O. Loreto De Paolis CS
PERSPEKTYWY DUSZPASTERSTWA WŚRÓD EMIGRANTÓW
U PROGU NOWEGO TYSIĄCLECIA
Współczesne społeczeństwo charakteryzuje powszechna i wciąż rosnąca mobilność, tak pod względem terytorialnym jak i kulturalnym. Zmiana miejsca zamieszkania związana jest z przepływem towarów, kapitałów oraz osób. Mobilność kulturowa następuje dzięki rozwojowi środków komunikacji, a także szerszej ich dostępności. Wynika z tego większa wolność wyboru miejsca prowadzenia działalności gospodarczej, wynikająca ze związku różnych czynników sprawczych. Wysoki stopień rozwoju technik komunikacji, który spowodował zalew informacji i idei okrywa cały świat ułatwiając mobilność kulturową. Łatwość komunikowania się po części zastępuje migracje osób, po części zaś popycha do zmiany miejsc pobytu. Mobilność kulturowa maksymalnie wyraża się w internecie, gdzie, dzięki nawet minimalnej infrastrukturze oraz posiadanej kulturze, wszyscy mogą poruszać się, żeglując w sieci, ignorując w ten sposób problemy czasu i przestrzeni. Taki rodzaj mobilności staje się coraz bardziej elementem rzeczywistej demokracji, szczególnie od momentu, w którym wszyscy mogą działać w warunkach umożliwiających wykorzystanie ich potencjału, bez konieczności liczenia się z kontekstem ludzkim i środowiskowym w jakim się znajdują. Równolegle z rozpowszechnianiem wiedzy na temat dużej różnicy warunków życia pomiędzy krajami bogatymi i biednymi internet sprawia, że uwaga mieszkańców krajów biednych nakierowana jest na kraje bogate, które są także celem emigracji.
Te powierzchowne uwagi wystarczą by zrozumieć jak bardzo otwierają się dzisiaj niezmierzone horyzonty dla mobilności ludzkiej. Ze swej strony będę starał się odnieść do schematu zasugerowanego w zaproszeniu. Wybiega on jednak poza założone cele oraz czas przeznaczony do naszej dyspozycji.
• panorama współczesnej migracji
• sytuacja, w jakiej aktualnie znajdują się emigranci
• perspektywy duszpasterstwa emigrantów nakreślone w ostatnich dokumentach Stolicy Apostolskiej.l. Panorama emigracji współczesnej.
Tytułem wstępu w pierwszym punkcie pragnę podkreślić, że w kontekście światowym, trudno jest przedstawić mapę współczesnej migracji, tak by określić perspektywy dla całej planety. Okres, za który przedstawiane są dane ciągle się wydłuża. Najnowsze wyliczenia przedstawione przez ONZ pochodzą z roku 1990. Kryteria, wg których określa się emigrantów są inne w zależności od regionu. Rosnąca ilość nielegalnych emigrantów oraz różnice w zakresie postępowania wobec nich stosowane przez poszczególne rządy, sprawiają, że oceny należy uznać za prowizoryczne i niepewne.
Według mnie problem ten można w najlepszy sposób wyjaśnić koncentrując go wokół niektórych biegunów światowych obszarów migracji. Wybieramy następujące: strefa azjatycka, pozaeuropejskie kraje anglosaskie (USA, Kanada, Australia), Unia Europejska, Europa Wschodnia, Afryka i kraje śródziemnomorskie. Papieska Rada ds. Migrantów kierowała się analogicznymi kryteriami przy okazji inicjatywy promocji duszpasterstwa emigrantów, realizowanej w dwuleciu 1999 - 2000 podczas zwoływanych czterokrotnie spotkań kontynentalnych narodowych kierowników duszpasterstw emigrantów. Miały one na celu skonfrontowanie metod działalności duszpasterskiej zalecanych w dyrektywach Stolicy Apostolskiej, szczególnie zawartych w Liście pasterskim Migratorum Cura, z metodami stosowanymi przez kościoły lokalne. W przypadku Azji i Oceanii miało ono miejsce w Kaohiung (Taiwan), w dniach 22 - 24 września 1999, dla Afryki w Cape Town w dniach 7-9 marca 2000, dla kontynentu amerykańskiego w Citta del Mexico w dniach 24 - 26 maja, a dla Europy w Strasburgu w dniach 15-17 września 2000. Inicjatywa miała swój punkt kulminacyjny podczas piątego spotkania wszystkich dyrektorów narodowych jakie miało miejsce w Rzymie w dniach 10-12 października 2000.
A. Biegun azjatycki.
Azja stała się kontynentem, który w kontekście globalizacji najbardziej uczestniczył w zmianach wynikających ze scenariusza ruchów migracyjnych. Przepływ ludzi można było zaobserwować tak wewnątrz, jak i na zewnątrz tej strefy. Migracje pomiędzy regionami rozgrywały się w kontekście ożywionej wymiany towarów i kapitałów oraz integracji gospodarczej poszczególnych regionów. Tak jak Europa środkowo - wschodnia również Daleki Wschód stał się regionem emigracji i imigracji. W sposób specjalny można wyróżnić kraje Zatoki Perskiej. Za wyjątkiem Filipin oraz Indonezji rozwój gospodarczy przyniósł pozytywne rezultaty. Ważnym elementem jest emigracja nielegalna, w sposób negatywny odbijająca się na procesie przestrzegania praw człowieka. Kryzys ekonomiczny jaki wybuchł w tym regionie w 1997 roku spowodował przede wszystkim emigrację ludzi najsłabiej wykwalifikowanych.
Strumienie przepływu ludzi szybko zmieniają kierunki oraz natężenie. Dzisiaj najbardziej uczęszczaną drogą jest ta, prowadząca do Australii, Stanów Zjednoczonych i Kanady. Według danych z 1996 roku w dzisiejszej Australii azjaci tworzą ponad milionową grupę, stanowiącą 23 % całej populacji imigrantów, gdy w 1971 roku stanowili tylko 6%; jeśli chodzi o Kanadę, to licząca półtora miliona wspólnota imigrantów z Azji stanowi 31% populacji imigrantów w tym kraju; w USA (około 5 milionów osób) azjaci stanowią 25 % ogólnej liczby imigrantów. Na terenie Unii Europejskiej ich obecność przekracza milion osób: najwięcej jest hindusów (210.000). Imigracja z Dalekiego Wschodu kieruje się do Japonii, Tajwanu i Korei. Bardzo rozpowszechniona jest emigracja potajemna (nielegalna).
Zjawisko migracji w krajach azjatyckich w najlepszy sposób ilustruje logikę globalizacji. Migracja rozumiana jest w swoisty sposób: jako przepływ siły roboczej z jednej gospodarki do drugiej. Imigranci są zatrudniani przy produkcji towarów przeznaczonych na eksport. Zatrudnienie dokonuje się na podstawie kontraktu terminowego. Aby wyjaśnić na czym polega ten mechanizm wystarczy przedstawić najbardziej jaskrawy przypadek. Jest nim Tajwan, kraj o najbardziej intensywnej imigracji. Tu przeniosły swe fabryki międzynarodowe korporacje. Przygotowuje się w nich podzespoły wymagające wysokiego nakładu siły roboczej. Stanowią ją przede wszystkim kobiety rekrutujące się z krajów znajdujących się w tym samym regionie. Kraje te mają prawo do wysłania określonego kontyngentu osób. Kontrakt zawierany jest wyłącznie na jeden rok, a o łączeniu rodzin nie ma w ogóle mowy. Po zakończeniu kontraktu robotnik zmuszony jest wrócić do kraju bez żadnej możliwości powrotu. Ponieważ koszty przeniesienia do innego kraju są na tyle duże, że stają się dla imigrantów prawdziwą inwestycją, której nie można jednak zamortyzować korzystając z otrzymywanych przez tak krótki czas zarobków, po zakończeniu kontraktu osoby te starają się zostać na miejscu przyjmując status nielegalnych emigrantów. Na takich warunkach utrzymują się przez 3-4 lata. Nie przewiduje się żadnych rozwiązań prawnych regulujących ten stan. Gdy osoby takie decydują się na powrót do domu, „oddają się" w ręce policji, która następnie przetrzymuje ich w więzieniu aż do momentu zakończenia wszystkich praktyk związanych z dopełnieniem procedury ekstradycji. W rzeczywistości wielu kobietom udaje się wrócić do tego samego kraju pod fałszywym nazwiskiem, korzystając z paszportu siostry lub bratowej. Wszystko to oczywiście stwarza niezmierzone komplikacje. Najgorszą formą nielegalnej migracji, której wzrost obserwujemy w Azji, jest handel emigrantami. Ofiary takiego postępowania zawierzają się pozbawionym skrupułów agentom, którzy następnie, po przyjęciu podpisanego pod przymusem kontraktu, odstawiają ich za granicę i zmuszają do wykonywania nielegalnej pracy.
Nie bez znaczenia będzie również wspomnieć inne elementy tej rzeczywistości, by ją ocenić z punktu widzenia duszpasterskiego. W Azji zamieszkiwanej przez ponad połowę populacji katolicy są mało znaczącą mniejszością, tylko ok. 80 milionów. Spośród nich najsilniejsza grupa (60 milionów) zamieszkuje Filipiny. Konferencje episkopatów są zorganizowane w federację FABC (Azjatycka Federacja Konferencji Biskupów), która obejmuje także Oceanię. Z punktu widzenia podejmowanych inicjatyw duszpasterskich kierowanych do emigrantów Filipiny odgrywają rolę wiodącą, nie tylko ze względu na liczbę emigrantów pochodzących z tego kraju (Filipiny zajmują drugie miejsce na światowej liście krajów dostarczających emigrantów), ale także ze względu na zaangażowanie i efektywność organizacyjną. Jednym z dokumentów episkopatu azjatyckiego, do którego często znajdujemy odniesienia jest dokument końcowy Plenarnego Zgromadzenia FABC z 1995 roku. Poprzez ten tekst można dostrzec całą postać emigranta. Misjonarze pracujący wśród emigrantów dokonali własnych „wyborów, dających pierwszeństwo ubogim, dialogowi z innymi kulturami i religiami, kolegialności, wspólnocie i współodpowiedzialności oraz metodom pracy duszpasterskiej, które, oprócz przedkładania ponad wszystko duszpasterskiej strony rozwiązywanych problemów, promują wspólnotę wiernych". Żadnych różnic między emigrantami legalnymi i nielegalnymi. „Zanim zostanie zwrócona uwaga na nieprawidłowości należy koniecznie skoncentrować się na zniwelowaniu niewłaściwości popełnionych wobec nich".
Kościół w Azji zdobywa świadomość odpowiedzialności wobec emigrantów oraz osiąga zdolność reagowania na ich potrzeby Często problemy rodzą się z trudności w osiągnięciu pozwolenia na pobyt stały dla kapłana wyznaczonego do posługi duszpasterskiej wśród nich. Filipiny zajmują pierwsze miejsce nie tylko jeśli chodzi o opiekę religijną nad emigrantami, ale także jeśli chodzi o zaangażowanie w obronę praw im przysługujących. Dokonuje się to poprzez stosowania nacisków na rząd Filipin oraz ambasady znajdujące się w krajach, do których kieruje się emigracja. Zagrożeniem dla praw człowieka jest rozprzestrzenianie się korporacji ponadnarodowych oraz globalizacja, na skutek której rządy odrzucają standardy mające na celu ochronę pracy biorąc pod uwagę przede wszystkim rywalizację w metodach na przyciąganie kapitału zagranicznego. Rozważanie problemu migracji jedynie jako funkcji rozwoju gospodarczego oznacza chęć zredukowania problemu do poziomu zwykłej „siły roboczej".
