Wizyta na Białorusi

02.10.2006.
Do południa wyjazd na lotnisko i przelot do Mińska. Najlepsza z możliwych form podróży na Białoruś. Ogromny spokój. Lot do Warszawy a potem do Mińska. Żadnych pytań, żadnych dokumentów, żadnych deklaracji. Po wylądowaniu w Mińsku po 2 minutach jestem już u boku ks. Macieja Szmytowskiego - regionalnego przełożonego. Jedziemy spokojnie do Iszkołdzi. Tu spokojne rozmowy przy kolacji. Poznałem nowego "mieszkańca" tego domu, psa Alexa. Wcale się nie dziwię ks. Maciejowi, że ma psa, bo po ostatnim wydarzeniu, jakim był napad na ks. Macieja, to słuszna pewno decyzja.

03.10.2006.
Wyjazd po Połoneczki, filii ks. Macieja. Tu remontuje on dom parafialny. Widziałem stan tego budynku przed laty, teraz ten budynek aż nie pasuje do tutejszej rzeczywistości. Na dole piękna kuchnia, refektarz, kilka pryszniców, toalet, pokój dla księdza, pokój dla dzieci czy młodzieży. Na górze dwie duże sale mogące przenocować pewno ok. 30 osób. Ks. Maciej chce to wykorzystać w przyszłości na kolonie, obozy, spotkania. Wszystko wykańczane jest w europejskim standardzie. W południe odwiedzamy ks. A. Szodę w Niedźwiedzicy. Czeka na nas z obiadem. Mamy kilka godzin na rozmowę i podzielenie się wszelkimi refleksjami. Pod wieczór jedziemy z ks. Maciejem do ks. Józefa Wojdy, do Hancewicz. Gospodarz czeka na nas w drzwiach. Podejmuje nas kolacją. O 19.00 rozpoczyna się różaniec procesyjny wokół kościoła. Potem koncelebrujemy Eucharystię. Mało jest starszych osób, zaledwie kilka. Ale ku zdziwieniu memu jest grupa spora, 18 osób - młodzieży. Dziewcząt i chłopców. Oni czytają, śpiewają, prowadzą modlitwy. Po mszy św. nabożeństwo przy bocznym ołtarzu, śpiewana litania. Wspaniała atmosfera. Nocą wracamy do Iszkołdzi.

04.10.2006.
Rano ruszamy do Subotnik. Do Solenizanta dzisiejszego, ks. Franciszka Gałdysia. Tu zaplanowany jest Dzień Skupienia. Są wszyscy w komplecie. Idziemy do kościoła. Rozpoczynamy od konferencji. Chwila dłuższa adoracji. W południe przewodniczę Mszy św. i wygłaszam homilię. Przyszło ok. 100 ludzi. Po Mszy św. życzenia od parafian. Przedstawiciele grona nauczycieli z miejscowej szkoły. Przedstawiciele szpitala, grupy AA i innych grup parafialnych. Ogromnie życzliwa atmosfera. Obiad na plebanii i okazja do rozmów. Księża mówią o jednak niepewnym bycie tu na Białorusi. Właśnie z grodzieńskiej diecezji wyrzucają 7 polskich księży i 5 sióstr. Na razie naszych nie czepiają się, ale przyszłość niewiadoma. Wczoraj ks. Gałdyś i ks. Czajka otrzymali wizy do czerwca przyszłego roku. Co dalej? - to pytanie nurtuje Współbraci. A no zobaczymy. Trudno przewidzieć. Dobiega końca spotkanie. Rozjeżdżają się Współbracia. Zostaje dłużej ks. Czajka. Mamy czas na dłuższą rozmowę o jego posłudze tu w nie opodal w Gieranionach. Z wielkim zapałem opowiada o wielu pracach i wysiłkach duszpasterskich i remontowych przy kościele. Wieczorem jeszcze nabożeństwo październikowe tu w Subotnikach. Jest na nim ok. 50 osób. Po tak pracowitym dniu idziemy spać.

05.10.2006.
Rano Eucharystia. Jest obecnych ok. 30 osób. Po Mszy św. śniadanie z Gospodarzem, dojeżdża do nas ks. Czajka. Przed południem wyruszamy do Mińska. Spokojna, równa, pusta droga. Elegancka obwodnica Mińska. Aż pozazdrościć można. Po dwóch godzinach jazdy jesteśmy na lotnisku. Garstka ludzi leci do Warszawy. Jedynie sprawdzenie dokumentów i lecimy. Po godzinie w Warszawie. Mała godzinna przerwa i lot do Poznania. Po kolejnej małej godzinie jestem w domu. Najlepsza, najszybsza, najwygodniejsza forma podróży na Białoruś. Przejściem ziemnym trwa to nieraz kilka godzin, samo przekroczenie. Polecam tą drogą odwiedzanie Współbraci, pracujących na Białorusi. Czekają na odwiedziny. Podejmują niezwykle gościnnie. Chętnie pokażą okolicę. Obdarowują radością, której sami wiele posiadają. Wracam i ja od nich z wielką radością w sercu. Widać bowiem, z jakim entuzjazmem tam pracują i z jaka wdzięcznością ludzi się spotykają.
Kto tego chce zakosztować - nic prostszego!


ks. Zbigniew Rakiej
Wikariusz Generalny Towarzystwa Chrystusowego