest to królestwo? Chociaż jest ono królestwem blasku i potęgi, nie jest królestwem wojny i przemocy. Jest to królestwo pokoju, w którym nawet „niemowlę igrać będzie na gnieździe kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii.” (Iz 11, 8) Tenże prorok, sam pochodzący zapewne z rodziny królewskiej, poznał Boga jako Króla już w dniu swego powołania, gdy przerażony zakrzyknął w przybytku świątyni: „Biada mi, jestem zgubiony, gdyż jestem mężem o nieczystych wargach, …, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów.” (Iz 6, 5)

Jahwe jest Królem, którego królestwo nie ma granic, ani czasowych, ani przestrzennych. Jest to królestwo wieczne i wszechogarniające, pankosmiczne. Prorok Micheasz stwierdza, że ten, który przyjdzie, Mesjasz, Chrystus Władca-Król jest Odwieczny ze swej natury: „ten, który będzie władał w Izraelu – jego pochodzenie od początku, od dni wieczności.” (Mich 5, 1) Bóg jest Królem nie dlatego, że tę godność sobie uzurpował, albo że ktoś Mu ją dał, przekazał. On nie jest Królem, który został przez kogokolwiek wybrany na króla, lecz jego godność królewska płynie z faktu, że sam jest Stworzycielem świata, kosmosu, w którym króluje jako suwerenny Władca. On jest prawdziwym Królem uniwersum kosmicznego. Mówi bowiem niejednokrotnie przez usta świętych Autorów:

„Ja jestem Pan, wasz Święty!

Stworzyciel Izraela, Wasz Król!”  (Iz 43, 15)

„Pan króluje, oblókł się w majestat,

Pan przywdział potęgę i nią się przepasał;

tak świat utwierdził, że się nie zachwieje.”  (Ps 93, 1)

W dzisiejszej konferencji oparłem się nieomal wyłącznie o teksty ze Starego Testamentu. Zakończmy więc nasze wspólne rozważanie o królowaniu Boga i Jego Pomazańca eulogią, modlitwą uwielbienia:

„Chcę głosić Twą wielkość, Boże mój, Królu,

i błogosławić imię Twe zawsze i na wieki.

Każdego dnia będę Ciebie błogosławił

i na wieki wysławiał Twe imię.

Niechaj Cię wielbią, Panie, wszystkie dzieła Twoje

i święci Twoi niech Cię błogosławią!

Niech mówią o chwale Twojego królestwa

i niech głoszą Twoją potęgę,

aby oznajmić synom ludzkim Twoją potęgę

i wspaniałość chwały Twojego królestwa.”  (Ps 145, 1-2.10-12)