B. Biegun anglosaski
a. Stany Zjednoczone.
W 1998 liczba mieszkańców urodzonych za granicą wynosiła 26,3 mln., co stanowiło 10% ogółu ludności. W 1970 roku 60% imigrantów stanowili przybysze z Europy. Dziś udział procentowy imigrantów z Europy obniżył się do 22%. Stany Zjednoczone preferują uzyskanie obywatelstwa. Imigrant posiadający uregulowaną sytuację prawną, który ukończył 18 lat, mieszkał na terenie Stanów Zjednoczonych przez 5 lat i jest w stanie wykazać znajomość angielskiego, ma prawo do obywatelstwa. Wyższy odsetek osób naturalizowanych dotyczy imigrantów pochodzących z obszarów odległych geograficznie, w szczególności z Azji.
Ważnym aspektem polityki imigracyjnej było ustanowienie w 1998 roku prawa imigrantów do określonych przywilejów socjalnych (opieka zdrowotna w przypadku kalectwa). Rozporządzenie w sprawie nielegalnych imigrantów zostało wydane w 1995 roku, a kolejne w 1997.
Innym godnym podkreślenia aspektem jest wzrost imigracji czasowej. Ci, którzy przybywają na okres tymczasowy nie są traktowani jako imigranci, nawet jeśli ich przyjazd związany jest z pracą. Wzrost liczebny tej kategorii przybyszów jest bardzo intensywny: 22 miliony w 1994 roku, 25 milionów w 1998. Ogromną większość z nich stanowią turyści. 4 miliony spośród nich to turyści przyjeżdżający w związku z interesami.
Imigracja nieuregulowana. W 1965 liczbę nielegalnych imigrantów szacowano na 5 milionów, z czego 55% stanowili Meksykanie. Często równolegle do rozporządzeń ogólnych wydawano rozporządzenia dotyczące poszczególnych grup, np. w 1996 rozporządzenie dotyczące imigrantów z Salwadoru i Gwatemali, a w 1997 imigrantów z Rosji.
b. Kanada.
W Kanadzie doszło do zmniejszenia imigracji stałej, regulowanej rozporządzeniem opierającym się na kompetencjach zawodowych, związkach rodzinnych i względach humanitarnych. Wzrosła natomiast liczba imigrantów posiadających zezwolenia na pobyt czasowy, często długotrwały. Obecnie liczbę urodzonych za granica szacuje się na około 5 milionów, co stanowi 17% ogółu ludności. Liczba imigrantów z Europy spadła z 54% do 47%, na korzyść przybyszów z Azji. Poziom wykształcenia imigrantów przybyłych do Kanady w latach 1991-1995 jest wyższy od średniego poziomu wykształcenia samych Kanadyjczyków. Postępuje proces naturalizacji wspierany przez rząd, który organizuje kursy języka i pomaga w rozwiązaniu problemów mieszkaniowych.
c. Australia.
Nowe, znacznie surowsze zasady dotyczące imigracji zostały wprowadzone w 1996 roku. Skupiono się przede wszystkim na wymogach ekonomicznych kraju. W 1996 liczba mieszkańców urodzonych za granicą wynosiła 4 miliony, co stanowiło 21% ogółu ludności kraju. W ciągu jednego dziesięciolecia liczba imigrantów wzrosła o 1/4. Najbardziej spoistą grupę stanowią przybysze z wielkiej Brytanii i Nowej Zelandii. W latach 1988 - 97 odnotowano 1.400.000 przypadków nadania obywatelstwa. Obserwuje się wzrost liczby osób przybywających w związku z interesami lub w celu wykonywania zawodu lekarza lub profesora uniwersytetu. Odnotowuje się wzrost pozwoleń na pobyt czasowy (niektóre pozwolenia na okres długotrwały). Większość nielegalnych imigrantów stanowią turyści lub studenci wydłużający swój pobyt poza czas określony przez pozwolenie (overstayers).
Duszpasterstwo imigrantów w tych krajach ma długą tradycję . Rozwijało się w oparciu o wytyczne Instrukcji DPMC. Można jednak odnotować tendencję do przykładania coraz mniejszej wagi do samych struktur przewidzianych przez powyższy dokument. Duszpasterstwo rozwija się wewnątrz struktur parafialnych występujących na danym terytorium.
W wyżej omawianych krajach wzrasta odsetek imigrantów niechrześcijan, co stawia przed Kościołem wyzwanie ewangelizacji. Wielu biskupów przypomniało ten problem przy okazji Specjalnego Zgromadzenia Synodu Biskupów, jakie miało miejsce w Watykanie w dniach od 16 listopada do 12 grudnia 1997 roku.
/DPMC - Instrukcja o Opiece Duszpasterskiej nad Migrantami/ De pastorali migratorum cura.
C. BIEGUN EUROPEJSKI.
Realizując różnorodność polityk, Unia Europejska w ostatnich latach po wojnie przyjęła 20 milionów imigrantów.
Ruch imigracyjny, można podzielić na trzy fazy:
a) do lat 60-tych przeważa pewnego rodzaju liberalizm migracyjny. Kraje uprzemysłowione na północy Europy potrzebują siły roboczej dla ożywienia gospodarczego ich fabryk oraz do naprawy szkód spowodowanych wojną. Krajami skąd pochodzą emigranci są państwa południowoeuropejskie:
Włochy, Hiszpania, Portugalia, Grecja, a także Jugosławia i Turcja.
b) druga faza to okres dziesięciolecia 1960 - 1970. Kryzys naftowy zmusza do zmiany struktury organizacji produkcji. Rozpoczyna się zmiana lokalizacji fabryk o dużym stopniu do przyjęcia niewykwalifikowanej siły roboczej. Równocześnie w krajach Europy południowej (Włochy, Hiszpania, Portugalia, Grecja), rozpoczynają się pierwsze przepływy imigrantów.
c) trzecia faza rozpoczyna się w latach 80 - tych i trwa do naszych czasów. Fenomen migracyjny staje się bardziej złożony, ponieważ za każdym razem, wciąga coraz to większą ilość krajów rożnego pochodzenia z komplikacjami i problemami integracyjnymi. Po upadku muru berlińskiego, rozpoczął się ruch migracyjny, również ze strony krajów Europy wschodniej, chociaż o znacznie mniejszych rozmiarach, niż sądzono.
Dziś na przepływ imigrantów, który charakteryzuje Europę, znacznie wpływa konieczność powiększenia Unii Europejskiej o kraje Europy Wschodniej. Analogicznie ma to wpływ na traktaty z Tunezją, Algierią i Marokiem, z którymi Unia Europejska podpisała już specjalne porozumienia.
Po wejściu w życie traktatu Amsterdamskiego i kompetencji dotyczących imigracji i schronienia w Unii Europejskiej przerodziła się z zakresu kooperacji międzyrządowej (z traktatami międzynarodowymi) we wspólnotę. Po nietrwałym, 5-letnim okresie, decyzje związane z tą materią, nie będą powzięte jako jednomyślne państw, lecz w większości wykwalifikowanych organów rządowych Unii Europejskiej.
W odniesieniu do problemów migracyjnych, warto zasygnalizować, że Europie zagraża fenomen recesji demograficznej. W Europie, łącznie od Atlantyku po Ural, populacja wzrosła o 180 milionów w pierwszej połowie poprzedniego wieku, natomiast mogłaby zmaleć o 100 milionów w pierwszej połowie naszego wieku. Krótkie zestawienie dobrze ilustruje wymiar fenomenu: w 1960 r. w krajach Unii Europejskiej urodziło się 5.790.588 na 3.390.655 zgony. Można zatem powiedzieć, że na 100 narodzin zarejestrowano 58,6 zgony; zaś w 1998 r. na 3.897.049 narodzin -zarejestrowano 3.545.901 zgonów. Można zatem powiedzieć, że na 100 narodzin zarejestrowano 91 zgonów.
Departament ds. Ludności Organizacji Narodów Zjednoczonych sporządził tabele zastępstw pustek pozostawionych przez deficyt demograficzny w krajach europejskich. Włochy, które zajmują pierwsze miejsce na liście niżu demograficznego (dziś na 100 narodzin jest 110 zgonów) potrzebują wg tabeli 375.000 nowych imigrantów rocznie, w przeciwieństwie do państw Północnej Afryki i Bliskiego Wschodu, gdzie krzywa demograficzna wciąż wzrasta. Współpraca miedzy państwami Maghrebu i Unii Europejskiej jest aktywna. Porozumienia współpracy sięgają 1976 r. i dotyczą warunków pracy oraz wynagrodzenia. W 1995 roku zostały zawarte nowe porozumienia z Marokiem i Tunezją, natomiast w fazie opracowywania są porozumienia z Algierią.
Nowe porozumienia przydzielają wartość priorytetową programowi tworzącemu miejsca pracy i formowania nowych stref największej emigracji. Współpraca przemysłowa krajów Maghrebu z krajami Unii Europejskiej stanowi 70%. Nowe porozumienia ustalają termin 12 lat na utworzenie strefy wolnej wymiany, która zezwoli krajom Maghrebu na wejście do systemu światowego przemysłu. W Europie duszpasterstwo dla emigrantów odbywa się wg ustalonego modelu Instrukcji Duszpasterstwa Migrantów, również typy misji dla emigrantów przewidziane w n° 33 Instrukcji mają szerokie zastosowanie.
Jeśli chodzi o Afrykę, ograniczyłem się, aby zasygnalizować problemy migracyjne dotyczące krajów Maghrebu (krajów Afryki Północnej) ograniczonymi stosunkami z krajami Unii Europejskiej. Byłoby bardzo skomplikowane wniknąć w problematykę związaną z krajami środkowej Afryki. I nie jest to tylko problem czasu. Na tym kontynencie problem migracyjny, nawet jeśli nie postrzegany jako pilny, tak jak to jest w odniesieniu do uchodźców, nie jest bardziej groźny, przede wszystkim w związku z charakterem strukturalnym, z którym splata się problematyka ludności lokalnej. Jeszcze więcej, jeśli weźmie się pod uwagę, że bardzo często przyczyny które powodują konflikty i wojny oraz problem uchodźstwa, nie są niczym innym jak zmiennością przyczyn, które prowokują migracje. Nierówność w możliwościach uczestniczenia w polityce, w zasobach ekonomicznych (ziemia, woda, minerały), w dochodach, w możliwościach pracy, w sytuacji socjalnej (dostęp do szkół, służby zdrowia itd.)
Bieda dotykająca różne kościoły odbija się także negatywnie na strukturach duszpasterstwa emigracyjnego. Owe struktury albo są mało rozwinięte lub po prostu nie istnieją. Chodzi tu nie tylko o niedostatek ze względu na zasoby pieniężne, lecz o personel, w szczególności o duchowieństwo. Identyfikacja miedzy akcją duszpasterską a tą charytatywną nie pomaga w duszpasterstwie emigracyjnym.
W marcu 2000 r. Papieska Rada ds. Migracji zorganizowała po raz pierwszy na poziomie kontynentu afrykańskiego inicjatywę duszpasterstwa migracyjnego. W raportach przedstawionych przez uczestników znalazły się bardzo istotne aspekty, zaprezentowane ze znajomością rzeczy, porządkiem i głębokim sensem duszpasterskim. Jednakże ogólny obraz jaki powstał, czasami pojawia się niepewny, bądź niepełny. Nie sygnalizuje się w cyfrach lub statystykach, doświadczenia ukazywane są w wąskim zakresie, formy koordynacji ograniczone, struktury w stanie hipotezy..
Z drugiej strony koniecznym jest podkreślenie zainteresowania jakie wykazali uczestnicy. Świadczy o tym, że mamy do czynienia z osobami zdecydowanymi, które torują drogę do organizacji duszpasterstwa migracyjnego. Warunki te, które nakłaniają do powstrzymania powtarzającego się doświadczenia, nawet na krótką metę, będą w stanie przekroczyć brakującą pustkę.
Było to spotkanie miedzy osobami o dużym zaangażowaniu, zdecydowane i gotowe do przeciwstawienia się fenomenowi, który uważają za składnik strukturalny ich społeczeństwa. Osoby te są dobrze zapoznane z napływem masowej emigracji, jednak nie martwią się tym zbytnio. Uważają za konieczne, aby problemem tym zajęli się politycy. Uchodźcami, o których mówią z wielką chęcią, są ci którzy ukrywają się jedynie za owym terminem ze względu na biedę, która pcha ich do ukrywania się pod nazwą uchodźców. Czują powierzone im zadanie, tak jak misję, która otwiera się przed ich krajem i ich kościołem. Sądzę, że przyrzeczenia dane w Cape Town, zapewniające, że ewentualne powtórzenie się inicjatywy mogłoby utworzyć jeden z motywów bardziej płodnych oraz przywilej, na którym można by zbudować stosunki współpracy miedzy Kościołem i kontynentem Afrykańskim.
Jest korzystnym również dodać uwagę na temat Ameryki Łacińskiej. Z pewnego cywilizowanego punktu widzenia, kontrola migracji między jednym a drugim państwem jest niewystarczająca. Nie istnieją dane dotyczące istnienia migracji regularnych i tych nieregularnych. Ruch migracyjny dąży do zbiegnięcia się na odcinku północ - południe, z trajektorią do Meksyku, gdzie szuka się przejścia na terytorium Stanów Zjednoczonych.
Program duszpasterstwa migracyjnego wewnątrz pojedynczych krajów Ameryki Łacińskiej, z punktu widzenia strukturalnego prezentuje się jako dobrze zrozumiały. Wszystkie miejsca przewidziane w Instrukcji Duszpasterstwa Migracyjnego, zostały ocenione. Wpływy praktyczne jednak są słabe. Trudność duszpasterstwa przyczynia się do tworzących się w szczególności dwóch utrudnień. Wspólny język hiszpański przyczynia się do osłabienia wyspecjalizowanego duszpasterstwa, ponadto rozpowszechniona tendencja do identyfikacji pomocy duszpasterstwa, z pomocą charytatywną nie pomaga duszpasterstwu migracyjnemu. Co do reszty na wykresie (CELAM) nie figuruje linia duszpasterstwa migracyjnego; pomoc zostaje sprowadzona jedynie do pomocy socjalnej.
SYTUACJA, W KTÓREJ ZNAJDUJĄ SIĘ DZISIAJ EMIGRANCI.
Również na ten temat myślę, że byłoby lepiej zwrócić uwagę na niektóre punkty dzisiaj szeroko dyskutowane w środowisku migracyjnym. Wyróżniłem ich cztery następujące:
a. Polityki migracyjne dzisiaj usiłują zapomnieć o pamięci historycznej według, której migracja jest czynnikiem rozwoju ekonomicznego i społecznego.
b. Prawo człowieka do emigracji w podwójnym aspekcie możliwości wyjścia ze swojego własnego kraju i możliwości wejścia do drugiego w poszukiwaniu lepszych warunków życia.
c. Emigrant posiadający prawo do obrony swojej spuścizny kulturalnej jako elementu tworzącego jego osobę.
d. Obowiązki emigrantów
Ad a) Polityki migracyjne zagrażają dzisiaj tradycji, która traktuje migrację jako czynnik rozwoju ekonomicznego i społecznego.
Kościół broni prawa człowieka do emigracji , ale jest daleki od popierania owej praktyki. Wie, że jest zawsze problematyczne zwłaszcza dla kogoś, kto się udaje w drogę mając obowiązki wobec rodziny. Cały czas jest zdania, że migracja mimo, że jest złem, czasami jest złem koniecznym.( Laborem Exercens, 23)
Migracje są opłacane często wysokim kosztem , najwyższym zawsze przez protagonistów takiej przygody-samych migrantów. Nie byłoby jednakże ani ludzkie ani słuszne obarczenia ich całym ciężarem. Szwajcarski pisarz Max Fisch odnosząc się do niezaprzeczalnych problemów ludzkich, które emigranci wnoszą do społeczeństwa ich goszczącego, mówi: szukaliśmy ramion do pracy przyjechali natomiast ludzie.
Emigrant przemieszcza się z powodów ekonomicznych i zostaje zaakceptowany przez społeczeństwo docelowe w takiej perspektywie. Godność ludzka jest sprawą nadrzędną dla społeczeństwa
W pierwszych chwilach swojego pobytu za granicą emigrant popchnięty do konieczności odnalezienia niezbędnych środków do przeżycia godzi się na ciężkie warunki, często niesprawiedliwe, odkładając tymczasowo te priorytety ludzkie jakimi są: jedność rodzinna, szacunek wobec swojej tożsamości kulturalnej, udział w życiu społecznym i politycznym. Po zakończeniu jednakże fazy stanu wyjątkowego te prawa nienaruszalne muszą wynurzyć się i zostać narzucone.
Szanowanie tego nie może być uważane jako darmowe uznanie, ale jako powinność która wynika z akceptacji migranta posiadającego prawa i priorytety, którym społeczeństwo musi wyjść naprzeciw. To może być część kosztu poniesionego przez przyjmujące migranta społeczeństwo jako bolesne następstwo migracji.
Dzięki temu obopólnemu zaangażowaniu, które w najlepszych momentach realizuje się we współpracy pomiędzy zasobnymi krajami bogatymi, odmiennymi , ale uzupełniającymi się: bogactwo zasobów pierwszych i przemysłu z jednej strony i ekspansja siły roboczej z drugiej strony. Migracje stanowiły zawsze prawdziwe źródło dochodów zarówno dla kraju pochodzenia migranta jak i kraju przyjmującego . Ten pierwszy mógł wzmocnić przemysł, rozbudować sieć dróg , zmodernizować majątek mieszkalny. Te aspekty są ewidentne dla migracji w ostatnich dziesięcioleciach. Dla tych po drugiej wojnie światowej na przykład.
Korzyści kraju pochodzenia migranta nie będą oszacowane tylko na podstawie skalkulowania przypływu waluty zagranicznej przybyłej pod formą przesyłki walutowej. Będzie uznawanych wiele innych aspektów wielkiej wagi, takich jak na przykład uczenie się języków, nowych technik produkcji , ducha inicjatywy, poczucia precyzji i wierności obowiązkom, poznanie i szacunek wobec innych narodów i innych systemów życia i tak dalej. Są jeszcze inne wartości, dużo trudniejsze do zdefiniowania, ale to nie znaczy, że mniej ważne, które wielorakie stosunki ekonomiczne i kulturalne tworzyły się pomiędzy krajem i poza którymi migranci są promotorami. Należy dodać, że migracje zarobkowe mają zawarty przekaz ekumeniczny .Właściwie, ponieważ bazują na powiększeniu się pojęcia Ojczyzny i konfrontacji kulturalnej pomiędzy społeczeństwem a przeróżnymi doświadczeniami, które przyczyniły się i przyczyniają się w wielkim stopniu do komunikacji pomiędzy narodami. Według mądrych słów Pawła VI „ kto pomaga odkryć w każdym człowieku ponad charakterami somatycznymi, etnicznymi, rasowymi egzystencję bytu jednakową do własnej przekształca ziemię z epicentrum podziałów, antagonizmów, podstępów, zemsty, w pole pracy harmonijnej współpracy obywatelskiej. Pokój jest natomiast zwierciadłem prawdziwej ludzkości, nowoczesnym zwycięstwem każdego anachronicznego samookaleczania.
Scenariusz tutaj opisany jest taki, w którym przemieszczała się migracja aż do czasów obecnych. Iluminujący scenariusz, na horyzoncie strumień światła , który zapalał i prowadził nadzieję tego, który wybierał sobie drogę migracji. Dzisiaj sytuacja pogarsza się. Ten strumień światła , od lat siedemdziesiątych z powodu kryzysu naftowego oraz podupadania przemysłu osłabił się stopniowo aż do całkowitego wygaśnięcia z powodu granic.
Migracje stanowiły zawsze wyjście bezpieczeństwa dla krajów biednych. Dzisiaj problem migracji stał się trudniejszy i kompleksowy z różnych motywów. Pierwszym z nich jest właśnie fakt takiego wyjścia bezpieczeństwa dla sytuacji trudnych narodów i osób prywatnych, która stała się bardziej trudna i zawiła.
Aby wytłumaczyć trudną sytuację należy powołać się tutaj na zjawisko które dzisiaj wydaje się być w epicentrum kwestii społecznej świata uprzemysłowionego, zjawisko znaczące, które uderza we wszystkie wymiary życia ludzkiego, a które kryje się pod pojęciem globalizacji.
Ten termin wypłynął jako ważny i godny refleksji w ostatnich latach. Przy pierwszym podejściu słowo to wywołuje sens oczekiwania pełnego zaufania i ufnego, prawie synonimu marszu zsynchronizowanego całej rodziny ludzkiej w kierunku ziemi obiecanej życia lepszego.
Tutaj ograniczamy się do naszkicowania aspektu tego relatywnego wpływu, które takie wydarzenie wywiera na ruch migracyjny. Ten model rozwoju powoduje podnoszenie się liberalizacji poza handlem i finansami przede wszystkim kapitału. Poprzez stosunek jaki istnieje pomiędzy kapitałem a pracą da się przewidzieć często, że wolność przemieszczania się pociąga za sobą wolność ruchu siły roboczej migrantów. I często zdarza się, że sto pięćdziesiąt milionów migrantów, których uważa się rozsianych po świecie jako emigrantów uważa się jako dzieci globalizacji.
W rzeczywistości dzisiaj przeciwko wzrostowi presji migracyjnej zaznacza się zmniejszenie migracji rzeczywistej. Z ostatniej fali migracji regularnej mogą uwidocznić się trzy cechy charakterystyczne: spadek liczby próśb o azyl, zmniejszone przypływy migrantów ograniczone do łączenia rodziny, wzrost liczby migrantów wysoko wyspecjalizowanych i pracowników o kontrakcie czasowym.
Wytłumaczenie tej rzeczywistości tak jak to już wspomnieliśmy, widać w tym, że gdy z jednej strony jesteśmy świadkami upadku barier, jeśli chodzi o przepływ nie tylko produktów ale i kapitałów, to z drugiej strony narastają ciągle zarządzenia przeciwko integracji. Te zarządzenia zniwelowały faktycznie usiłowania emigracji dzięki nowym technologiom na polu komunikacji.
Takie ograniczenia migracji nie są wyrazem sytuacji koniunkturalnej, ale są wprowadzone do logiki, na której opiera się dzisiejszy system ekonomiczny.
Odrzucając tradycję i doświadczenie, które uważały migrację za czynnik rozwoju ekonomicznego i kulturalnego nowy system utrzymuje, że migracja nie jest już ani konieczna ani użyteczna do rozwoju. Wolność przepływu kapitału jest uważana, programowana i wprowadzana jako czynnik zastępczy pracy międzynarodowej dawanej przez migrację. Według tej tezy przepływ kapitału i ruch migracyjny są odwrotnie proporcjonalne do siebie: O ile bardziej rośnie przepływ kapitału o tyle zmniejsza się przepływ rąk gotowych do pracy. Wciąż według tej tezy wolność przepływu kapitału sprzyja inwestycjom w krajach, z których przychodzi dzisiaj migracja. Utrzymuje się, że wzrost inwestycji i w następstwie zatrudnienia w tych krajach przyniesie wzrost ich bogactwa i z biegiem czasu wyrówna nierówność między krajami bogatymi i krajami ubogimi. Z umniejszeniem ubóstwa zredukuje się również chęć do migracji.
Dodaje się, że ten schemat podstawowy sprzyjałby również interesom krajów uprzemysłowionych. Jednym z problemów, które te kraje uprzemysłowione napotykają jest zbyt wysoki koszt pracy nie wyspecjalizowanej. Ten problem mógłby być rozwiązany przez przeniesienie przedsiębiorstw do krajów ubogich, gdzie siła robocza nie wyspecjalizowana jest w obfitości i do nabycia za niską cenę.
Jest to teza zjednująca sobie sympatię: podczas gdy z jednej strony daje możliwości zatrudnienia i zarobku, a więc możliwość wzbogacenia krajów biednych, to z drugiej strony daje krajom uprzemysłowionym dobra konsumpcyjne za niższą cenę niż gdyby były produkowane w kraju uprzemysłowionym. Wydaje się, że ma tu zastosowanie twierdzenie Jana XXIII w encyklice Pacem in terris: Na tym polu uważamy za wskazane aby, o ile to możliwe, kapitał szukał pracy a nie praca była zmuszana szukać kapitału.
Rozważając to jednak bardziej uważnie okazuje się, że taka konkluzja jest zbyt pospieszna. Rzeczywistość bowiem jest taka, że ten system, podczas gdy powoduje bezrobocie dla siły roboczej nie wyspecjalizowanej w krajach uprzemysłowionych, to z drugiej strony przynosi dla krajów będących w drodze do rozwoju korzyści bardziej fikcyjne niż realne.
Kapitały wprowadzone do krajów będących w drodze do rozwoju nie są użyte i zużytkowane przez przedsiębiorstwo należące do systemu produkcyjnego krajowego, tak aby służyć własnym celom handlowym. Fabryka należy bowiem do kraju obcego. Została ona przeniesiona tylko do kraju ubogiego po to, aby wykorzystać tam tanią siłę roboczą i aby także wykorzystać tam na tych samych warunkach surowce. Produkt należy do obcego właściciela, który go sprzedaje dla własnego zysku na rynku międzynarodowego handlu. Cena, którą on dał za wyprodukowanie tego robotnikom ubogiego kraju jest maleńkim ułamkiem tego co on otrzymuje ze sprzedaży.
Przedsiębiorstwa wprowadzane do krajów ubogich produkują według niskich opłat tych krajów a sprzedają według norm krajów uprzemysłowionych. Robotnicy lokalni pełnia rolę tylko w fazie produkcyjnej a nie mają żadnego udziału a fazie sprzedaży. Kraj ubogi produkuje, ale nie eksportuje. Jest prawdą, że ten system zastępuje emigrację, ale również przekreśla jej korzyść.
Przypomina się, że emigrant poprawia swoje położenie nie przez jakąkolwiek pracę i przez jakąkolwiek płacę, ale tylko wtedy gdy otrzymuje zapłatę produkowaną w krajach uprzemysłowionych. Przez eliminację migracji eliminuje się jedyną drogę przez którą kraje ubogie mogą przedostać się do dobrobytu krajów uprzemysłowionych.
Rozważając obecne położenie nie widać, aby obecny system rozwoju pomógł krajom ubogim. Przeciwnie ten system eliminuje emigrację bez usunięcia jej przyczyn.
To położenie doprowadziło do ekspansji metody emigracji selekcyjnej na bazie przygotowania zawodowego. Jest praktykowana ta metoda w dużej mierze przez Stany Zjednoczone Ameryki, Kanadę, Australię i wiele krajów nowej ekonomii przemysłowej Dalekiego Wschodu. Zaczyna się także w krajach Europy. Ogólnie mówiąc chodzi tu o migrację funkcjonalną w ekonomii przelewu, to znaczy że emigrant zostaje zatrudniony w ekonomii eksportu. Migracje tracą historyczną wartość czynnika rozwoju.
ad b) Prawo człowieka do migracji w „podwójnym aspekcie możliwości wyjścia z własnego kraju i możliwości wejścia do drugiego kraju w poszukiwaniu lepszych warunków życia".
W wyrażeniu „prawo do emigracji rozumiemy podwójny ruch wyjścia z własnego kraju (emigrare) i wejście do kraju (immigrare) . Instrukcja DPMC, mówi o tym jako o prawie fundamentalnym człowieka (N 7 ). Chodzi tu jednak o prawo pochodne. Do człowieka należy prawo wrodzone dysponowania dobrami materialnymi i duchowymi, które mu pozwalają osiągnięcie pełne i szybkie własnej doskonałości (GS 26). Jeśli warunki jego własnego kraju nie dają mu koniecznych środków do urzeczywistnienia tego celu, ma on prawo do emigracji. To prawo jest postawione jako obrona drugiego prawa, mianowicie tego, „aby osiągnąć życie godne człowieka". W Konstytucji Pastoralnej Gaudium et Spes (GS), Soboru Watykańskiego II tak czytamy: ,, Należy udostępnić człowiekowi to wszystko, czego potrzebuje do prowadzenia życia prawdziwie ludzkiego, jak wyżywienie, odzież, mieszkanie, prawo do swobodnego wyboru stanu i do założenia rodziny, do wychowania i pracy" (26).
Jeśli prawo do emigracji pochodzi od prawa, aby mieć życie prawdziwie ludzkie, a więc to prawo zawiera w sobie z konieczności także prawo do emigracji do drugiego kraju, aby tam znaleźć lepsze warunki życia i zadomowić się. Odnośnie tego Kościół idzie dalej niż sformułowanie deklaracji powszechnych praw człowieka Narodów Zjednoczonych, gdzie mówi się tylko, że każdy człowiek ma prawo do opuszczenia jakiegokolwiek kraju, również własnego i do powrotu do własnego kraju (N 13,2).
Prawo do migracji wyrażone przez to sformułowanie prowadzi do zaułku bez wyjścia: sam Ojciec Święty w Orędziu 1996 roku poświęconym całkowicie problemowi migrantów nieregularnych zapytuje się „taka jest wartość prawa do emigracji bez odpowiednika prawa imigracji". Dla Kościoła jedno i drugie z tych praw są czynnikami tego samego prawa naturalnego człowieka. Albo są obydwa albo nie ma żadnego.
Prawo do imigracji jako czynnik istoty prawa emigracji opiera się według tego przedstawienia na dobru wspólnym albo jak to jest sformułowane na Soborze Watykańskim II na powszechnym dobru wspólnym (GS), które przewyższa dobro grupy.
Stosunek jednostki nie wyczerpuje się w jakimś związku politycznym, do którego on należy (obywatel - rzecz publiczna), człowiek należy do wspólnoty powszechnej, która przewyższa wspólnotę ograniczoną jakie istnieją na różnych poziomach. Człowiek jest zawsze uważany jako członek rodziny ludzkiej i obywatel powszechnej wspólnoty wszystkich ludzi.
To znaczy, że pojedyncze wspólnoty na jakimkolwiek poziomie istniejące powinny czuć się odpowiedzialne nie tylko za ich dobro partykularne, ale jako część składowa powszechnej jedności, powinny czuć się odpowiedzialne również za dobro wspólne, powszechne. Z coraz ściślejszej zależności wzajemnej powoli, z każdym dniem ogarniającej cały świat, wynika, że dobro wspólne - czyli suma warunków życia społecznego, jakie bądź zrzeszeniom, bądź poszczególnym członkom społeczeństwa pozwalają osiągnąć pełniej i łatwiej własną doskonałość - staje się dziś coraz bardziej powszechne i pociąga za sobą prawa i obowiązki dotyczące całego rozwoju rodzaju ludzkiego. Każda grupa społeczna musi uwzględnić potrzeby i słuszne dążenia innych grup, co więcej dobro wspólne całej rodziny ludzkiej (26).
Motywy, które uprawniają migrację, w podwójnym sensie wyżej wymienionym są różne: utrzymanie rodziny, poszukiwanie pracy, wolność religijna, poszukiwanie schronienia i opieki.
Trzeba jednakże dodać do tego co zostało powiedziane na płaszczyźnie zasad, że to nie wyklucza możliwości zaistnienia wyższych motywów, które uprawniają do ograniczeń stosowania prawa do emigracji.
Dokument DPMC po stwierdzeniu, że władze publiczne zaprzeczałyby niesłusznie przyrodzonemu prawu osoby ludzkiej, gdyby sprzeciwiałyby się lub też stawiałyby przeszkody emigracji lub imigracji, chyba że tego domagałyby się poważne i obiektywne uzasadnione racje powszechnego dobra (N. 7). Chodzi tu o ustawę, która w terminach że jednakowych, znajduje się w dokumentach Kościoła, gdzie mowa o prawie naturalnym do emigracji.
Te limity potwierdzają, że konkretna aplikacja prawa do emigracji wchodzi w skład pojęcia wspólnego dobra uniwersalnego, która obejmuje całą rodzinę narodów poza jakimikolwiek interesami szczególnymi. Stąd też konieczność reglamentacji tego prawa, aby jego bezdyskryminacyjna aplikacja nie przyniosła szkód i krzywd dla wspólnego dobra narodom , do których udaje się emigrant; analogicznie powinno się mówić o utylizacji prawa tych społeczeństw dla dobra wspólnego całej ludzkości. W orędziu na międzynarodowy dzień Emigranta 2001, Ojciec Święty tak poucza: "Kościół uznaje prawo do emigracji każdego człowieka w podwójnym pojęciu; możliwości wyjścia z własnego kraju i możliwości wejścia do drugiego w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Zapewne , do stosowania tego prawa potrzebne są nowe reguły, ponieważ jego ślepa aplikacja przyniosłaby szkodę uprzedzeniową dla wspólnego dobra społeczeństwa, które go przyjmuje. Wobec splotu wielu interesów obok praw poszczególnych państw potrzebne są normy międzynarodowe zdolne do regulowania praw każdego człowieka dla uniknięcia jednostronności decyzji na szkodę słabszych" .
Władze publiczne , które określają i ustalają te ograniczenia musza również mieć zawsze na uwadze, że wspólne dobro musi pozostawać podporządkowane dobru indywidualnemu i dlatego takie ograniczenie nie może być nigdy nałożone samowolnie bez konfrontacji z potrzebami innych.
Musimy stwierdzić, że kraje zachodnioeuropejskie zamknęły granice bez większych obaw dla tych którzy pozostali poza ich granicami. Kościół może nie reagować na taką sytuacje? Jakie są perspektywy do pokonania tej poniżającej sytuacji? Czyż można zadowolić się obietnicami w kooperacji do rozwoju, którego obiecany udział mimo swoich ograniczeń jest stosowany tylko w minimalnym stopniu? Czy można nazwać postępem to co dotyczy tylko ograniczonej części społeczeństwa?
c) Emigrant jako podmiot prawa o obronie swego dziedzictwa kulturalnego, które jest lementem budującym jego osobowość.
Głównym kryterium działalności Kościoła jest uznanie emigranta jako podmiotu podlegającego prawom, podtrzymywać jego zmagania przy utrzymaniu jego wiary i kultury, szczególnie w jego własnym języku, dodawać otuchy w budowaniu kanałów łączących z Kościołem i społeczeństwem miejscowym dla uniknięcia anonimowości i izolacji, rozwijać działalności łączące generacje i narody.
Instrukcja De Pastorali Migratorum Cura pod n. 11 tak się wyraża: To jest fakt ewidentny dla wszystkich, iż emigrant przenosząc się z jednego kraju do drugiego, przenosi ze sobą swój sposób myślenia, swój język, swoja kulturę, swoją wiarę. To wszystko buduje jego dziedzictwo kulturowe i nie może być zaprzepaszczone, lecz chronione. W szczególności musi być brany pod uwagę język, poprzez który wyraża swoją mentalność, formy myśli i kultury, jak również cechy swojego życia duchowego.
Człowiek będąc częścią społeczeństwa, bez stosunków z innymi nie może żyć ani rozwijać się (GS,n,12). W rzeczywistości rodząc się znajduje się już w pewnej grupie społecznej, w której konkretyzują się własne zwyczaje i poglądy. W miarę swojego rozwoju człowiek wchodzi w posiadanie tych zwyczajów i poglądów do tego stopnia, że kształtują jego nową osobowość. Staje się sobą kształtując się w nowej kulturze.
Ważność języka.
Język jest podstawowym komponentem każdej kultury. Bez języka nie istnieje myśl ludzka; nie istnieje możliwość komunikowania się z innymi; nie ma miejsca na utrwalanie się wiedzy , na ujawnianie się uczuć , na kontynuowanie znajomości. Język, nie jest czymś abstrakcyjnym, ale przedmiotem określonym jakim jest człowiek do którego należy. Podczas swojego rozwoju każdy człowiek rozwija ten język; to jest jego język ojczysty, za pomocą którego przenosi własne dziedzictwo duchowe. Nawet jeśli włada innymi językami, w żadnym nie będzie czuł się pewnie, by wyrażać się swobodnie, jak w swoim języku ojczystym. Również i wiara powinna być kultywowana poprzez formy ekspresywne, które ta kultura daje nam do dyspozycji. Ponieważ nie istnieje tylko jedna kultura lecz wiele kultur, tak wiec wiara nawet jeśli w swojej istocie pozostaje taka sama, kultywowana jest w społecznościach o różnych tradycjach kulturalnych. Przykładem tego są różne ryty kościelne, którymi posługują się rożne kościoły, należące do Kościoła Katolickiego, żyjąc i wyznając tę samą wiarę w rożnych częściach świata. Emigrant przeżywa związek między wiarą a kulturą jako coś naturalnego i oczywistego, czując się w normalnym środowisku. Ignorowanie, tego związku lub wymuszanie, aby emigrant adoptował inne formy kulturalne, do których nie jest przyzwyczajony, może praktycznie odebrać mu możliwości kultywowania swojej wiary. Emigrant powinien znajdować się w środowisku, które pozwoli mu kontynuować swoje dziedzictwo duchowe, to znaczy swój sposób myślenia, swój język, swoją kulturę, swoją religię, podstawowe dla własnej osobowości. Takie dziedzictwo formuje razem z nim jedność.
I taka jest rzeczywistość która daje mu możliwość do przechowywania takiego dziedzictwa.Do kogo należy zadanie obrony prawa emigranta? Do wspólnoty Kościoła wchodzi się wraz z sakramentem chrztu, który ma to samo znaczenie i ten sam cel dla wszystkich chrześcijan. Tym samym wszyscy ochrzczeni staja się autentyczną częścią Kościoła Powszechnego do którego należą tzn. osobami z takimi samymi prawami i obowiązkami. Z motywów praktycznych Kościoła Powszechnego wywodzą się różne Kościoły narodowe i lokalne. Emigranci zwracają się zawsze do kościołów tych krajów, do którego przyjechali. Do biskupów tego kościoła i proboszczów i ich pomocników z urzędu spada obowiązek służby pastoralnej emigrantom. Dla biskupów to nie jest misja powierzchowna, lecz sprecyzowana, którą muszą przygotować emigrantom, tzn. mająca wzgląd na ich kulturę, na ich język i tradycje. Byłoby absolutnie nonsensem a także prowokacyjne, gdyby biskupi lub proboszczowie kościoła, do którego wkracza emigrant ograniczali się tylko do mówienia np.: drzwi kościoła i sal parafialnych są otwarte dla wszystkich, również dla emigrantów, jeśli chcą uczęszczać są mile widziani. Emigrant ma prawo do opieki duchowej odpowiedniej do swoich wymagań. Osoby odpowiedzialne powinny ją przygotować. Wiara nie tylko powinna być przekazywana słowami, które każdy jest zdolny zrozumieć, ale również pożywiana i rozwijana przez zasoby kultury i języka właściwe dla każdego człowieka. To jest zasada, której nie tylko trzeba przestrzegać w stosunku do jednej osoby, ale do grupy ludzi. Znaczenie wspólnoty jest esencjalne dla poznania wiary. Emigrant żyje, wyraża i przekazuje swoją wiarę wewnątrz wspólnoty twórczej i fundamentalnej. Jeśli ta nie istnieje, taka wiara jest pozbawiana powłoki protekcyjnej, stosunki ze wspólnotą miejscową stają się niezrozumiane, dążenie do integracji zamiast stać się motywem do dialogu przybiera postać rozłamu, edukacja pozbawiona jest swoich kryteriów instrukcyjnych. Ugruntowane doświadczenia zapewniają, że życie religijne i integracja emigrantów z miejscową społecznością są możliwe tylko za pośrednictwem samych emigrantów. Misja ewangelizacyjna emigrantów będzie miała większy efekt im bardziej będzie waloryzować wkład społeczeństwa etnicznego. Przeciwnie, bez niej, misja ryzykuje, by stać się misją podrzędną, marginesową, osób żyjących na marginesie, pozbawiona odpowiednich środków i gwarancji do jej kontynuacji. Kościół podaje, że taka misja ewangelizacyjna emigrantów musi być odpowiednio proporcjonalna do potrzeb emigrantów i jednakże nie mniej skuteczna od misji kościoła danej diecezji (Exsul Familia, 12).
d) Obowiązki emigrantów wobec społeczeństwa udzielającego gościny. Do tego tematu ograniczam się tylko, by ukazać integralnie trzy świadectwa. Pierwsze to jest katechizm Kościoła Katolickiego N. 2241.
Narody bogate są obowiązane przyjmować, o ile to możliwe obcokrajowców poszukujących bezpieczeństwa i środków do życia, których nie mogą znaleźć w kraju rodzinnym. Władze publiczne powinny czuwać nad poszanowaniem prawa naturalnego, powierzającego przybysza opiece tych, którzy go przyjmują.
Władze polityczne z uwagi na dobro wspólne, za które ponoszą odpowie-dzialność mogą poddać prawo do emigracji różnym warunkom prawnym, zwłaszcza poszanowaniu obowiązków migrantów względem kraju przyjmującego. Imigrant obowiązany jest z wdzięcznością szanować dziedzictwo materialne i duchowe kraju przyjmującego, być posłusznym jego prawom i wnosić swój wkład w jego wydatki.
Druga wynika z De Pastorali Migratorum Cura N. 10
Ktokolwiek ma zamiar pójść do innego narodu, powinien mieć w wielkim poszanowaniu jego spuściznę narodowa, jego język i obyczaje. Dlatego migranci winni chętnie przystosować się do społeczności, która ich przyjmuje i starać się szybko nauczyć tamtejszego języka, tak by - w przypadku przedłużającego się pobytu
lub ostatecznego, trwałego osiedlenia - mogli łatwiej włączyć się w nowe społeczeństwo. Włączenie to stanie się prawdziwe, gruntowne i skuteczne jedynie wtedy, gdy proces integracii będzie spontaniczny i postępujący stopniowo, z wykluczeniem wszelkiego rodzaju przymusu i przeszkód.
Trzecia część pochodzi z przemówienia Ojca Świętego wygłoszonego do uczestników konferencji plenarnej Papieskiej Rady do Spraw Duszpasterstwa Migrantów i Podróżnych w październiku 1995 r. Migracje, które wcześniej były postrzegane jako czynnik rozwoju ekonomicznego, społecznego i kulturalnego dla państwa udzielającego gościny, dziś odbierane są coraz częściej jako ciężar, kłopot i problem. Obiektywne trudności wywołują niekiedy klimat, nieufność, podejrzliwość i wrogość w stosunku do imigrantów.
Oczywistym jest fakt, że obywatele wszystkich państw mają prawo do życia w spokoju, we wzajemnym szacunku i życzliwości. Imigranci w swoim własnym interesie powinni starać się respektować porządek, który reguluje życie społeczności ich przyjmującej. Czasem zdarzają się epizody nietolerancji, w których należy uznać efektywną odpowiedzialność samych imigrantów, w wyniku ich nieodpowiedniego zachowania.
Czwarta część pochodzi z orędzia na dzień pokoju 2001 r. Po tym jak nawołuje do przyjmowania imigrantów i do dialogu z ich kulturą Papież dodaje:
„Większą trudność sprawia określenie, jak daleko sięga prawo imigrantów do akceptacji przez prawo państwowe określonych przejawów ich kultury, które niełatwo jest pogodzić z obyczajami większości obywateli. Rozwiązanie tego problemu - przy zachowaniu postawy zasadniczej otwartości - łączy się z konkretną oceną dobra wspólnego w danym momencie dziejowym i w określonej sytuacji terytorialnej i społecznej. Wiele zależy od ukształtowania się w umysłach kultury gościnności, która nie ulegając zobojętnieniu na wartości, potrafi jednak pogodzić troskę o zachowanie tożsamości z wymogami dialogu.
Z drugiej strony, jak już powiedziałem powyżej, nie należy lekceważyć roli, jaką kultura typowa dla danego terytorium odgrywa w harmonijnym rozwoju, zwłaszcza w delikatnym wieku dorastania, ludzi zamieszkujących je od urodzenia. Z tego punktu widzenia można uznać za uzasadnione dążenie do zachowania na danym terytorium określonej „równowagi kulturowej", przyjmując za punkt odniesienia kulturę, która w największej mierze ukształtowała to terytorium; ta równowaga, pozostając otwarta na mniejszości i nie naruszając ich podstawowych praw, winna umożliwiać zachowanie i rozwój określonej „fizjonomii kulturowej", to znaczy tego podstawowego dziedzictwa języka, tradycji i wartości, które wiąże się zazwyczaj z doświadczeniem narodu i „ojczyzny".
III. Duszpasterstwo imigrantów w świecie dzisiejszym i jutrzejszym w świetle zasad Stolicy Apostolskiej.
(Duszpasterstwo Imigracyjne Kościoła, instrumenty zachowania wiary i droga do ewangelizacji).
Wprowadzenie.
Zadanie Kościoła sprowadza się głównie do posługi duszpasterskiej. Na poziomie ogólnym obowiązek duszpasterski Kościoła realizuje się na bazie dwóch schematów: pierwszy dotyczy podstawowej troski o wiernych, która dąży do obrony i wzrostu wiary w tych, którzy otrzymali ją w czasie chrztu. Drugi wyraża się w głoszeniu Dobrej Nowiny dla tych, którzy jej jeszcze nie znają. Na płaszczyźnie imigracyjnej Kościół posługuje się obydwoma schematami. Pierwszym w odniesieniu do imigrantów -chrześcijan, drugim do imigrantów -niechrześcijan.
Relacja ta dzieli się na dwie części: pierwsza dotyczy duszpasterstwa postrzeganego jako działalności skierowanej na zbawienie i umocnienie imigrantów katolików (chrześcijan); druga przedstawia duszpasterstwo jako instrument ewangelizacji imigrantów nie chrześcijan.
Część pierwsza: Obrona wiary imigrantów katolickich.
Dla Kościoła migracja nie jest zwykłym fenomenem społecznym ale swoistego rodzaju próbą wiary w jego obowiązku ewangelizacyjnym. Powodów migracji jest wiele ale w każdym przypadku włączony jest w nią człowiek we wszystkich wymiarach, łącznie z religijnym. Ewangelizacja, mówiąc ogólnie, stanowi zadanie duszpasterskie Kościoła i podąża zawsze wg. dwóch dyrektyw:
promocji i głoszenia dobrej nowiny. Mówimy o dwóch wymiarach, które ciągle równoważą się aby uniknąć wchłonięcia jednego przez drugi. Sytuacja biedy i tymczasowości, w jakiej znajdują się imigranci w chwili obecnej, nadaje szczególnego znaczenia aspektowi promocji. Nawet jeśli stwierdzenie to jest w pełni umotywowane nie może zepchnąć na drugi plan innego aspektu opieki duszpasterskiej: głoszenia Królestwa Bożego. Konieczność działania nie może spychać na dalszy plan głoszenia prawd wyższych, na których opiera się wiara chrześcijańska. Żeby zrozumieć sens opieki duszpasterskiej nad imigrantami należy zdać sobie sprawę z pojedynczych dyspozycji, ale ważniejszą jeszcze sprawą jest zrozumienie źródeł motywacji. Dyspozycje te są odpowiedzią na wymogi, które wypłynęły z sytuacji historycznych, w jakich znaleźli się imigranci. Zostaną one dokładnie omówione biorąc pod uwagę ich genezę historyczną.
Duszpasterstwo emigracyjne, zaproponowane w dokumentach Kościoła jest duszpasterstwem o zróżnicowanej geometrii, przewiduje różnorodne rozwiązania w zależności od warunków samej migracji. Numer 12 „De Pastorali Migratorum Cura" wylicza niektóre z nich: czas trwania migracji, proces integracji (pierwszych lub następnych pokoleń), różnice kulturowe (języka, zwyczajów), formy ruchu migracyjnego, w zależności czy dotyczy to migracji okresowej, stałej lub tymczasowej, masowej, o skupiskach geograficznych skoncentrowanych lub rozproszonych. Zważywszy na różnorodność sytuacji nikomu nie może umknąć, jaki jest główny aspekt służby, którą Kościół powinien zaoferować dla dusz: uczynienia i przystosowania jej cały czas do prawdziwych potrzeb imigrantów.
Zaangażowanie Kościoła stało się szczególnie ważne u schyłku poprzedniego wieku, kiedy fenomen przemieszczających się mas ludzkich przybrał ogromne proporcje. Tak więc z krajów europejskich przemieszczały się ogromne masy imigrantów katolickich za ocean. Z wielu względów katolicy ci znajdowali się w warunkach zagrażających ich wierze. Często, tak jak w przypadku Ameryki Południowej brakowało księży, innym razem nie znajdowano warunków dla praktyk religijnych, w tym przypadku struktury Kościoła Katolickiego słabo się sprawdziły. W innych jeszcze przypadkach imigranci nie znając języka kraju miejscowego nie byli w stanie korzystać z opieki duszpasterskiej, którą hierarchia kościelna wyznaczyła dla tych wiernych.
W tych warunkach migracja z motywów ekonomicznych tworzyła faktycznie zagrożenie dla wiary. Ryzyko to wywołało niepokój bardziej czujnych duszpasterzy. Niektórzy zniechęcali wręcz do emigracji. Inni, bardziej ostrożni i przewidujący, rozumiejąc, że fenomen będący drogą do poprawy sytuacji ekonomicznej i okazją wzbogacenia kulturalnego, nie może być zatrzymany, starali się przygotować odpowiednie formy duszpasterstwa do nowej sytuacji. Więcej, na podstawie nauki wyniesionej z historii i długiego doświadczenia, widzieli w emigracji drogę ekspansji wiary w innych krajach. Jest to wizja, która ukazuje migrację wpisaną w plan Boży.
Następujące po sobie fale migracyjne, przerwane przez dwie wojny światowe w pierwszej połowie wieku, ale wznowione z większą siłą po ich zakończeniu, ugruntowały przekonanie, że fenomen migracji będzie nadal trwał. Z poprzedniego doświadczenia Kościół wyciągnął pewne elementy pouczające i wypracował model opieki duszpasterskiej harmonijny i uporządkowany, skierowany na pomoc dla emigrantów. Przybrał on formę Konstytucji Apostolskiej nazywanej od słów początkowych „Exsul Familia Nazarethana". Zostały włączone tam zasady, które później znajdą szerokie rozwinięcie. Utrwaliła się zwłaszcza zasada mówiąca o tym, że ze strony Kościoła „należy zaoferować emigrantom tą samą troskę i opiekę, którą cieszą się chrześcijanie miejscowi". Stąd też pochodzi naturalne przejście do opieki ze strony kapłana znającego ten sam co imigrant język. Ten ostatni w gruncie rzeczy, z powodu swej osobistej sytuacji, nie jest w stanie skorzystać z tych instytucji, które kościół normalnie przewiduje dla opieki duszpasterskiej swoich wiernych, a więc z parafii i kapłanów, którzy nimi kierują, ponieważ nie posługują się one językiem imigranta. Stąd wywodzi się źródło dyspozycji danej biskupom aby stworzyli parafie, lub instytucje dla imigrantów-katolików w których duszpasterstwo powierzono by kapłanom posługującym się ich językiem.
Dyrektywy zostały poparte i wzbogacone nawiązaniem do historii i doświadczeń kościoła, który uważa dorobek przeszłości za normy na przyszłość, zwłaszcza jeśli dotyczy zasady mówiącej o kapłanie znającym ten sam język i o parafii personalnej.
Duszpasterstwo określone przez „Exsul Familia" nie ma innego celu niż ten aby przystosować do sytuacji imigranta katolickiego strukturę opieki duszpasterskiej, którą kościół przewiduje dla ochrony i rozwoju wiary wiernych. Struktura ta znajduje się poza wymiarem ściśle misyjnym, lub „implantatio ecclesiae", nawet jeśli nie brakuje w niej instytucji pochodzących także z doświadczenia misyjnego. Do nich należą przykładowo „missio cum cura animarum", których początki wywodzą się z praktyki Kongregacji Propaganda Fide. Do jej kompetencji należały zresztą sprawy dotyczące kontynentu Amerykańskiego, w stronę którego kierowały się największe fale migracyjne.
Takie ustawienie pozycji duszpasterstwa wobec emigrantów pozostanie w gruncie rzeczy niezmienne aż do Soboru Watykańskiego II. To nadzwyczajne Zgromadzenie wypowiada się o emigrantach w różnych aspektach i dokumentach. Powierza kwestię opieki duszpasterskiej dekretowi n. 18 o Urzędzie Biskupów „Christus Dominus". Obraz migracji rozważany jest na płaszczyźnie socjologicznej z motywacjami, a więc i z denominacją różnorodną (uchodźcy, wygnańcy, studenci zagraniczni itd.). Tym niemniej z punktu widzenia duszpasterskiego grupy takie zostały zakwalifikowane w jednej kategorii osób, głównie z tego względu, że zamieszkując na stałe poza własną ojczyzną nie mogą korzystać z opieki duszpasterstwa zwyczajnego.
Ponieważ dekret zreorganizował całkowicie duszpasterstwo imigrantów, znosi również „Exsul Familia". Tym samym idzie nawet dalej w stosunku do wcielanych dyrektyw soborowych. Ojcowie soboru, nie uważali za stosowane określenie norm zbyt szczegółowych, które zajęłyby zbyt wiele miejsca i czasu. Pozostawili więc w aktach soborowych wiele sugestii z zamiarem wzięcia ich po uwagę, kiedy nadejdzie czas dokładnego wypracowania całej materii. Trzymając się tej linii instrukcja „Christus Dominus" łączy dyrektywy soborowe z elementami wielkiej wagi. Przypominamy, na przykład, koncepcję migranta z punktu widzenia duszpasterskiego: „jest nim wierny, który znajdując zamieszkanie poza własną ojczyzną albo poza własną wspólnotą etniczną i z tego powodu potrzebuje specyficznej opieki duszpasterskiej ze strony kapłana posługującego się tym samym językiem, bowiem nie jest w stanie korzystać ze zwykłej opieki duszpasterskiej" (DPMC, n. 15). Zasada ta została włączona do refleksji o szerszym zasięgu. Nie jest to już wizja wiary będącej w niebezpieczeństwie, która by usprawiedliwiała taki charakter duszpasterstwa, ale prawo zachowania własnej tradycji kulturowej, które nakłada się na funkcję opieki duszpasterskiej. Prawo to widziane jest w szerszym kontekście uprawnień, które posiada imigrant, również jako człowiek. Widziany on jest przede wszystkim w kontekście eschatologii, która otwiera Kościół na żywy powiew Katolicyzmu. W tej perspektywie upada również ograniczenie, postawione przez „Exsul Familia" dotyczące ochrony imigrantów dopóki istnieje na to rzeczywista potrzeba. Otwarcie takiej perspektywy pozwala także na poszerzenie pola działania dla struktur opieki i sprecyzowania kryteriów jej użycia. Można w tej sytuacji wyjść od instytucji parafii personalnej aż do osoby zwykłego kapelana.
Odpowiedzialność przekazana biskupowi diecezjalnemu i konferencji episkopatu powoduje wzmocnienie u ordynariuszy motywów opieki nad imigrantami. Płaszczyzna pozostaje ciągle ta sama i odnosi się do duszpasterstwa na rzecz wiernych katolików, którzy muszą być wspomagani duszpasterstwem doraźnym ale zawsze w perspektywie ich późniejszego włączenia do kościoła lokalnego, kiedy będą w stanie korzystać z normalnej posługi kapłana w parafiach terytorialnych.
Zasady te zostały po raz pierwszy przyjęte w obecnym porządku kanonicznym Kościoła. Jasne jest więc, że włączenie duszpasterstwa dla imigrantów w zasady porządku kanonicznego nadaje jej wielkie znaczenie.
Zainteresowania nowego Kodeksu duszpasterstwem imigrantów należy szukać nie tyle w lekturze pojedynczych kanonów, które są liczne i ważne, co w eklezjologii Soboru Watykańskiego II. W nim to „Kodeks", wg. słów Jana Pawła II „w pewnym sensie mógłby być zrozumiany jako wielki wysiłek przetworzenia w język kanoniczny samej doktryny, tzn. eklezjologii soborowej.
Na tych źródłach bazuje głównie opieka duszpasterska nad imigrantami. Jest to działalność przez którą Kościół prowadzi misję powierzoną mu przez Chrystusa w świecie emigracji. Jest to działalność uporządkowana i zinstytucjonalizowana, którą prowadzi się nie w stosunku do wiernego, postrzeganego jako jednostka, ale jako wiernego stanowiącego część wspólnoty. Z punktu widzenia duszpasterskiego, kiedy mówi się o imigrancie ma się na uwadze zawsze członka wspólnoty imigrantów dla których Kościół organizuje i prowadzi swoją działalność duszpasterską.
Troska duszpasterska o imigrantów jest z natury swej tymczasowa, nawet jeśli prawo nie ustanawia w sposób jednoznaczny żadnego terminu końcowego. Struktura organizacyjna duszpasterstwa nie jest zastępcza ale złączona z duszpasterstwem terytorialnym ponieważ Kościół ma na uwadze, że wcześniej czy później ustaną motywy jej powołania. Z tego powodu nie znane są w Kościele instytucje o charakterze duszpasterskim, które przyjmowałyby formę struktur diecezjalnych. Język i kultura, będące podstawowym motywem istnienia określonego duszpasterstwa, nie mają wartości same w sobie, ale stanowią rodzaj pobudzania wiary i wzrostu w niej. Duszpasterstwo dla imigrantów nie rodzi się jako instrument w celu zachowania kultury lub języka danego narodu; bierze tylko pod uwagę język i kulturę określonej wspólnoty i prowadzi działalność zbawczo-duchową poprzez te elementy i szacunku do nich. Działalność duszpasterska nie jest prowadzona aby utrzymać przy życiu daną wspólnotę językową czy kulturalną. Nie wchodzi to w zadania i cele Kościoła.
Unifikacja duszpasterstwa imigrantów pod jednym zarządem, jeśli z jednej strony oznacza przyznanie większej uwagi fenomenowi samej ludzkiej mobilności, z drugiej może przyczynić się do osłabienia samej specyfiki duszpasterstwa imigrantów. Ojcowie Soborowi nalegali na odrębne duszpasterstwo imigrantów różniące się od innych fenomenów mobilności człowieka. Motywacje odrębności duszpasterstwa imigrantów są inne i bardziej podobne do innych fenomenów mobilności. Należy zaznaczyć, że duszpasterstwo imigrantów nie jest kategorią, którą porównać można z tymi, które parafie organizują jako duszpasterstwo specjalne, np. młodzieży, małżeństw, robotników, urzędników. Grupy te, z punktu widzenia kulturalnego i językowego, są częścią integralną wspólnoty lokalnej, podczas gdy imigranci, z tego samego punktu widzenia, są częścią innej wspólnoty. Stąd wynika konieczność duszpasterstwa opartego na własnych elementach, tych w szczególności, które dotyczą szacunku dla dziedzictwa kulturowego. Z tego względu niemożliwe jest też zastosowanie duszpasterstwa lokalnego. Narzuca to konieczność posługi kapłana używającego tego samego języka oraz oczywiście wymóg specyficznych struktur stałych typowych dla duszpasterstwa imigrantów. Aby zachować charakterystykę własną duszpasterstwa odrębnego, musi ono być troską duchową stałą, stabilną i wspólnotową. Tam gdzie brakuje tych elementów nie można mówić o duszpasterstwie dla imigrantów.
Ta forma działalności duszpasterskiej odpowiada głębokim wymaganiom wspólnoty chrześcijańskiej i pomogła wielu osobom zachować wiarę i pogłębić ją. Historia pokazuje, że tam, gdzie wierni-katolicy przenieśli się do innych krajów, nie tylko zachowali wiarę, ale także znaleźli żyzny teren aby ją pogłębić, zindywidualizować i zaświadczyć o niej swym życiem.. Dali nawet początek nowym Kościołom. „Często u podłoża wspólnot chrześcijańskich, dziś kwitnących, znajdujemy małe kolonie imigrantów, które pod kierunkiem kapłana zbierały się w skromnych kościołach, aby wysłuchać słowa Bożego i Prosić Chrystusa o odwagę przezwyciężenia prób i poświęcenie ich trudnych warunków" (Orędzie 1990).
Istnieje jeszcze wielu emigrantów, którzy wyruszają z krajów katolickich. Wystarczy pomyśleć o wielkiej masie emigrantów używających języka hiszpańskiego z centrum i południa Ameryki, o silnym także napływie Filipińczyków. Do nich powinny odnosić się dyrektywy wypracowane przez Kościół dla duszpasterstwa emigrantów.
Część druga: Duszpasterstwo wśród migrantów i ewangelizacja.
Działalność ewangelizacyjna znajduje zastosowanie również na polu emigracyjnym. Migracje, jako zwiastun chrześcijańskiego posłania, reprezentowały stałą cechę w historii Kościoła i ewangelizacji całych państw... „Zadanie głoszenia słowa Bożego powierzone przez Chrystusa Kościołowi splotło się od samego początku z historią emigracji chrześcijan" (Orędzie 1997, n. 2).
Działalność ewangelizacyjna może być wykonywana w podwójny sposób. Po pierwsze poprzez zbliżenie Kościoła do misji, kiedy Ewangelia jest głoszona do nie chrześcijan w ich własnych krajach. Po drugie poprzez zbliżenie misji do Kościoła kiedy to nie chrześcijanie zaczynają chodzić do kościoła. Przykładem klasycznym są magowie. Migracje pozwalają Kościołowi spełniać jego posłannictwo ewangelizacyjne zarówno w jednym, jak i w drugim znaczeniu.
Migranci katoliccy, którzy są nośnikiem wiary wobec nie chrześcijan przyjmują faktycznie rolę Kościoła misyjnego. W Orędziu na Dzień Emigranta w 1997 r. odnotowałem, że „Zadanie głoszenia słowa Bożego powierzone przez Chrystusa Kościołowi splotło się od samego początku z historią emigracji chrześcijan".
Obecnie jednak obraz migracji zmienia się radykalnie. Podczas gdy z jednej strony zmniejszają się napływy imigrantów katolików, z drugiej zwiększa się liczba imigrantów nie chrześcijan, którzy zaczynają osiedlać się w krajach o większości katolickiej. Ten odwrotny ruch może być uważany za przypadek szczególny dla misji Kościoła.
Także i z tej strony Kościół odniósł pozytywne doświadczenie. Przypomnijmy co powiedział Papież w Orędziu na Dzień Emigranta w 1990 roku: "Dzięki migracji narody nie znające orędzia chrześcijańskiego poznały, doceniły i często też przyjęły wiarę poprzez pośrednictwo ich wychodźców, tych którzy po otrzymaniu Ewangelii od narodów wśród których byli przyjęci, stali się jej nosicielami po powrocie do rodzinnego kraju. Wzorowym przykładem tego jest Japonia. Spośród wielu, warto przypomnieć niedawny fakt. Od 1551 roku, kiedy to św. Franciszek Ksawery tam przybył, aż do niedawna, wspólnocie chrześcijańsko-katolickiej, mimo wielkich zasobów ekonomicznych i ludzkich, nie udawało się przekroczyć liczby 200.000 członków. Tymczasem w tym ostatnim dziesięcioleciu liczba ta podwoiła się właśnie dzięki powrotowi do Ojczyzny 200.000 Japończyków, którzy wyemigrowali do Brazylii na początku ubiegłego wieku i powrócili do Japonii po przyjęciu wiary katolickiej. Trzeba dodać, że ci Japończycy, którzy stali się katolikami zostali przyjęci nie jako imigranci {imigracja jest zabroniona},ale jako Japończycy.
Encyklika Redemptoris Missio, datowana 7 grudnia 1990, zawiera wyraźne orędzie dotyczące tej sprawy. W drugiej części, mówiąc o rozległych horyzontach misji „ad gentes", o fenomenach socjalnych dla ewangelizacji [wielkie miasta, gdzie powstają nowe obyczaje i wzory życia; młodzież, która w wielu krajach stanowi więcej niż połowę ludności} uwydatnia emigrantów chrześcijańskich, którzy przybywają licznie do krajów z wielką tradycją chrześcijańską tworząc nowe okoliczności do kontaktów i wymian kulturalnych oraz pobudzając Kościół do przyjęcia ich, do dialogu, do dawania pomocy i jednym słowem do braterstwa. " [Redemptoris Missio 37 b], „Kościół winien ich wciągnąć w krąg swej troski apostolskiej". Tak, że i w tych okolicznościach Kościół nie może zaniechać własnej misji, mimo że to przedstawia się w specjalnych sposobach i formach, wśród których jest dialog. Który to dialog, precyzując: „pojęty jest jako metoda i środek wzajemnego poznania i ubogacenia, dialog nie przeciwstawia się misji „ad gentes", ale przeciwnie, jest z nią w szczególny sposób powiązany i stanowi jej wyraz [...] W świetle ekonomii zbawienia Kościół nie widzi sprzeczności między głoszeniem Chrystusa a dialogiem międzyreligijnym, odczuwa jednak potrzebę godzenia ich w obrębie misji ad gentes . Trzeba bowiem, aby oba te elementy zachowały swą ścisłą więź i zarazem swą odrębność, zatem nie należy ich mieszać ani nimi manipulować, ani uważać ich za równoznaczne, tak jakby były zamienne" [N.RM 55].
Wynika z tego także bardziej żywe poczucie świadomości o ważności teologii religii dotyczące zbawienia niewiernych i niechrześcijan. Chodzi o poszukiwanie w jaki sposób istniejące, poza chrześcijaństwem, wielkie religie mogą stanowić, albo rzeczywiście stanowią drogi zbawienia, „ponieważ często odzwierciedlają promień tej prawdy, która oświeca wszystkich ludzi. [Nostra Aetate, 29]. Trzeba rozważać religie pozytywnie i negatywnie w ich aspekcie historycznym tak i w ich intencjach doktrynalnych jak i w realizacji tychże intencji w życiu ich wiernych. Religia bowiem nie jest li tylko doktryną abstrakcyjną, ale praktyczną drogą życia chrześcijańskiego.
W nr 82 Redemptoris Missio podkreśla się, że „są liczniejsi mieszkańcy krajów misyjnych i wyznawcy religii niechrześcijańskich, którzy osiedlają się wśród innych narodów ze względu na studia lub pracę albo zmuszeni do tego przez warunki polityczne czy gospodarcze, panujące w miejscach ich pochodzenia. Obecność tych braci w krajach o chrześcijaństwie dawnej daty jest wyzwaniem dla wspólnot kościelnych, pobudzającym je do odpowiedniego ich przyjęcia, dialogu, służby, dzielenia się dobrami, dawania świadectwa i bezpośredniego przepowiadania. W praktyce pojawiają się również w krajach chrześcijańskich grupy społeczne i kulturowe, które potrzebują misji ad gentes".[RM 82].
Zjawisko imigracji pozwala na kontynuację czynnej miłości w Kościele jeśli chodzi o gościnę, o poszukiwanie pracy i mieszkania. Jest pierwszym i niezbędnym krokiem naturalnym, zresztą bardzo podobnym do tego, który wykonuje wielu misjonarzy na terenach misyjnych, zajmując się chorymi, biednymi i analfabetami. Ten krok jest sposobem wykonywanym przez Pana według Dziejów Apostolskich, poprzez działalność misyjną ukazuje zdarzenia, z których bierze początek nauczanie [Dz.Ap.1,1]. Liczne uzdrowienia niewątpliwie ukazują Jego wielką litość wobec wielkich utrapień ludzkich. W perspektywie Pana jest w nich domyślny znak zbawienia duszy. Wykonując te gesty Jezus zaprasza do wiary, do nawrócenia, do pragnienia przebaczenia. Ten sam styl naśladują apostołowie, którzy powracając z misji apostolskiej opowiadają Panu to co zdziałali i nauczali" [Mk, 6,30].
Ten sam styl musi naśladować uczeń Chrystusa, który działa z impulsu i w imię Chrystusa. Jego gesty muszą nosić znak przynależności do Chrystusa. „Misje są sprawą wiary, są dokładnym wskaźnikiem naszej wiary w Chrystusa i w Jego miłość ku nam". [RM 11]. „Uwierzyłem i dlatego głoszę" 2 Kor7. Zanim rozpocznie się działanie, misja przedtem jest świadectwem wiary i życia chrześcijańskiego.
Dla wierzącego, głoszenie Chrystusa jest pierwszym aktem miłości do człowieka, poza jakimkolwiek gestem nawet wspaniałomyślnej solidarności. „Ewangelizacja stanowi pierwszą przysługę, którą Kościół może oddać każdemu człowiekowi i całej ludzkości" [RM,1l]. Dlatego nie ma prawdziwej ewangelizacji jeśli Imię, nauka, życie, Królestwo, misterium Jezusa z Nazaretu, Syna Bożego nie są głoszone". [EN,22].
Być może dlatego, że powstrzymani przez pewne onieśmielenie spowodowane przez środowisko poddane obojętności religijnej, dzisiaj szerzącej się także wśród chrześcijan, zakorzenionej często w nieprawidłowych teoriach teologicznych oraz przez wizję nacechowaną relatywizmem religijnym dla którego jedna religia jest warta drugiej, w rzeczywistości wymiar religijny obowiązku solidarności ma trudność, by zaangażować wszystkie nasze siły. Przyczynia się do tego również obojętność i zaniepokojenie, by nie być posądzonym o prozelityzm. Kryterium autentyczności naszej chrześcijańskiej miłości stanowi postawa Samarytanina z przypowieści, który bierze na siebie ciężar udzielenia pomocy nieszczęśliwemu i znika ze sceny. Jeśli z jednej strony bezwzględnym faktem jest to, że Kościół został powołany, aby żyć miłością we wszystkich przejawach, to z drugiej strony nie może powiedzieć, że formy działania praktykowane dzisiaj w stosunku do emigrantów są koniecznie kluczem, za pomocą, którego dochodzi się do obowiązku ewangelizacji, ponieważ można uważać te formy jako wyrażenie zastępstwa obowiązku, który należy do społeczeństwa i do państwa. Z drugiej strony nie możemy zapominać tego co mówi Ojciec Święty w Orędziu 1997: „Obowiązek Kościoła wobec emigrantów nie może sprowadzać się tylko do organizowania pomieszczeń gościnnych i do solidarności z nimi. Taka postawa zubożyłaby bogactwo powołania Kościoła wezwanego przede wszystkim do przekazywania wiary".
Odnośnie głoszenia Ewangelii, należy posługiwać się językiem nowoczesnym i zrozumiałym jak to czyni apostoł Paweł na Aeropagu; Redemptoris Missio przyjmuje ten termin jako symbol nowych środowisk, w których trzeba głosić Ewangelię i twierdzi, że pierwszym aeropagiem nowoczesnego świata jest aeropag kultury, także tej emigrantów. Dla wielu emigrantów przybycie do innego kraju oznacza spotkanie z obcym dla nich sposobem życia i mentalności. Różne bywają reakcje, uzależnione także od zachowania się osób, z którymi się spotykają. Z tych kontaktów może zrodzić się zaufanie dobrze zapowiadające dalszy rozwój. Z tego względu ważnym jest wyjść od pozytywności religii. Nieodzownym jest przekazanie przekonania, że jest się ożywionym szacunkiem i miłością do wszystkich ludzi i do wszystkiego co jest pozytywne w ich kulturze i w ich religijności. Szacunek i miłość nie mogą być rozumiane jako elementy dobrowolnego i bezkrytycznego irenizmu, ale jako postawa oparta na przekonaniu, że wszystkie istoty od początku są chciane i umiłowane w Chrystusie i dlatego bez względu na ich uwarunkowanie historyczne są już wpisane w plan Ojca.
Kto potrafi spojrzeć z ufnością na całą różnorodność rzeczywistości ludzkiej, bez trudu odnajdzie w niej wartości obiektywne godne poszanowania. Tym bardziej jeśli stale będzie miał na uwadze to, że Duch Święty wysłany przez Zmartwychwstałego Pana w swym niewyczerpanym, jedynym i jednolitym rozlaniu w dzień Pięćdziesiątnicy, nie jest uzależniony od żadnej granicy ani etnicznej ani kulturalnej, ale oświeca i inspiruje ludzi i wspólnoty ludzkie także poza sprawdzalnym obszarem chrześcijaństwa. Nie jest więc niestosowne pomyśleć o różnych religiach jako wynik tej wszechstronnej pracy Ducha Świętego, który w ten sposób różnymi drogami, zbliża wszystkich do zbawienia w prawdzie zawartej w osobie Jezusa, Wcielonego Słowa, poprzez prawdę i życie. Możemy więc zrozumieć dobrze czego naucza Papież w Redemtoris Missio, kiedy twierdzi, że: „Chrystus jest ziszczeniem gorącego pragnienia wszystkich religii świata i dlatego też są one Jego jedynym i definitywnym dążeniem zbawienia wszystkich ludzi" [6].
Istnieją pozytywne doświadczenia, które świadczą o tym, że uważny i wolny stosunek z emigrantami innych wyznań, może im pomóc zrobić dobry wybór tak w środowisku własnej religii jak i na rozbudzenie zainteresowania i wrażliwości do religii chrześcijańskiej.
Po tej linii mógłby służyć pomocą misjonarz powracający z misji, który zna kulturę emigrantów, nie w alternatywie albo w zastępstwie działalności misyjnej, ale w formie animacji misyjnej ze strony własnego, rodzinnego Kościoła.
To właśnie sugeruje Redemtoris Missio, która w nr.82 tak się wypowiada: „Kościoły lokalne powinny zająć się nimi wielkodusznie, korzystając także z pomocy osób pochodzących z krajów, z których przybyli ci imigranci oraz misjonarzy, którzy powrócili do ojczyzny". [RM]. Dotyczy to nawiązania współzależności między wspólnotą emigracyjną a wspólnotą lokalną i w tym samym czasie poinformowanej, do której przybywają imigranci, o kulturze, religii i problemach, które ich tu sprowadziły.
Ważnym jest pomóc wspólnotom, do których docierają emigranci, nie tylko z pobudek charytatywnych, aby udzieliły gościny, ale także by zaakceptowały i zaangażowały się do współpracy;
korzystne jest także otwarcie drogi pasterzom, którzy przybywają z krajów pochodzenia imigrantów do krajów migracji, aby mogli duszpasterzować wśród rodaków.
Wśród aeropagów ewangelizacji, wspomnianych przez Redeptoris Missio jest także aeropag wolności, którego promocja rodzi się z wierności do Chrystusa. „Wszystkie formy działalności misyjnej odznaczają się świadomością, że służą rozwojowi wolności człowieka, głosząc mu Jezusa Chrystusa. Kościół ma być wierny Chrystusowi, którego jest ciałem i którego misję nadal rozwija. Wolność religijna, nieraz jeszcze ograniczona czy uszczuplona, jest podstawą i gwarancją wszystkich swobód, które zapewniają dobro wspólne ludzi i ludów. Nie chodzi jednak o problem religii większości czy mniejszości, lecz o niezbywalne prawo wszystkich i każdej osoby ludzkiej" [RM 39].
W orędziu na Dzień Pokoju 2001 czytamy te oto słowa: „W perspektywie dialogu między kulturami nie można zabronić jednej stronie proponowania drugiej stronie wartości, w które wierzy, pod warunkiem, że będzie to czynić w postawie poszanowania dla ludzkiej wolności i sumienia. Prawda nie inaczej się narzuca jak tylko siłą samej prawdy, która wnika w umysły jednocześnie łagodnie i silnie".
Wśród „wartości, w które się wierzy" wliczona jest także religia. Te wartości należy przekazywać bez arogancji i bez kompleksów. W przypowieści o Siewcy, Jezus mówi, że ten „wyszedł" a nie mówi się że powrócił. Kontynuuje sianie ziarna nie wiedząc ile tego ziarna i na jakiej glebie przyniesie owoc. Siew nie może być interesowny, obliczeniowy, ostrożny czy przezorny, ale szczodry i obfity. Dlatego też nie trzeba wybierać gleby i rzucać nasion na jedną tak a na drugą nie. Mówiąc o wkładzie ludzkim do promocji wiary św. Paweł oświadcza: „Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost" [I Kor.3,6]. W tym działaniu człowiek nie jest protagonistą, ale prostym narzędziem w rękach Boga. Przypomnijmy sobie jeszcze krótką przypowieść Marka [4,26-27]. Królestwo Boże jest podobne do siewcy, który wyszedł siać; czy śpi lub czuwa w nocy czy w dzień, nasienie kiełkuje i rośnie. W jaki sposób, on sam tego nie wie. Ponieważ ziemia rodzi sama najpierw łodygę, która rośnie a potem ziarno w kłosie".
Padre Loreto De Paolis - Roma
Pontificium Consilium de Spirituali
Migrantium atque Itinerantium Cura.